DARK EDEN | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Wejście Podstawy Skup kart Wyzwanie Interpretacja
Historia
Kontakt
Słowniczek |
Prosta sprawa - jesteśmy najlepsi na świecie i nikogo w Dark Eden się nie boimy. Wyzywamy więc świat cały na grę na zasadach turniejowych - czy to solówkę, czy drużynówkę, czy epika, czy po prostu nawalankę (X graczy i każdy sobie rzepkę skrobie). Wyniki, Dark Eden Strefa vs. Reszta Świata na dzień 28.I.2010 solówki - 87:33 (PZty nieistotne) nawalanki - 48:55 | PZ - 3649 : 5571 (70,8% : 54,6% możliwych do zdobycia PZów) zespołówki - 10:1 | PZ - 747:116 Razem: 145:89 na dzień 20.VIII.2008: solówki - 53:21 (PZty nieistotne) nawalanki - 11:8 | PZ - 696 : 676 (73,3% : 35,6% możliwych do zdobycia PZów) zespołówki - 4:0 | PZ - 300:0 Razem: 68:29 na dzień 18.VII.2007: solówki - 53:20 (PZty nieistotne) nawalanki - 6:8 | PZ - 446 : 578 (63,7% : 41,3% możliwych do zdobycia PZów) zespołówki - 4:0 | PZ - 300:0 Razem: 63:28 9.VIII.2007 Solówka z Bizioo na ccg. Zagrałem Abdulem, a on Sandem. Zaczynałem ja. W drugiej turze rzuciłem się do ataku. Przemyślałem Czas pokoju, załatwiłem konika i ostrożnie najechałem. Zgarnąłem Stajnię i Ziemię orną. I tyle se pograłem. Bizioo zaczął coś jęczeć o "nierównych szansach", a jak każdy wie, im więcej się jęczy, tym lepiej idzie. W kolejnej turze powstrzymał mnie Skupieniem, a ja straciłem 2 Przemyśle. Potem najechał se raz, drugi, trzeci. Jak rzucałem powstrzymywajki, to miał Przemyśle. 3 razy! W końcu ruszyłem wszystkim co miałem do ataku, rzuciłem Śmierć z obłoków. Zgubiłem się w bilansie i musiałem Dżihada zabić, więc i tak nie miałem szans na zwycięstwo. A on miał oczywiście Skupienie. W ręku mi nic nie zostało. 7 tur. Wynik 22:50. Log z gry w txt. 14.VII.2007 Nawalanka w realu. Zagrałem Templariuszami na mnóstwo czerwonych ikonek - Notre, Szpital, Skarbiec, Skład i Centrum dowodzenia. Anubis grał konikami na Gabrielu, a ironhead swoją rasputińską talią ze zwiadowcami. Jak to z realowymi grami bywa niewiele pamiętam. W miarę szybko się rozwinąłem, na dzień dobry miałem Skład i Szpital oraz Kopalnię. Na tej jednej Kopalni ciągnąłem z 5 tur, aż w końcu zniesmaczony temperamentem mojej gry (przetrzymywanie miejsc w łapie, bo nie mogłem ich wyżywić) wprowadziłem cięcia budżetowe, zagłodziłem Szpital i paru wojów. Potem doszło mi Notre i kolejne Kopalnie, rozkręciłem się. Ostatnim miejscem z funkcyjnych był Skarbiec i moje złotko było w końcu bezpieczne. Przeciwnicy też nie zasypywali gruszek w popiele. Dość szybko musiałem zużyć Plagę, żeby powstrzymać ironheada. On rozbrykał się najbardziej, czołgi, samoloty. Ja i Anubis zbieraliśmy tymczasem naszych 'zapychaczy'. Ironhead 2! razy naciął się na Przelicz to przy najeździe na Notre. Najazdy mu super wychodziły, a tu dodatkowy bilansik ;) Zmuszał mnie przy tym do pozbycia się kupy wojów, bo żywiłem ich tylko dzięki Notre, ale warto było. Jak to bywa w takich sytuacjach, Anubis skorzystał. Wywalił do ataku ze 4 konie i najechał 2 Stajnie. Zaraz po nim ironhead najechał mi Bazar. A mi nie dali najechać :( Rozbrykałem się już totalnie. Notre żywiło mi armię, Kopalnie produkowały złota na potęgę, dzięki czemu mogłem wyżywić kupę miejsc funkcyjnych. Dzięki Szpitalowi byłem niezniszczalny. Odkupywałem kolesi, a na koniec tury stawiałem sobie na bramce (Notre). Mając z 80 WB w ataku chciałem sobie ponajeżdżać, ale Anubis machnął Plagę. Potem mu wojownicy ze 2 tury nie dochodzili. Ironheadowi też marnie szło. Przez kilka tur po Pladze doszedł mu bodajże 1 czołg. Mi szło trochę lepiej, już w pierwszej turze miałem 3 wojów i mogłem najeżdżać. Powstrzymali mnie, ale w następnej turze udało mi się najechać Bazar. Gra toczyła się dalej. Fruwały Braki żywności i paliwa blokujące moich przeciwników. Moja armia znowuż się rozrosla i ponawiała szturmy. Wyczaiłem Pacyfistę i 2 Skupienia. Anubis wysadził mi pełen Skład Terroryzmem. Udało mu się wtedy najechać Bazar. To były ostatnie PZty zdobyte w tej grze. Anubis miał Skład i ciągnał po 10 kart. Ironhead otrzymał 2 Ceny wojny i cienko prządł. Ja wysadziłem Skład Anubisa. A potem już tylko Czas pokoju, Brak, Brak, Czas pokoju, 3 Zmianki, Brak i tak w koło Macieju. Wpadliśmy w pata. Talie nam przeszły i mieliśmy sporo dobrych kart odrzucanych. Zakończyliśmy grę. Trwała nieco ponad 2 i pół godziny. Wynik: Anubis 32 (100%) : ironhead 6 (18,75%) : Stawik 6 (18,75%) . 30.VI.2007 Solówka z ironheadem na ccg. Zagrałem Abdulem z obstawianiem niepozornymi, a iron Leitheusserem z Kozackimi Zwiadowcami. Zacząłem od Rzeźni, dwóch Żyznych ziemi , Mamuta, Dżihada i Woła. Ironhead od Składu i Stajni. Nawystawialem i przerobiłem trochę bydła, padł Brak żywności. Ironhead miał zresztą łapę zapchaną intrygami po brzegi. Wystawił tylko Corariusa. Postawiłem jeszcze Dżihada i Męczennika, zeżarłem Uroxa. Przy najeździe Straszliwa ulewa... Ironhead wystawił 2 Tunele i Kopalnię. Ja 2 Łzy i Woła. Jedna powędrowała na bramkę Zmianką. Druga najechała Skład. Dżihadzi z jazdą dorwali jeszcze Tunel i Stajnię. Obdzieliliśmy się nawzajem Brakami. Ironhead miał w ataku czołga, a na bramce Corariusa. Rzuciłem Śmierć z obłoków. 2 Dżihadów z WB 9 i Łza posłużyły mi jako siły ofensywne. Jeden padł przy ataku na Corariusa - Szarża, Łza zdradziła i wybuchła, drugi Dżihad poległ w najeździe pokonany Przemyślem. Potem mój Wół załatwił w obronie Falistego, rozwalił go Blitztank i najechał z Szarżą Centrum dowodzenia. Ironhead przemyślał mi Plagę. Miałem dosłownie zero na ręce. Postawiłem więc wszystkie 3 moje bydlaki na bramie. I słusznie. Czołgów miał tylko 2, jeden bydlak się ostał i nie zostałem najechany. Nadal mialem dupne karty. 2 Łzy postawiłem na bramce, nastawiałem miejsc. Rzuciłem Czas pokoju, ironhead stanął wielkimi siłami na bramie. Czas minłą, rozwalil mi czołgami ostatnie mamuty, a Kozackim Zwiadowcą jedną Łzę. I znowuż tylko 1 woj uchronił mnie przed najazdem. A mi dalej szły miejsca i słabi woje. Tym razem uratował mnie 1 Dżihad i Czas pokoju. Ironhead miał już ze 3 Czołgi i 2 Zwiadowców. Oraz parę samolotów. Jak mi doszli w końcu więksi woje to dostałem Pacyfistę. Brama była wolna, miałem tylko 2 karty, ironhead 3 Czołgi, 3 Zwiadowców i 2 Przemyśle. Jeszcze się wredny znęcał, zamiast powiedzieć, że wygrał. 10 tur. Wynik 33:50. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 23.VI.2007 2 nawalanki w realu. Ja vs. Anubis vs. Vermin. Anubis grał tradycyjnie koniami na Gabrielu. Vermin Montagnem, raz z jazdą, raz na piechotę. Ja zagrałem najpierw Hordą na Abdulu, 98 kartową talią z Proroctwami, a potem Legionem na Heretyku, piechotą, Zmianami Wyglądu i Przeraźliwymi. Vermin zaczynał, wystartował niezbyt efektownie. Mi w pierwszym braniu doszły aż 3! miejsca w talii 98 kartowej z 18tką miejsc. Wystawiłem Centrum dowodzenia, Kopalnię i bodajże Rzeźnię. Pierwsza jednostka jazdy przeżyła dopiero gdzieś w piątej turze, przez pierwsze 3 żadnej nie miałem. Następnie dałem się wycyckać Anubisowi. Zagrał Utratę, a ja zapomniałem o Centrum. Zostałem goły, Anubis pojechał mi to nieszczęsne Centrum, potem Vermin powstrzymał Anubisa Zdrajcą przy drugim najeździe i następnie sam zdobył parę PZ. Jak wspomniałem nie szło mi z wojami na początku, spędziłem początek gry czając się na bramie. Wystawiłem kilka Proroctw - Odkrycia Słabości i Wroga. Nastapił moment chwiejnej równowagi w grze, ostro się cięliśmy i udało mi się w pewnym momencie dorwać chłopaków bez kart do obrony. Miałem tylko 2 Łzy i Dwuroga oraz pootwierane bramki, bo wszyscy twardo szli na maksa. Pojechałem 2 Stajnie i Gabriela, 40 PZ. Już byłem usatysfakcjonowany. Nie miałem kart na ręku, ale Anubis nie miał Stajni, wojów miał wyrżniętych nie podziałał. Z sytuacji skorzytsał Vermin i nabił sobie PZ do 33. Vermin grał tylko commonami i dwoma Bestalami ode mnie, ale świetnie sobie radził. Rozplegnął się nieźle i jedyna Plaga jaka padła w grze, z mojej strony, zarówno jego jak i Anubisa miała powstrzymać. Jego Potencjały mocno mieszały w grze. Anubis co i rusz próbował nas rozjechać swoimi koniami, ale był bezlitośnie powstrzymywany. Zaczęły się sypać powstrzymywajki, znaczną część gry spędziłem na bramie budując potęgę Hordy. Nastawiałem sobie Proroctw, Dobrobytów itp. W międzyczasie Vermin jeszcze odgryzł Anubisowi Ziemię orną. W końcu zabrakło powstrzymywajek, tzn. był Brak Żywności (Anubisowi przeszła talia i prawie bez przerwy był brak), ale wystawiłem do ataku 2 Uroxy, 3 Dżihady, Łzę i ze 2 Proroków. Mieli dopałki z Proroctw w walce, Łza najechała Kopalnię i po ptokach. Wynik: Stawik 50: Anubis 14: Vermin 42 Namówiłem Vermina, żeby zagrał na samą piechotę, a ja wziąłem Legion nastawiony na Gommorów, ze Zmianami wyglądu i Przeraźliwymi szałami. Znowuż początek miałem nienajlepszy, Złoże rudy, Razyda, Nassal czy dwóch. Siły były wyrównane. Ja pchałem się do ataku, bo miałem bardzo ofensywną talię. Z takiego Nassala na bramce jest zero pożytku, ale jak ma Przeraźliwy i Berserk, to już może PZty zdobyć. Ale moje Śmierci z obłoków niewiele mi pomagały. Przy jednej padła jakaś powstrzymywajka, przy drugiej Plaga. Chłopaki też niespecjalnie się bramki trzymali, dzięki czemu mogłem ataki ponawiać. Po paru turach dostała mi się wymarzona sytuacja. Anubis bez kart, Oświecenie (miałem Centrum) i wiedza o nielicznych kartach Vermina. Miałem w ataku Gommora (farbowanego) i 3 Razydów. Vermin miał do obrony Potencjał i kilka sztuk złota. Jakbym nie liczył, to mogłem u niego najechać za 19 PZ. Poniewczasie zorientowałem się, że u Anubisa konfiguracja Krainy umożliwiała mi zdobycie 27 PZ. Najechałem w takim razie Notre. To przetrąciło kręgosłup talii Vermina. Nieźle ustawił grę też mój Podział bogactwa. Przy 10 złota musiał wyżywiać armię i używać Potencjałów. Nie potrafię odtworzyć zbyt dokładnie dalszego przebiegu gry, pamiętam tylko, że w pewnym momencie miałem 29 PZ, Vermin 33 PZ, a mocno pilnowany Anubis - zero. Zacznijmy od nowa padły w grze chyba 3, w tym 2 w jednej turze. W tej turze Anubis dwukrotnie Przemyśliwał mój Brak żywności, Przed Zacznijmy i po ;) Potem i tak poległ w najeździe dzięki Zdrajcy. Rozwalił mi pełen kart Skład Terroryzmem. A trzymałem tam ze 3 Berki. W końcu przy mojej kolejnej próbie najazdu Anubis rzucił Plagę. Wystawił parę koni na pustą planszę i go skontrowaliśmy. Vermin wystawił ludzi niedużo, też nie zdobył PZ. A mi karcioszki podeszły. 2 Gommorów i Przeraźliwy. Jakbym nie kalkulował (znów miałem ze 2 Berki), to Zdracjca by mnie rozwalił. Ale zaryzykowałem, a chłopaki Zdrajców nie mieli. Z 27 WB rozjechałem 2 Stajnie, ta że nawet Potencjał Vermina nie mógł pomóc. Wynik: Stawik 50: Anubis 0: Vermin 33 16.VI.2007 2 solówki na ccg z Bizioo. Najpierw Bizioo zjechał mnie maksymalnie. Zagrałem na talię z Gommorami, Nassalami i Razydami oraz 4 Zmianami wyglądu. Bizioo zagrał Abdulem. W pierwszej turze wystawiłem 2 Nassali ze Zmianami wyglądu. Bizioo wystawił Dżihada i Woła. Miał Ziemie orną. Mi też doszedł Nassal, Gommor, Ziemia, Razyda, Przeraźliwy szał. Złota miałem malutko. Bizioo zagrał Pacyfistę na atak, więc zagłodziłem Nassala ze Zmianą na ataku, a zostwiłem kolesia na obronie. Rzuciłem Czas pokoju, a Bizioo przefrunął sobie nad nim Wołem, pojechał mi Ziemię i mnie Ograbieniem potraktował. Z głodu ludzi posprzątałem, nic nie zrobiłem. Na ręce miałem wojów i miejsca, Bizioo na luzie dobił resztki mojej armii, rozjechał Centrum dowodzenia i wodza. Zrzuciłem w końcu z łapy 2 Ziemie, Gommora i Razydę. I tak mi jeszcze jedno miejsce w łapie zostało. 2 Berki rzuciłem, żeby się przebić przez bramkę Hordy, ale Bizioo obronił się Straszliwą ulewą. Zostałem bez kart. 4 tury, wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Zagraliśmy rewanż. Wnerwiony klęską sięgnąłem po Sieczkarnię na Sandzie. A Bizioo zagrał sobie rolnikami na Husseinie. To też była masakra, chociaż nie tak błyskawiczna. Bizioo zaczął od 2 rolników i 2 Ziemi ornych. Ja skorzystałem z Daru losu, Stajnia i tak nie doszła. Zbudowałem 2 Złoża rudy i zagrałem Zacznijmy od nowa. Tym razem Stajenka podeszła, wystawiłem też 2 koniki. Bizioo zwerbował 2 Kruki, Proroka i rolnika. Na początek swojej tury rzuciłem Plagę, bo jeszcze w ręku kisiłem wojo - nie miałem czym ich wyżywić. Wystawiłem 4 koniki, Przemyślałem Skupienie i rozjechałem Kopalnię i Centrum dowodzenia. Bizioo miał chwilę oddechu, znowu postawił tandem Prorok + Kruk i paru rolników. Ja rozbudowałem Krainę i dorzuciłem 2 koniki. Nastepna tura należała do Bizioo. Nie dał se załatwić Proroka - Pacyfista. Wystawił i wybronił Naszą Wolę. Poszedł na atak, rozwalił mi brameczkę i dopiero Zdrajca go powstrzymał, zdobyłem Proroka. I tak najeżdżającego rolnika uratował Skupieniem. Parę koniów postawiłem na bramce, przytępiłem rolników. Skupienie, więc nie najeżdżałem. Bizioo tylko poszukał sobie Plagi, przemyślałem ją. Obronił się potem Pacyfistą. Ja też rzuciłem swojego, jak 4 rolników wyrwało się do ataku. Potem rolników skosiłem, Zdrajcę! pokonałem Szarżą i wygrałem. 7 tur, wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Następnie zagrałem z Wicem RanKingową solówkę. Zacząłem od Złoża rudy i Składu. Na bramie postawiłem Razydę i Pretora i zabrałem Wicowi złoto Sztuczką. Wicu wystawił Proroka, Naszą wolę, 2 Żołnierzyków, jeden zdechł w bilansie. Wyrzekłem się Woli, wziął ją do ręki. Wystawiłem 2 Kopalnie i Razydę. Sprzątnąłem mu małych dziadów. Jedną Zmianką rozłożył mi najazd, nie miałem dopałek. Wicu Odzyskał Proroka, Wystawił też Kruka i Kopalnię. Prorok zarzucił Wolę, Wicu znowu ją wybronił przed Wyrzeczeniem. Na wszelki wypadek zarzucił jescze Czas pokoju. A ja koncertowo dałem dupy. Zmianką Proroka przesunąłem i miałem wolną bramkę. Na ręku Berserk, w ataku Gommor i 2 Razydzi. Do najechania Kopalnia i wódz. Ubzdurałem sobie, że Hussein ma 10 WB. Gommor z Berkiem najechał Kopalnię i Razydzi gówno mogli zrobić. Niepotrzebnie tylko Berka straciłem... Wicu się ruszał. Miałem mało złota, zarzuciłem Utratę. No i dobrze, bo też mu doszła. Wystawił miejsca i wojów, został goły. A mi zostało chyba 1 złota. Wicu jeszcze próbował najeżdżać z Naszą wolą, powstrzymałem Sierżanta Łapówką. Wiedziałem, że ma gołą rękę, ale sam miałem lichą Krainę i mało złota. Poszukałem sobie Wojny błyskawicznej, zagrałem ją, Motywację i Śmierć z obłoków. W ten sposób 2 Razydzi załatwili Wicowi całe wojo i najechali 2 Ziemie orne. Wicu zrobił mi Sztuczkę i wystawił 4 miejsca ( w tym 2 Ziemie...). A mi znowu nic sensownego nie doszło!! 2 Razydów znowu najechało Ziemię. Ale ograbiony nic więcej nie mogłem zdziałać. To była piąta tura, 37:0 i od tego momentu aż mi się nie chce opisywać jakie baty dostałem. Najpierw ja zużyłem Pacyfistę i Czas pokoju, żeby się obronić. Potem Wicu Plagę. Następnie wysadził mi Skład Terroryzmem i potraktował Nigdy więcej. Przez 2 kolejne tury nie dochodzili mi woje po Pladza. Gdy Wicu najeżdżał, wysadziłem moją Kopalnię. Miał wolną bramkę lajtowo sobie próbował najeżdżać próbując to robić jednym leszczem. Jednego takiego potraktowałem Niehonorowym działaniem. W następnej turze w końcu doszli woje, Wicu wybronił się Straszliwą, rzucił Śmierć z obłoków, najechał mi Ziemię. Miałem nadzieję skończyć, bo miałem już z 5 wojów, poszukałem Zmianki na jedynego Kruka jego, wybronił się Pacyfistą. Jako, że byłem w ataku pojechał mi Kopalnię i Złoże rudy. Doszła mi Plaga, wystawiłem Gommora, zdradził. Wicu chciał nim najeżdżać, Potencjał, Straszliwa ulewa. Wicowi doszedł Skład, napakował go po brzegi, wystawił leszczy jak mrówków, uratowałem się Skupieniem. Doszła mi Zmianka i ze 3 wojów, przestawiłem Proroka, żeby na ziemi się przebić. Wicu machnął Czas pokoju. W jego turze wybroniłem się Straszliwą. W tym momencie już nam obu przeszły talie. Z uwagi na Straszliwą postawiłem na bramie 4 Pretorów. Wicuu zaatakował, Czas pokoju. No to rzucił Śmierć z obłoków. Złota miał w ciul. Przed jednym najazdem wybroniłem się Łapówką, to on sobie przeniósł leszcza Zmianką na atak. Przemyślałem mu ją, ale miał drugą. Finisz. 14 tur, wynik 37:50. Log z gry w txt. 07.VI.2007(chyba) Rankingowa solówka z Jeremiaszem. On w rankingu gra Templarsami na Montagne, ja Legionem, moją Brzytwą. Zaczynał Jeremiasz. Wystawił Notre, 2 Bestale i Żandarma. Zagrał Podział bogactwa, co mnie osobiście mało ruszało, też miałem Podział w talii. Poszukał sobie czegoś. Wyrzekłem się Podziału. Ograbił mnie. Wyrzeczenia użyłem, żeby zwolnić rękę, bo branie miałem takie średnie. Rzuciłem Odzysk, potem Sztuczkę i to Jeremiasz źle wyszedł na tym Ograbieniu :P Zbudowałem Ziemię wystawiłem Pretora i Gommora i od razu w 1 turze wyczaili Pacyfistę na ataki. Jeremiasz miał już po 2 Bestale, Żandarmów i Legionistów. Po 1 wysunął na atak i go sPacyfikowałem. Dostałem jeszcze Najemnika na Gommora. Wystawiłem drugie tyle woja. 1 Gommor zdechł przez Najemnika, drugi i dwaj Pretorzy załatwili bramkę Jeremiasza i wzięli się za Notre. Gommor zdradził, Pretorów obroniłem Straszliwą ulewą. Jeremiasz zdrajcy nie mógł wyżywić, więc zdechł w bilansie. Przeciwnik postawił sobie 5 wojów na bramce. Mi doszedł kolejny Gommor. Jeremiasz dał Pacyfistę na atak i przemyślał mi Śmierć z obłoków. Wystawiłem Dobrobyt. W czwartej turze miałem kupę szczęścia. Jeremiaszowi doszły na rękę 3 czy 4 Notre. Zostawił długą bramkę i ostrożnie próbował najeżdżać tylko dwoma Bestalami. Obroniłem się Skupieniem, zresztą wtedy jedyną karta do obrony jaką miałem. Pokombinowałem z Przelicz to, żeby wyżywić nieco większą armię, wystawiałem 2 Razydów na bramkę. Dostałem Czas pokoju i tyle zdziałałem. Jeremiasz dorzucił Bestalom Legionistę. Jednego bramkarza mi przesunął Zmianką, drugiego zamordował. W najeździe zdradził go Bestal. Dopadłem Jeremiasza bez kart do obrony. Wyciąłem mu bramkę w pień i najechałem Notre. 5 tur i pierwsze PZty. On poszukał sobie Plagi. Straciłem 3 Razydów, Gommora i Pretora. Doszedł mi tylko Razyda i został cofnięty Zmianką. Miałem już Skład i zacząłem do niego pakować karty. Dobierałem do 8, szybko zdobywałem przewagę. Jeremiasz wiele nie podziałał, pomieszał kartami, Razyda dostał Najemnika, wystawił Legionistę. Zostały mu 3 karty na ręku. Dociągnąłem karty. Doszli mi Pretor i Gommor. Rzuciłem Utratę potencjału, Jeremiasz ją przemyślał. Został z dwoma kartami, a ja miałem 2 Przemyśle. Było po grze. Gommor z Berkami wystarczył na Notre, a Pretor z Potencjałem na wodza. To już 48 PZ. Jeremiasz poddał partię. 7 tur. Wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 02.VI.2007 Nawalanka z Wicem (Gabriel i rolnicy) i Aksalem (Gabriel i koniki). Ja zagrałem talią na Komendancie. 10 Pojazdów i 10 wojowników Legionu wystawianych Cytadelami. Bez żadnych miejsc z niebieskimi ikonami, wyżywiałem armię Kłopotami z Księgami. Ruszałem się trzeci. Na szczęście Triada bez złota zaczynała, więc miałem czas się rozkręcić. Poszukałem sobie Cytadeli, wystawiłem Falisty ogon. Zostałem z 5 intrygami na ręku. Triada niezbyt się rozwijała, więc rzuciłem w 'kosmos' Czas pokoju i Brak żywności. Pierwsze tury były spokojniutkie, nawystawiałem ludzi i ich głodziłem jak padł Pacyfista. Wicu nękał mnie Najemnikami. Jak wybrałem się czołgiem na atak, to padła Plaga. A jak Aksal wystawił 3 koniki, to już Plagi brakło :/. Zgarnął mi Cytadelę. Nawystawiałem ludzi, ale musiałem zagłodzić, Kłopotów nie było. Przy próbie najazdu Przewaga załatwiła mi Blitztanka. Aksal się rozbrykał, załatwiłem mu 4 koniki Plagą. Wystawiłem sobie Gommora i Razydę, pojechałem Kopalnię, poszukałem Zdrajcy, bo nic do obrony nie miałem. Wicu walnął Zacznijmy. I tyle o defensywnych intrygach... Skazany Sierżant niemal pojechał Aksalowi kolejną Kopalnię, ale wybronił się Zdrajcą! Potem stanął z 3 koniami na bramie z uwagi na Czas pokoju. Z tego samego powodu i ja tam powędrowałem. A miałem już 4 naziemnych kolesi i 3 fruwaków. Wicu wiele nie podziałał, a Aksal mi skosił moje siły naziemne. Moje siły powietrzne rozwaliły się o pobłogosławiona Ziemię orną Wica, a drugi czołg dostał w skórę od Zwiadowcy. Zostałem z 1 samolotem i Razydą. Wicu powstrzymał Aksala Czasem pokoju. Stanąłem samolotami na bramie, bo Aksal się obstawił Zwiadowcami i Polami minowymi, a Wicu Krukami. Wicu został powstrzymany aksalowym Skupieniem. Aksal pojechał mi Skład i kolejną Cytadelę. Dopiero jak miał wygrywać, to Wicu rzucił Zdrajcę! Zemściło się to w kolejnej turze. A mógł mieć tylko 16 PZ nadal... W kolejnej turze Aksal jeszcze parę koni wystawił i po drobnej sprzeczce interpretacyjnej, wygrał. Żona mi jęczała nad głową, więc mu darowałem ;) 10 tur. Wynik Ja 10: Aksal 50: Wicu 0. Log z gry w txt. 23.V.2007 Z tydzień czy dwa temu rozegrałem pojedynek z blitzkriegiem, ale dopiero teraz mam czas go opisać. Nie chciał powiedzieć czym zagra, więc wziąłem moją Brzytwę, dorzuciłem parę kart 'na wszelki wypadek'. Zagrał Templariuszami wspartymi Legionem. Zaczął od Cytadeli i Szpitala. Próbował mi walnąć Utratę, przemyślalem. Ja zacząłem od 2 Złóż rudy i Gommmora. Blitzkrieg odzyskał Utratę i ją zarzucił. Popatrzyłem ile ma złota i mu pozwoliłem, będzie Utrata z głowy. Zbudowałem sobie Skład. W trzeciej turze próbował najazdu, to mu rzuciłem Straszliwą ulewę. Wystawiłem 2 ludzi na bramkę. Blitzkrieg nadal szalał swoim naturyzowanym Gommorem. Pokazałem mu więc Czasa pokoju. Wystawiłem sobie 2 Gommorów i rzuciłem Zacznijmy od nowa. Miałem 1 złota i akurat doszła Ziemia orna. Przeciwnik zagrał Skupienie. Sprzątnąłem mu tylko Gommora. Blitzkrieg nie zdołał przebić się przez moją bramkę. Załatwił mi Razydę, sam pogrzebał 2 Żandarmów. Ja mu utłukłem ostatniego Gommora i rozjechałem Cytadelę. Piąta tura i pierwsze PZ. Od tej pory już przeciwnikowi szło kiepsko. W następnej turze nabiłem jeszcze 19 PZ, w kolejnej walnąłem mu Utratę. Jeszcze próbował najazdu dwoma Żandarmami ze Śmiercią z obłoków, ale jedna Zmianaka wystarczyła żeby go zatrzymać. 8 tur. Wynik 50:0 Log z gry w txt. 12.V.2007 Tą grę z ironheademmogłem umiejscowić w czasie tylko dlatego, że w logu się zachowało, że oglądałem wtedy pófinał mistrzostw świata w hokeju. Zagraliśmy piechota Triady vs. piechota Triady. Well, Triady.... Iron grał głównie Żeglarzami. Ja miałem mnóstwo małych leszczy wspartych Rytuałami. Ja zagrałem Gabrielem on Sandem. Zacząłem niespecjalnie, musiałem użyć Poszukiwania żeby złożyć Mennicę z Kopalnią. W ręku mi jakaś kicha została. Ironhead poszukał sobie Składu, postawił Patriarchę. Ja zbudowałem Bazar i Kopalnię, wystawiłem 2 leszczy na atak, wsparłem ich Protekcją i w ten sposób wyczaiłem Pacyfistę. Potem się tylko rozbudowaliśmy. W trzeciej turze ironhead próbował juz najeżdżać Żeglarzem. Wystarczyło Przemyśl, żeby go powstrzymać. W czwartej turze bylo trochę walk wodnych. W piątej wyczaiłem kolejnego Pacyfistę. W szóstej i siódmej turze ironhead zrobił coś obrzydliwego. Dostałem kolejno Utratę potencjału, Sztuczkę i Utratę potencjału. Przez 2 tury byłem uziemniony. Miał mnie na widelcu i rozjechał mi Skład. I tak musiał 2 Przemyśle na to poświęcić. Jeszcze jakiś czas miałem szansę na PZy. Ironhead bronił się Czasem pokoju, Zdrajcą , Straszliwą. Potem przewinęły się talie. Ja z kolei musiałem rzucić Skupienie i Przelicz to, żeby się wybronić. Przemiany nie dochodziły mi co turę, więc co jakiś czas ironhead miał wolną bramkę 'wodną'. Potem miałem już Przemiany co turę i kupę woja. Przeciwnik zaś miał co turę Czas pokoju. Blokowaliśmy się wzajemnie, więc skończyliśmy grę po 20 turach. Nawet ciekawie było. 20 tur, wynik 0:9. Log z gry w txt. 06.V.2007 Solówka rankingowa z Wicem na ccg. Ja grałem piechotą Legionu na Heretyku, a on piechotą Hordy wspartą Proroctwami na Husseinie. Zaczynałem ja, od Składu, Złoża rudy i Razydy. Wicu nieco lepiej - 2 Kopalnie, Ziemia orna, Sierżant, Prorok i Kruk. Wicu został z jedną kartą, więc poszalałem. Dostawiłem Kopalnię i Centrum dowodzenia. Sztuczką zyskałem 8 zyli, a przeciwnika ograbiłem do szczętu. Poszukałem sobie Śmierci, zarzuciłem ją, sprzątnąłem Kruka i z powietrza najechałem Ziemię orną. Razyda dostał w tym celu Berka. Wicu wystawił 3 leszczy i Kopalnię. Ja wystawiłem następnego Razydę, zarzuciłem Motywację i 4 leszczów sprzątnąłem. Grałem bardzo ofensywnie, żeby się wyrobić zanim Wicu poszerzy bramkę i nastawia Proroctw. Ostatniego Proroka przesunąłem Zmiankąi najechałem Razydami. Jeden mnie zdradził, drugiego ocaliłem Straszliwą ulewą. Przemiał miałem wspaniały, Kopalni trochę i co rusz do Składu coś wsadzałem. Przeciwnik też nie narzekał, Hussein do 8 dobiera. Wicu wystawił jeszcze dwóch cieniasów. Ja jeszcze Razydę i Pretora. Dostałem Pacyfistę, więc Razyda zdechł w bilansie. Dociągnąłem znowu z 11 złota i palnąłem Wicowi Utratkę. Odrzuciłem Ja to wezmę, Zdrajcę!, Zmiankę i Kruka. On tylko wystawił kolejnych maluchów. W Składzie kisiłem Motywację. Zostało mi 1 złota, akurat na wystawienie jakiegoś miejsca, żeby dodatkowe wojo wyżywić. Oczywiście w takiej sytuacji doszła mi Ziemia orna i Pretory zamiast Gommorów :/ Tyle zyskałem, że mu dwóch z sześciu ludzi zabiłem, w tym zdrajcę. W piątej turze Wicu wystawił w końcu Naszą wolę. 2 leszczy posłał na atak, a ja w bilansie mu się jej wyrzekłem. Wziął ją do ręki, ale na planszy nic nie podziałał. Złoto już miałem, rudy nadal nie. Wystawiłem 2 Pretorów, Razydę zagłodziłem. 3 Pretorów z Motywacją sprzątnęło wszystkich rolników z planszy. No to przeciwnik sprzedał mi Plagę. Obawiałem się Woli, ale w tej turze nie doszedł mu Prorok. Na bramce stanęło 2 rolników i Kruk. Mi w końcu doszło kolejne Złoże rudy. 2 Razydów rozprawiło się z rolnikami i Obozem szkoleniowym. Wicu się nic nie bronił, fuksło mi się. Tęskniłem za Wojną błyskawiczną. 7 tur i 20:0. Wicowi nadal nie doszedł Prorok. Postawił kolejnego Kruka, rolnika i zagrał Czas pokoju. Chciałem się malucha pozbyć Niehonorowym działaniem, ale mi przemyślał. Postawiłem więc na bramie moich trzech wojów i tyle. Wicu wystawił w końcu Proroka, zagrał 2 Wole. 2 rolników posłał na atak. Przemyślał mi Pacyfistę, ale Czasu pokoju już nie dał rady. Przyblefowałem i wywołałem Pacyfistę. 3 weteranów - rudożerców miałem w ataku, a 2 Gommorów na bramce. Pełny Skład, a na ręce z 4 karty. Wicu mógł w końcu poszaleć. Rzucił się na Gommora, to ja Plagę. Przemyśl. Sprzątnąłem go, głupi, zapominając, że do obrony to została mi tylko Straszliwa. Rzuciłem ją przy drugim bramkarzu. Postawiłem wszystkich 4 na bramce. Wicu zabił mi 3 bramkarzy, czwartego przesunął Zmianką i do najazdów. Padło Skupienie z mojej strony. W 11 turze przewinęła mi się talia. Poszukałem sobie Plagi. Wicu ją przemyślał. To wystawiłem wojów na atak, rzuciłem co mogłem, schowałem co mogłem do Składu i zagrałem Zacznijmy od nowa. Zgodnie z moimi nadziejami doszła mi Plaga (w talii miałem 22 karty). Sprzątnęliśmy całe wojsko, ja wystawiłem 2 Pretorów. Najechałem nimi Kopalnię, musialem przy tym Zdrajcę przemyśleć. Wicu postawił niezłą bramkę - Prorok, Kruk, 3 rolników. Dołożył Wolę. Zagrał Czas pokoju i spokojnie czekał na swoją turę. Wyrzekłem mu się obydwóch Naszych woli i pociągnąłęm karty. W końcu karty mi podeszły, wygrałem. Wystawiłem jeszcze 3 wojów. Niehonorowym działaniem pozbyłem się Kruka, zagrałem Śmierć z obłoków. W Składzie kisiłem Przemyśla na ostatnią kartę Wica w ręku i Berserka, który umożliwiał mi dokonanie trzeciego najazdu. Do najechania pięcioma wojami miałem 3 Ziemie orne. 12 tur, wynik 50:0. Szalę zwycięstwa przechyliły na moją stronę Nasze wole, a raczej ich brak. Dopiero w 7 turze Wicu mógł ich użyć po raz pierwszy. Inaczej byłoby ze mną cienko, od razu miał mnóstwo złota i nieprzejezdną bramkę. Log z gry w txt. 03.V.2007 Nawalanka w realu. Ironhead zagrał Hordą na Abdulu, Anubis konikami na Gabrielu, a ja zagrałem Leitheusserem, wrzuciłem Ambasady Hordy i do pojazdów Synów dodałem Wózki bojowe, Proroków, Łzy i Męczenników. Zaczynał ironhead. 2 miejsca i stadko bydła. Anubis nie gorzej, parę koników się pojawiło. Ja wystawiłem Bazar, Ambasadę oraz Corariusa. Nie wyszła mi Sztuczka, więc poszukałem sobie Proroka. Dobrze się sprawił na bramce. W drugiej turze ironhead wystawił chyba z siedmiu wojowników. Padło Zacznijmy od nowa, Straszliwa ulewa. Zyskałem trochę czasu na rozbudowę. I przez pierwsze tury Kraina rosła mi jak szalona, miejsc miałem full, ale z wojowników tylko dówch z pierwszej tury i Blitztanka. Triada z Hordą siekły się wzajemnie, a u mnie Prorok pilnował bramki osłaniany przez Corariusa. W pewnym momencie Anubis przydybał irona bez dobrych kart. Ja miałem wtedy na ręku 3! Szarże. Wcześniej kisiłem się z miejscami, bo złoto mi kiepsko dochodziło. Jednak po wystawieniu Mennicy przestało byc problemem, zarabiałem 10, 12, 15, 25 złota na turę. Wróćmy do akcji Anubisa, pięcioma konikami najechał 3 miejsca i zdobył 28 PZ. Było tak ciasno, że parę razy zajrzałem Anubisowi w karty. Siedziałem więc grzecznie na bramie, bo zobaczyłem u niego Zdrajcę! :P Ironhead po przeczesaniu jego Krainy przycichł, woje słabo mu dochodzili. Ale i tak musiałem Skarbiec Terrroryzmem sobie wysadzić, żeby PZ nie zdobył. Anubis się rozbudował, a dzięki Gabrielowi sporo kart ciągnął. W pewnym momencie walnąłem mu Utratę, złota miałem sporo, anihilowałem mu 3 karty, jedną odrzuciłem. Ruszyłem do ataku i ironhead wziął Corariusa na zdrajcę. Ja nie miałem za dobrych kart, Anubis wcale, iron pojechał go na 22 PZ. Ja już zapomniałem jak zdobyłem 13 PZ na Stajni Anubisa. Wiem, że Corariusem z Szarżą, ale w czasie tego nie mogę umiejscowić. Gra się przeciągała. Padało sporo powstrzymywajek, Horda i koniki się zwalczali, kiedy mogli, bo mocno sypałem Brakami. Parę tur później Anubis walnął mi Melancholię. Zabolało. Łapa mi się zapchała pojazdami. W pierwszej turze bez pojazdów wystawiłem Męczennika, poszukałem Skromnego i załatwiłem Uroxa. Nadal będąc bez pojazdów parę tur później Błogosławiona Łza najechała Abdula i zdobyła dalszych 10 PZ. Było coraz ostrzej. W końcu doszło mi Poszukiwanie, znalazłem Konsekwencje i pozbyłem się Melancholii. Wywaliłem z 5 pojazdów, a tu Brak paliwa. Nękały mnie zresztą prawie równie często co ich Braki żywności. Zaczęły padać Plagi, jedna w ruchach Anubisa, druga w moich. Zacznijmy od nowa. Terroryzm na mój Skład. Chłopaki powoli urywali PZ, po jednym, dwóch miejscach. Ironhead moim Corariusem najechał mnie ze dwa razy. Na koniec ironhead miał 46 PZ, Anubis 38, a ja 34. Był Brak paliwa. Stanąłem na bramce. Ironhead wywalił sporo bydła i zaatakował koniki Anubisa, miał ich z 5 na bramce. Anubis się wybronił, głównie Zmianami rozkazów. Teraz on ruszył z kopyta. 9 koników w ataku, po 3 z każdego rodzaju. Załatwił bramkę irona i przystapił do najazdów. Cofnąłem Dwuroga Zmianką na obronę. Anubis rzucił Śmierć z obłoków. Ze stu dwudziestoma paroma WB najechał Stajnię. Ironhead nie zdążył z tego wszystkiego rzucić swojej Zmianki, a to by zaważyło! Rzuciłem Potencjał, a złota miałem kuuuupę. Wydałem ze 117 sztuk, zostało mi 28. Anubis też miał Potencjał i sporo złota, 52 sztuki. Jakby tak jednego Ciężkiego cofnąć, byłoby w sam raz żeby go powstrzymać... Graliśmy prawie 3 godziny. Ostateczny wynik: Anubis 50, ironhead 46, ja 34. Moja talia nawet się sprawiła, najwazniejsze, że udało się rozbudować, potem już było z górki. Po Zacznijmy od nowa miałem chyba z 11 wojowników na planszy, wtedy padła Plaga... Braki Paliwa, są jednak mordercze, 2/3 PZ zdobyła mi piechota. 01.V.2007 Nawalanka z ironheadem i Anubisem na ccg. Ironhead zagrał jazdą Legionu na Heretyku, Anubis Triadą na Gabrielu. Ja wziąłem Synów, oczywiście na Leitheusserze. Niestety pod koniec gry Anubisa wywaliło i mam loga tylko z kilku ostatnich tur. A pamięć mi nie dopisuje...Ograniczylismy przeszkadzajki w taliach, ale i tak graliśmy straaaasznie długo. Ironhead'owi od początku szło kiepsko. Anubis go zesztuczkował z początku i kasy nie miał na Stajnię, na wojów. Przez dobre 5 tur tylko rzucał intrygi. Mi szło niewiele lepiej, Krainę ustawiłem, ale wojowników miałem tylko 12 i słabo dochodzili. Naprawdę baardzo mało pamiętam z gry. Anubis rozplęgł się konikami i nastukał PZ. Głównie na mnie :/. Wydaje mi się, że jak mu Stajnię rozjechałem to miał z nią problem parę tur, ale może to reminescencje z gry z Wicem... W 13 turze Anubis wywalił parę koników do ataku. Od irona dostał Straszliwą ulewę. To rzucił Śmierć z obłoków i wziął się za powietrze. Dałem Czas pokoju. Próbował jeszcze podziałać Zmianką, ale iron też miał. Na koniec swoich ruchów Anubis rzucił Brak żywności, żeby zneutralizować irona. On zaś wystawił Ezia, wrzucił karty do Składu i machnął Zacznijmy. Przystałem na to. Wystawił jescze dwóch wojów na bramkę. Mi doszedł tylko Falisty ogon i Brak żywności. W Składzie ściskałem Plagę, żeby nią bramki oczyścić. Anubisowi przeszła już talia, miał w niej 20 kart w tym z 12 koników. Przeciwnicy sobie postali, a ja spróbowałem wygrać. Rzuciłem Plagę. Ironhead jednak nie pozwolił, skubany chomikował jeszcze 2 Przemyśle. Cóż było robić? Wrzuciłem karty do Składu i machnąłem Zacznijmy. Wystawiłem parę pojzadów, powstrzymali mnie Czasem pokoju. Na bramce miałem tylko Blitztanka, iron z 4 bydlaki. Anubis 5 koników w kupie skierował na czołga. Miałem Potencjał i mnóstwo złota, ale on też. Blitztank padł, a my juz nic w rękach nie mieliśmy żeby go powstrzymać. 15 tur. Wynik Anubis 50: ironhead 0: ja 22. Log z gry w txt. | Obraz Krain mojej i ironheada oraz mojej i Anubisa w ostatniej turze. Razem: 63:28 29.IV.2007 Solówka z Anubisem na ccg. Wiele nie ma co gadać. On zagrał Gabrielem, a ja jazdą Legionu. Mu wychodziło wszystko, a mnie kompletnie nic. Na każdą akcję miał kontrakcję, a ja mu nic nie mogłem zrobić. On zaczynał. Ja nastawiałem kupę miejsci Pretora. Na ręce została mi Zmianka. On też miał. 27 PZ. I jeszcze jedną, żeby udaremnić moją próbę ataku. Jak mu chciałem załatwić w obronie wszystkich to rzucił Straszliwą ulewę. I Śmierć z obłoków. 49 PZ. Potem jeszcze na mój Potencjał i Skupienie znalazł Przemyśle. 4 tury. Wynik 0:50. Takie solówy też lubię. Szybka i wiadomo o co chodzi. Bęcki dostałem niesamowite. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Nawalanka na ccg. Wicu grał Hordą na Abdulu, Anubis tradycyjnie Triadą na Gabrielu, a ja zagrałem jazdą Legionu na Heretyku. Musieliśmy sobie przerwać, więc loga mam tylko od piątej tury i NIC wcześniej nie pamiętam. Kojarzę tylko, że Anubis dość szybko się rozbrykał i natrzaskał sporo PZ do tej pory. Była moja tura. Wystawiłem 2 Zhurgony. Zabiłem Zwiadowcę. Wicu wsparł Anubisa, gdy zaatakowałem Cięzkiego. Rzuciłem Straszliwą ulewę i najechałem z powietrza. Anubis powstrzymał mnie Skupieniem. Potem zrobił Sztuczkę Wicowi, pewnie w nagrodę za pomoc, he he. Wicu miał zawalona rękę, woje mu nie dochodzili. W ogóle miał ta talię jakąś kombinowaną, mimo, że to Abdul. Przez całą grę czaił się na bramie i nic mu z tego nie przyszło. Zrobiłem Sztuczkę Anubisowi, dostał zero złota. Bramki pilnował mi Pretor. Zhurgony załatwiły w końcu Ciężkiego i Mastodonta. Bramki miałem wolne. Plaga. Anubis wystawił 3 koniki, przemyślał mi Plagę i najechał Stajnię. Wicu postawił Dwuroga na bramie. Miałem już dosyć ich powstrzymywajek. Jako, że należało bić lidera Gommor i Phische zabili Ciężkiego i Skromnym zgarnąłęm 8 punktów. Anubis wystawił kolejne koniki, poszatkował mi armię, a w najeździe dostał Plagę od Wica. Wicu wystawił tylko Mamuta. Mi znowu doszli Gommor i Phische. Wyszła mi ładna akcja. Dorwałem się do Stajni Anubisa. Potencjał zwalczyłem Szarżą. A potem rzuciłem Wojnę błyskawiczną i sprzątnąłem mu drugą Stajnię. Jedna chwila chwały w grze... Anubis nie miał Stajni, nic nie zrobił. Wicu wystawił jeszcze Mastodonta, chciał mi załatwić Phische'a, ale nie dał rady. Znów miałem pustą planszę przed sobą. Skubani cofnęli mi jednego Gommora do domu. Jak najeżdżałem drugim i Phische'm, to obaj zostali zdrajcami! Anubisowi znowu nie doszła Stajnia. Rzucił Brak żywności i Zacznijmy od nowa. Przy okazji padły ze 3 Przemyśle. Teraz Stajnia mu już doszła. Wicu nie bardzo się mógł ruszyć. Ustawiłem bramkę, że hej! Chyba z 7 wojów, a jak próbowałem zabić zwiadowcę, to mi Anubis jeszcze Pretora tam skierował. On zaś wystawił jeszcze 5 koników i nas rozjechał. Brakowało mu jednego czy dwóch najazdów, a do obrony mieliśmy tylko Przewagę i Ja to wezmę. 10 tur. Wynik Anubis 50:Wicu 8: ja 34. Log z gry w txt. | Obraz Krain mojej i Wica oraz mojej i Anubisa w ostatniej turze. 24.IV.2007 Dokończyłem z Anubisem meczyk sprzed tygodnia. Poprosiłem go, żeby zagrał piechotą, bo miałem talię do przetestowania. Zgodził się i wziął Legion z 15tką rare piechoty. Ja też grałem Heretykiem. Moja talia opierała się na miejscach - Składzie prefabrykatów, Obozach pracy i Obozach szkoleniowych. Miałem wojowników z Legionu, Synów i 5 Plamistych kruków przynależności ogólnej. Obiecałem Anubisowi, że jak zagra piechotą, to sobie ze mną wygra, bo talia była prawdziwie przekombinowana. Obietnicy nie dotrzymałem. Przed tygodniem zagraliśmy 5 tur i niestety nie mam z nich loga. Mało co pamiętam. Zaczynaliśmy bez złota, Anubis wiele nie zdziałał, wystawił jakichś wojów, może ze dwóch i zrobił bilans, którego nie przeżyli. Ja chyba dar robiłem i akurat byłem w takiej sytuacji, że mogłem co nieco darmowego chłamu z ręki zrzucić. Postawiłem ze 3 Soldatów, przeżyło 2. Po bilansie mnie przeciwnik ograbił, ale ściskałem (albo doszło) Ukryte bogactwo. Tak czy owak w drugiej turze już się rozbudowałem, postawiłem Bazar i jakieś niepozorne. Do tego Razyda, Soldat, Plamisty kruk.Siedziałem cicho na bramce. Anubis się chyba zniechęcił ilością moich wojów na bramie i też swoich stawiał w obronie. Zresztą powoli mu dochodzili, w 4 turze miał chyba 3. Do piątej tury włącznie postawiłem 2 Bazary, 2 niepozorne, Skład, Obóz pracy. Miałem Dobrobyt. Ukryte dobrze dochodziły. Do tej pory nie zginął żaden wojownik. Obaj się na przemian broniliśmy Czasami pokoju, Straszliwymi ulewami. W 5 turze miałem już 3 Razydy i ze 4 soldatów oraz Kruka. Jak mi nie szedł atak, to wrzuciłem karty do Składu i zrobiłem Zacznijmy od nowa. Niewiele pomogło. Anubis obronił się Straszliwą ulewą. Turę wcześniej dostał Sztuczkę do zera, więc w bilansie musiał zabić Gomora i na bramie został mu tylko Gomor i Razyda w grupie. Wystawiłem Gommora, Kruka i Soldata. Postawiłem Obóz szkoleniowy dla Synów. Utrzymałem to wszystko Kłopotem z księgami. Gommor i 2 Razydów sprzątnęło bramkę Anubisa, miałem pierwszych dwóch niewolników w obozie. Podczas najazdu Gommor mnie zdradził, Razydzi zginęli, mogłem doprowadzić tylko do remisu kosztem całego złota, więc dałem sobie spokój. Anubis postawił tylko Pretora na bramce. Zniechęcała go ilość Soldatów u mnie. Ja wystawiłem kolejny Bazar i Kruka. Miałem trochę powstrzymywaczy, więc do boju się nie rwałem. Anubis dostawił kolejnego Pretora i trzema wojami zaatakował. Uspokoiłem sytuację Czasem pokoju. Zbudowałem Skład prefabrykatów, 2 Obozy szkoleniowe - jeden na Legion i jeden na Ogólną - oraz Obóz pracy. Otoczyłem sobie Skład. Wrzuciłem nowego Razydę na atak. W bilansie odrzuciłem Skład prefabrykatów i Kruka, bo już zasobów nie miałem, a 5 złota na wystawienie Składu prefabrykatów poszło. Chciałem sobie złapać kolejnego niewolnika, ale dostał Berserka, a potem mi Przemyślał Czas pokoju. I tyle o Razydzie. Anubisowi nie doszedł żaden wojownik, doszedł mu Skład. Zabił mi 3 Soldatów. Ja nie wykonałem akcji, ze wszystkich Obozów dostałem +2 do WB. Odzyskałem Czas pokoju. Przeciwnik nadal miał tylko 3 wojów. Przy atakach rzuciłem Czas pokoju. Obu obrońców przesunął mi Zmiankami. Chciał odbić swoich wojowników z Obozu. Padło Skupienie, 2 Przemyśle i tą turę przetrzymałem. Postawiłem czwarty Bazar, do ataku poszły 2 Gommory i Kruk. Wyżywiłem armię za pomocą Kłopotów z księgami. Dostałem Pacyfistę na ataki. Ale bramka była wolna. Przy najeździe Gommorami na Skład padła Straszliwa ulewa. No to mój Kruk o zwiększonym WB z Potencjałem najechał go z powietrza. 10 tur, 9 PZ. Była Straszliwa, więc Anubis nie miał co robić. Na Pograniczu ustawił armię - 2 Gommory, 3 Pretorzy i 2 Razydzi. Dostałem Pacyfistę na ataki, więc zamorzyłem kogo mogłem i dociągnąłem złoto. Anubis wystawił 4 wojów do ataku, pamiętał o tym, że wziąłem Czas pokoju do ręki i się przygotował. Miał 2 Przemyśle. A ja 2 Ja to wezmę :) Nie wykonałem akcji, moi woje juz mieli +4 WB. Na ataku był Razyda do łapania niewolników. Znowu Pacyfista na ataki. To Kruk z powietrza najechał Ziemię orną. Dodałem mu jeszcze Przewagę taktyczną. 12 tur, 18:0. Byłem zachwycony jak działa moja skomplikowana talia i to przeciwko piechocie Legionu. Wszystko zgodnie z planem, Bazary utrzymują armię, Obozy szkoleniowe dają WB, a Obozy pracy unieszkodliwiają wojowników przeciwnika. Anubis dołożył jeszcze jednego Gommora, miał już 8 wielkich mięśniaków, ponad połowę swojej armii. 5 w ataku, sprzątnęli mi 3 Soldatów i Kruka, bo rzucił sobie też Śmierć z obłoków. Zostawił mi jednego Kruka w ataku, to go cofnąłem Zmianką. Miałem też Zdrajcę! Kruk by bronił Krainy z powietrza, a zdrajca z ziemi. Ale Anubis też miał Zmiankę. W tej sytuacji poratowałem się Plagą. Wystawiłem 2 Soldatów, 2 Gommorów i Kruka. Bałem się potencjału Anubisa, więc poszukałem Sztuczki. Nie było się co bać, miał Straszliwą ulewę, a nie Potencjał. Nic nie zdziałałem. Anubis postawił 2 wojów na bramce, zagrał Czas pokoju i rzucił Zacznijmy. Pociągnęliśmy po 7 kart. Zadziałał syndrom Hordy - przeciwnik wystawił do ataku 2 Gommory zapominając o Straszliwej ulewie, która tkwiła na planszy. Wystawiłem na bramkę 5 wojów. Do ataku jeszcze jednego Kruka. Anubis Przemyślał mi Kłopoty z księgami, w bilansie zginął Skład prefabrykatów, Gommor i 2 Soldatów. Dopłaciłem jeszcze 14 złota! Jednego Plamistego kruka Anubis cofnął na bramkę. Drugiemu udała się ładna akcja. Najechałem Ziemię orną, dorzuciłem mu Potencjał. Przeciwnik też miał Potencjał i ze 2 złota więcej. Ale ja miałem jeszcze Ukryte bogactwo :D 14 tur, 27:0. Wszystkie PZty do tej pory zdobyły pojedyncze Kruki! Anubis postawił na bramkę 2 Gommorów i Razydę. Ja wywaliłem pięciu wojowników w tym 2 z Legionu. W bilansie znowu pomogły mi Kłopoty. W ataku straciłem jednego Razydę, ale wszyscy wojownicy Anubisa powędrowali do ciupy. Miałem w Obozach już 3 Gommorów. Na luzie najechałem sobie 3 Gommorami. Padł Zdrajca!, ale i moi Gommorzy byli przyspidowani (po 13 WB) i nadal wygrywali. No to Anubis wyciągnął Plagę. Pożegnałem się z 2 Gommorami, 3 Razydami, 3 Soldatami i Krukiem. Anubis pociągnął 8 kart. Wystawił 4 Pretorów, 2 Razydów. Wziął się za najazdy. Najpierw chciał mi rozmontować Centrum dowodzenia. Zdrajca! i miałem Pretora. Rzucił Śmierć z obłoków. Dwójką Razydów wziął się teraz za Obóz szkolący Legion. Ze Składu wyciągnąłem Przewagę taktyczną. Poszli do piachu. I w końcu 2 Pretorzy rozjechali ten Obóz. Przy okazji odciął mi Obóz dla Kruków i Obóz pracy z dwoma jeńcami. 15 tur, 27:11. Ostatnią kartę odrzucił, pewnie to była Utrata potencjału. Zbudowałem Skład Prefabrykatów naprawiając Krainę. Wystawiłem 2 Razydów, 2 Soldatów i Kruka. Na bramie miałem jeszcze Pretora zdrajcę. Cztery szóstki i ósemka, a do najechania miałem dziesiątki i ósemki. 3 najazdy do wykonania. Przeciwnik bez kart, nie mógł się bronić. W porę sobie przypomniałem o Pretorze, na ręku została mi jeszcze Przewaga, z którą mógł dokonać najazdu. 16 tur. Wynik 50:11. Gra była dłuuugaśna i całkiem fajna. Miło było obserwować jak moja taktyka zdaje egzamin. Taka łańcuszkowa talia, a tak się sprawiła! Aż ją z rozpędu zamieściłem. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 22.IV.2007 Solówka z Bizioo na ccg. On zagrał dziwną talią Hordy na Abdulu. Ja wziąłem krowiastą talię na Heretyku - cała jazda plus Gommory i Pretory. Wojowników 25, kart z 90. Na początek miałem 2 Pretorów, jakąś jazdę, Złoże rudy i Ziemię orną. Zrobiłem Dar i było jeszcze gorzej. Było ze 3-4 jezdnych i żadnego miejsca. Zaczynał Bizioo. Ziemia orna, Mamut i Łza. W jego ruchach wystawiłem Dobrobyt, w swoich Pretora i odrzuciłem kartę. Mamut z Szarżą i Potencjałem załatwił mi Pretora, Łza rozjechała gołego wodza. Pociągnąłem 3 karty i znowu nic! Odrzuciłem kartę, rzuciłem Sztuczkę, zyskując 2 złota, Zmianę rozkazów, która mnie nie uratowała. Bizioo woje szli jakby Hordą nie grał. Miał nadal tego Mamuta tylko. Z Szarżą rozjechał mi wodza. Trzecia tura i wynika 0:20. Jeszcze zanihilował mi Dobrobyt. Wśród 2 dobranych kart miałem w końcu Poszukiwanie. Znalazłem Stajnię, wystawiłem Ezia i Gommora. Ezoghul dostał Truciznę, takie WB lubię! Gommor zdechł w bilansie, Bizioo obronił Mamuta Czasem pokoju, Ezoghul najechał Skład. Przeciwnik cofnął Mamuta-weterana na bramkę i walnął mi Utratą. Odrzucił mi 2 Zhurgony i Sztuczkę. Sam też się z kasy wyprztykał. Znał moje karty, więc Ezia wróciłem na bramkę i postawiłem mu Pretora obok. Tyle z ledwością mogłem wyżywić, 4 tura a w Krainie miałem tyko Stajnie. Przeciwnikowi nadal woje się sączyli powolutku. Doszedł jeden Mamut, sprzątnął mi Pretora. Przesunął Ezoghula Zmianką na atak i na Stajnię mu WB nie stykło, więc nie najeżdżał :D Odrzuciłem mu Konsekwencje, i pociągnąłem w końcu dużo kart. Rozbudowałem Krainę. Na bramce posadziłem mojego Ezia z trutką i Gommora. Bizioo wystawił Dżihada i miał rekordową ilość wojów w tej rozgrywce - 3. Zabił mi Gommora. Znowu zbudowałem 3 miejsca, na bramce posadziłem Zhurgona, a mój Ezio-weteran poszedł do ataku. Sprzątnął Mamuta z bramki i najechał Ziemię orną. Bizioo miał Plany zniszczenia. No to Wojna błyskawiczna. Przemyślał. Wyprztykałem się z kart. Przeciwnik nic nie dostawił, sprzątnął mi Zhurgona i najechał Ziemię orną. Szósta tura i 9:29. Dobrałem karty, Przelicz to zapewniło mi dodatkowy bilans i potraktowałem Bizioo Utratą potencjału. Trafiłem przednie - anihilowałem mu Czas pokoju, odrzuciłem Zdrajcę, Szarżę i Berserka. Był 'na czysto' więc bez problemów zjechałem mu armię i Kopalnię. Ograbił mnie, poniewczasie wystawił Centrum dowodzenia i Łzę do ataku. Straszliwa ulewa ją powstrzymała. Na bramce postawiłem Phische'a, mojego weterana i nowego Zhurgona z Zalewikiem. Bizioo wystawił, tradycyjnie już mało - tylko Dżihada. Z Potencjałem załatwił mojego Ezia-weterana. Ja wystawiłem 4 wojowników. 2 zostawiłem na bramce, reszta poszła do ataku. Jeden Pretor został wrócony Zmianką, 2 Phische i Gommor zginęli przy najeździe od Potencjału. Przeciwnik wystawił Mamuta i zabił mi Pretora. Potem walnął mi Pacyfistę na najazdy, ale właśnie doszło mi Skromne. Phische mi zginął w ataku (twardziele z tych Mamutów), ale Zhurgon zarobił 5 PZ. 10 tura, 24:29. Bizioo wystawił aż Mastodonta, Mamuta i Dżihada. Po ostrej walce rozwalił mi 2 Ezoghule na bramce. Jak się zabierał do najazdów rzuciłem Plagę, którą ściskałem od kilku tur. Ja musiałem zdjąć tylko Zhurgona, jeszcze tego z Zalewikiem. Jak to po Pladze nie doszedł mi żaden wojownik. Wystawiłem 4 miejsca. Poszukałem jeszcze Składu i też go wystawiłem. Prewencyjnie rzuciłem Skupienie i zostałem bez kart. Bizioo popełnił błąd na miarę zwycięstwa w grze. Wystawił na atak Mamuta i 2 Mastodonty. Było Skupienie więc gówno zrobili. A brama została pusta. Wystawiłem Ezoghula, Gommora, wrzuciłem intrygi do Składu i zrobiłem Zacznijmy od nowa. Biziooo też się skusił. Dostawiłem jeszcze Phische'a i Pretora. Potraktowałem przeciwnika Sztuczką wymieniając 26 za 2. Odpowiedział Ograbieniem, ale miałem Skarbiec. Poszedłem wszystkimi na atak. Biorę się za jego wojów, a tu Czas pokoju. Ale bramkę miał pustą, więc bez większych problemów pojechałem Centrum dowodzenia i Kopalnię. Zabrakło mi 2 PZ do zwycięstwa. Bizioo spróbował rzutu na taśmę. Może miał Wojnę błyskawiczną na ręku? W każdym razie nie atakował, tylko mając pustą bramkę, wziął się za najazdy. To ja Zdrajca!, to on Potencjał, to ja Przemyśl. Jeden Mastodont przypadł mi, drugi i Mamut zdechli. W tym momencie Bizioo poddał partię, znając słabość swojej ręki. 13 tur. Wynik 50:29. Niezła solówa. Podobało mi się jak zdołałem się wygrzebać z początkowego pogromu. Szkoda tylko, że musiałem ją sobie kilkakrotnie przerywać żeby zająć się domem. W realu taka rozgrywka byłaby pasjonująca, a tak to po prostu nie powiem, że była nudna. Myślę, że Bizioo przekombinował z talią. Wojowników miał niewielu i z małym WB. Nie do tego służy Abdul. Dzięki temu, że mnie masą nie przytłoczył miałem szansę się podnieść, bo moja talia też raczej do solówek nie była przystosowana. A jak już się rozbudowałem, to na moje bydlaki siły nie miał. W końcu łącznie moi wojowie mają 275 WB! Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 15.IV.2007 Trójeczka na ccg z Wicem (Hussein i piechota Hordy) i Anubisem(Gabriel i koniki Triady). Ja zagrałem piechotą Legionu. Zdecydowaliśmy się ograniczyć ilość powstrzymywaczy do 5 w talii, wliczając w to Zdrajcę! i Plagę, żeby można szybciej uwinąć się z rozgrywką. Rezultat końcowy zgodził się z założeniami :D Ja zaczynałem. Wystawiłem 3 miejsca, w ręku jeszcze Ukryte ściskałem i jakiś badziew. Drugi był Anubis, przygotował sobie Krainę, wystawił konika i rzucił Zacznijmy od nowa. Po nim dołożył jeszcze Kopalnię i drugiego konika. Ja straciłem Ukryte bogactwo :( Na Wicu przetasowanie nie zrobiło wielkiego wrażenia. Zaczął od dwóch Kopalni, 3 wojów w tym combo Prorok + Kruk i Naszej woli. Mi doszedł Dobrobyt, Przemyśl, Plaga, Złoże rudy i dwóch Gommorów. I jeszcze coś, Potencjał? Popatrzyłem co się dzieje na planszy i nim skończyły się ruchy Wica miotnąłem Plagę. Przemyśl się przy tym przydało. Dobierałem 4 karty - przyszły intrygi. Fajno. Wiedziałem, że Wicu ma tylko Przemyśl na ręku, bo je odzyskał. Anubis miał 6 kart, więc mógł podziałać. Doczekałem do bilansu i rzuciłem mu Utratę potencjału. Miałem tylko kasy na odrzucenie 1 karty. Na szczęście (dla mnie) miał na ręku 4 Szarże, Ziemię orną i Odzysk. Hulaj dusza! Gommory najechały Stajnię i Gabriela. 2 tura, 27 PZ. Zagrałem Zacznijmy, Wicu Przemyślał, a ja stwierdziłem, że faktycznie, lepiej niech Anubis z taką ręką zostanie i odpuściłem. Ciągnął tylko 2 karty. Musiały by to być Stajnia plus konik, żeby był groźny. Nie dociągnął nic ciekawego, a ja mu jeszcze Odzysk przemyślałem, żeby nie poszalał. Wicu wystawił 3 rolników, 2 Ziemie orne, rzucił Brak żywności. Na ręce zostały mu 2 karty. Złota miał sporo, z Wolą załatwił mi wojowników. Ale na najazdy kasy już nie stykło. Doszedł mi Pretor i Razyda. Zamieniłem się z Wicem 1 złota za 4 - taka Sztuczka. Poszukałem sobie Przemyśla. Wiedziałem, że Anubisowi doszła 1 karta, a Wicu 2 ściskał. Nie chciałem, żeby jakiś Pacyfista mnie powstrzymał. Miałem jeszcze Berserka i Potencjał. Sprzątnąłem dwóch Wicowych rolników i najechałem mu Kopalnię. Nie natrafiłem na żaden opór. Gdybym poszukał Wojny błyskawicznej byłoby już po grze... 3 tura, 37 PZ. Anubis wystawił tylko parę miejsc. Wicu wyłożył kolejnych rolników i rzucił się na moich ludków. Razyda z Berkiem się wybronił, ale Pretora dostał. I rzucił Skromne zwycięstwo! 8 PZ. Mi doszło 4 wojów w tym 2 Gommory, Sztuczka... Chłopaki popatrzyli co się dzieje na planszy i poddali partię. Rozgrywka była megabłyskawiczna. Setki meczów grałem, ale tak szybkiego sobie nie przypominam. Coś mi się majaczy, że kiedyś kumpel Legionem też nam taką krwawą łaźnię sprawił, ale w moim wykonaniu to pierwszy taki mecz. Brak powstrzymywaczy zrobił swoje, a Zacznijmy i Plaga na początku ustawiły grę. Dobrze, że jej niepotrzebnie nie ściskałem. 4 tury. Wynik 50:8:0. Log z gry w txt. | Obraz Krain mojej i Wica oraz mojej i Anubisa w ostatniej turze. 08.IV.2007 Zagrałem przeciwko ironheadowi. Grał Templarsami, oczywiścnie na Montagne, ja Brzytewką, pierwszy raz z 5 Pretorami. Obaj zaczęliśmy nieźle. Ironhead wystawił Notre i Złoże rudy, ja 2 Kopalnie, Złoże rudy i Pretora. W moich ruchach przeciwnik zwerbował Żołnierza. Na ręce zostało mi Przemyśl, Wyrzeczenie i Centrum dowodzenia, więc nie za mocno narzekałem, gdy w 2 turze ironhead wystawił 2 wojów i rzucił Zacznijmy. Zbudował jeszcze Skład. Ja zbudowałem 3 miejsca, wystawiłem Razydę i ruszyłem do ataku. Sprzątnąłem mu 2 wojów. No i dobrze, bo zanim skończyłem się ruszać wystawił jeszcze 2 Żandarmów. Ironhead zbudował pierwszą Kopalnię i ruszył Żandarmami do ataku. Wybroniłem się Potencjałem i Skupieniem. Przeciwnik rzucił Czas pokoju, żeby nie stracić wojów. Wystawiłem 2 Pretorów więcej, rzuciłem Sztuczkę i Śmierć z obłoków. Ironhead zgasił mnie Potężnymi wichrami. Wziął do ręki Czas pokoju, wystawił Bestala i do ataku. Wojów wybroniłem Czasem pokoju. Iron Przemyślał mi Straszliwą i wziął Centrum dowodzenia. Wystawiłem 2 Razydów, Pretora i Gommora. Rzuciłem Śmierć z obłoków, Ukryte bogactwo i Zacznijmy od nowa. Dorzuciłem jeszcze jednego Gommora. Miałem już 9 wojów! Od początku gry żaden mi nie zginął. Zmianką przesunąłem Centuriona do ataku i mogłem juz najeżdżać i z ziemi i z powietrza. Miałem 2 Przemyśle, więc chciałem poszaleć. Przemyślałem ironhedowi Zdrajcę! i Straszliwą. Rzucił Utratę potencjału i obejrzał moją cieniznę - Sztuczkę, Odzysk, Ukryte bogactwo. Po namyśle miotnął Plagę. Sprzątnęlismy wojów i zaczęliśmy na czysto. Ironhead zbudował Kopalnię, wystawił Znajomości. Ja wystawiłem Pretora, poszukałem w talii Gommora. I najechałem mu Skład z dwoma kartami! Przeciwnik zbudował 3 miejsca, wystawił 2 wojów. Nie ryzykował ataków. Dałem mu najechać Złoże rudy. Miałem do obrony Straszliwą, ale chciałem sobie sam podziałać w mojej turze. Zbudowałem Kopalnię i bez mydła sprzątnąłem mu wojowników i najechałem Centrum dowodzenia. Wygrywałem o 1 PZ. Opłaciło się puścic mu ten jeden najazd. Siódma tura. Ironhead wystawił 3 wojów (łącznie WB 14). Zaatakował mi Pretora i musiał rzucić Straszliwą, żeby nie stracić wojska. To ja Poszukałem sobie Śmierci z obłoków i nafrunąłem Notre przy pomocy 2 wojów i Berserka. Przeciwnik zbudował sobie następne Notre i następny Skład... Wystawił 2 wojów. Tym razem ja broniłem się Straszliwą. Postawiłem 4 wojów na bramce. Miałem sporo intryg do obrony. Gdy ironhead dociągnął karty, potraktowałem go Utratą potencjału. Kiepskie miał karty, ale 3 wojów i 2 inne karty mu anihilowałem. Gommor załatwił Centa i Żołnierza, druga identyczna para zabiła mi Pretora. Był to pierwszy wojownik, jakiego straciłem w walce. W mojej turze dostałem Pacyfistę na najazd, w ataku straciłem Gommora, załatwiłem Bestala i Żołnierza. Przeciwnik wystawił Centa i Straszliwą ulewą załatwił sobie turę spokoju. Postawiłem 4 wojów na bramce. Ironhead zwerbował 6 nowych wojów i machnął Śmierć z obłoków. Ja też miałem Pacyfistę ;) W ostrej walce rzuciłem Potencjał, Łapówkę i 2 Berki. Zginęło 2 Centów, 2 Żołnierzy i Bestal. Pociągnąłem z 6 kart, wystawiłem 5 wojów, miałem ich razem 9ciu. 2 zostało na bramce, jeden zdechł w bilansie. Działałem szóstką. 5 wojów z WB 39 najechało Kopalnię. Gommor mnie zdradził, ironhead pomógł sobie jeszcze Potencjałem i wszystkich sprzątnął. Na taką okazję zostawiłem sobie jeszcze jednego Gommora. Zdrację Zmianą rozkazów przesunąłem do ataku i najechałem Kopalnię Gommorem. Też miałem Potencjał 8) 11 tur. Wynik 50:22 Wygrałem w ostatnim momencie, bo talie się przewinęły. Ironowi zostało w talii z 15 kart, w tym Potencjał czy 2 (a złota miał kupę) i Zdrajca! Mi zostało z 25 kart w tym 2 Zmiany rozkazów, 2 Potencjały, Zdrajca!, Łapówka, Plaga. Mogliśmy się zapatować. Gra jak na solówkę była całkiem miła. Końcowka, już bez Przemyślów była hardcorowa, każda intryga wchodziła, a tacy Pacyfiści, to już byli na wagę złota. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 27.II.2007 Solówka z Dungalem na zasadach turniejowych. Zagraliśmy Marcus vs. Marcus, piechota vs. piechota. Zaczęliśmy bez złota. Dungal tylko wystawił Razydę i zrobił bilans. Ja mu ukradłem złoto Sztuczką i wystawiłem 2 miejsca. Dungal ponownie zrobił tylko bilans. Wystawiłem Gommora i Razydę. Pacyfista. Śmierć z obłoków i lecę na wrażego wodza. Dungal wysupłał resztę złota Potencjałem i Przewagę taktyczną, doprowadził do remisu. Berek i zdobyłem pierwszych 10 PZ. Dungal po raz trzeci zrobił ino bilans. Potem Razydą wyszedł i machnął Straszliwą, żeby mieć ode mnie spokój. Stanąłem na bramce, poszukałem Utraty. Dungal wystawił miejsce i już ją dostał. Zostawiłem mu w ręku 2 miejsca tylko. Wystawiłem Pretora, wszyscy na atak. Pretora nie wyżywiłem :| Na spokojnie załatwiłem Razydę i pojechałem Ziemię orną. 19 PZ. Mogłem i wodza pojechać używając Potencjału i Berka, ale wolałem zostawić do obrony. Dungal nastawiał tylko miejsc. Ja schowałem 2 karty do Składu, wystawiłem kolejnego Pretora i znowu(sic!) go nie miałem czym wykarmić. Gommora na kredyt cały czas karmiłem. Dungal rzucił Plagę. Wyskoczył Gommorem do ataku. Najeżdżał mi Skład. A ja durny nie rzuciłem Zmianki. Wprawdzie potem się przydała, ale Skład to Skład, a PZty to PZty.... Broniłem się Straszliwą, Skupieniem i Potencjałem. Dungal przeprowadził najazd dwoma Przemyślami i dwoma Berkami. A ja zostałem bez złota... Wystawiłem Razydę i Gommora, który zdechł w bilansie. Dungal rzucił mi Zmiankę, ja swoją i Razyda z Berkiem rozjechał Złoże rudy. 27:9. Na ręku zostały mi 2 miejsca i Pretor. Dungal parą Gommorów zdobył Kopalnię i PZ z wodza. Na bramce postawił sobie 2 wojów. Wystawiłem Pretora, Gommora i Ziemię. Przy ataku Dungal zarzucił Straszliwą. Śmierć z obłoków i moi kolesie podbili z powietrza jego Ziemię. 36:29. Stanął chyba z z czterema typami na bramie, bo padało. Ja wystawiłem jeszcze Razydę. Kolejną Śmiercią przeleciałem nad jego Bramką. Przemyślałem Dungalowi kolejno Zmiankę i Potencjał. Najechałem Ziemię orną. 45:29. Zostałem z 1 Przemyślem na ręku. Dungal dorzucił jeszcze 1 Razydę. Miał 5ciu wojów. Rozjechał mnie masą nie używając intryg, biorąc jeszcze Złoże rudy i Centrum dowodzenia. 9 tur. 45:50. Myślę, że gra bardzo satysfakcjonująca dla Dungala. Przez pierwsze 4 tury ledwo się ruszył, stracił 19 PZ, a mimo to wygrał. Ja tak uwielbiam wygrywać ;) A ja fazowałem strasznie. 2 razy Pretora wystawiłem mimo, że nie miałem środków na wyżywienie, Zmianki w kluczowym momencie nie rzuciłem, jedną Ziemię przez 3 tury na ręku trzymałem niepotrzebnie... Cóż, w DE najczęściej wygrywa przytomniejszy :D. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Weekend 17-18 II 2007 3 solówki na ccg, każda z innym przeciwnikiem i inną talią. Każdą musiałem przerwać i dokończyć innego dnia i każdą wygrałem :) Przeciwko Wicowi zagrałem Brzytwą, on wyciągnął Hordę na Abdulu. Zaczłąem od złoża rudy i Pretora, on od Mastodonta i 2 Dżihadów. Na dzień dobry dostał Brak żywności, bo mi chciał Pretora bić. Wystawiłem Gommora, załatwiłem Dżihadów, pojechałem wodza na 10 PZ. Przez trzy kolejne tury trzebiliśmy sobie tylko wojsko. Potem poszukałem sobie Utraty, zostawiłem Wicowi Przewagę taktyczną, a Gommorem i Razydą oraz za pomocą Wojny błyskawicznej najechałem Rzeźnię i Ziemię orną. Na koniec rzuciłem Skupienie, anihilując ostatnią kartę, żeby Wicu czasem PZ nie zdobył. Potem z mojej strony padła Straszliwa, Brak żywności i Straszliwa. Przy tej drugiej rzuciłem Śmierć z obłoków, a Wicu rozwalił moje najazdy Potencjałem i Zdrajcą! Dalej trzymałem Wica w szachu - 2 Braki, Straszliwa, Czas pokoju, Pacyfista. Sam próbowałem trzebić mu wojsko, ale Horda, to Horda. Dobrze, że mu Krainę trochę pojechałem, to nie za bardzo mógł wyżywić, chociaż kilka ostatnich tur na potęgę żywił ich złotem. Przy Pacyfiście wyszedł na atak. Ja rzuciłem Brak żywności i wystawiłem 5 Gommorów do ataku. Jeden wrócił na bramkę. Czterej pozostali, ostrożnie, pojechali 2 Kopalnie. Ostrożność była wskazana, bo 2 Razydów dostało Potencjałem i tyle ich widziano. Wicu dociągnął karty i zważywszy na to, że talia mi się przewinęła (4 Braki), spasował. 14 tur. Wynik 50:0 Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Przeciwko Aksalowi zagrałem Hordą, na Abdulu oczywiście. On grał Triadą na Gabrielu. Pomimo Daru jedyne miejsce jakie miałem na początku to Złoże minerałów. W drugiej turze doszło mi drugie, a trzecie miejsce jakie miałem to Centrum dowodzenia :/ Całą grę zresztą zmagałem się z problemem wyżywienia tego stada. U Aksala też było niebogato, w piątej turze miał Stajnię, Ziemię orną i Kopalnię. Bodajże w trzeciej Aksal pojechał mi Złoże minerałów. Potem do szóstej tury się broniłem. W piątej Straszliwąulewą. Wyrzekłem się Złego frontu ze Stajni, rzuciłem Śmierć z obłoków i najechałem Uroxem, Dwurogiem i Dżihadem. W ręce został mi tylko Brak żywności, który miotnłąem na koniec mojej tury. Aksal wystawił parę miejsc, na bramkę Ciężkiego i został z 3 kartami na ręku Doszło mi Poszukiwanie, Przemyśl, 2 Szarże, Potencjał, Dwórug i Ziemia orna. Poszukałem sobie drugiego Przemyśla i do ataku. Okazało się, że Aksal miał na ręku Skupienie, Ciężkiego i Przewagę taktyczną. Urox najechał Kopalnię, Dwurogi z Szarżami Stajnię i Kopalnię, Dżihad z Potencjałem Ziemię orną. Finito. Ten rzut na taśmę zapewnił mi zwycięstwo. 7 tur. Wynik 50:12. Resztki logu z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Jeremiasz zagrał jak zwykle Templariuszami, ja wyjąłem Triadę na Sandzie. Niestety loga nie zgrałem z pierwszej części rozgrywki, niewiele pamiętam. Na początku miałem spore kłopoty, bo nie wyszla mi Stajnia. Z biegiem czasu Jeremiasz dorwał mi Stajnię i Ziemię orną. Potem mu się odwdzięczyłem. Śmierć z obłoków, jedyny Ciężki, którego zresztą poszukałem w talii i Szarża. Dorwałem Notre. To mu przycięło armię. Ale i tak ostro rwał do przodu, czterema, dwoma małymi kolesiami. Broniłem się, rozbudowywałem Krainę. Jak mi doszedł Skład i kupa intryg, to już wiedziałem, że jestem w domu. Wrzuciłem 5 intryg do Składu. Wystawiłem 3 typa. 2 Przemyśle poszły, żeby powstrzymać Pacyfistę. Jeden Ciężki przegrał starcie z Legionistą Templariuszy :). Twardy konus! Drugi Ciężki z Szarżą rozjechał Notre, Zwiadowca z Szarżą pojechał Montagne'a. Jeremiasz przetrzymał jeszcze 2 tury naporu i spasował. Miałem wtedy 10 koników i Żandarma- zdrajcę. 11 tur. Wynik 50:22. Resztki logu z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 13 II 2007 2 solówki na ccg z Dungalem. Legion vs. Legion, ja piechotą, on jazdą, obaj na Marcusie. Zaczęliśmy bez złota. Dungal miał Ukryte i wystawił Zhurga z Trucizną. Ja dwóch Razydów, z czego jednego zamorzyłem głodem. Potem Dungal wyskoczył swoim Zhurgonem i za pomocą 2 Przemyślów sprzątnął mi Razydę i pojechał wodza. Nadal na gołym wodzu wystawiłem Pretora i Gommora, wyżywiłem ich dzięki Ukrytemu bogactwu. Pretor z Berkiem załatwił otrutego Zhurgona, najechałem Stajnię. W mojej turze obroniłem się Zmianką. Wystawiłem w końcu Ziemię orną, kolejnego Pretora. Mając 3 typów, załatwiłem Ezoghula i Stajnię. Dungalowi nie doszła Stajnia, najechałem Kopalnię. Dungalowi nadal szło kiepsko, mi doszła Utrata potencjału, złota za wiele nie miałem, ale obejrzałem jego karty i już wiedziałem - zwycięstwo. 5 tur. Wynik 50:10 Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Z marszu zagraliśmy tymi samymi taliami. W pierwszej turze przemyślałem Dungalowi Poszukiwanie, sam zrobiłem Odzysk. Dungal następnie poszukał Ukrytego, wystawił Stajnię, ja Gommora i próbowałem najazdów, dostałem Pacyfistę. Dungal wystawił Ezoghula z Trucizną, który zabił mi Gommora i zdradził go w najeździe. Wystawiłem Pretora, wyżywiłem wojsko Ukrytym (miałem gołego wodza) i najechałem Stajnię. Dungala powstrzymałem Czasem pokoju i Przemyślem. Pretorem z Berkiem najechałem Kopalnię, Ezoghul został Zmianką wrócony na bramkę. Dungal wystawił kolejnego Ezia, mój atak z nowych wojów - Gommora i Razydy - rozbił się o niego. Przeciwnik wystawił jeszcze Phische'a, dodał Eziowi truciznę, załatwił mi bramkę i dopiero Skupienie go powstrzymało. Byłem bez ludzi. W Krainie miałem 2 Ziemie orne. Wystawiłem Gommora i Razydę, za pomocą Berka zabiłem Ezia i już bez Berka najechałem Ziemię orną. Dungal wystawił niezłą flotę, 3 jednostki jazdy, jeden z Trucizną. Ja już prawie kart nie miałem. Rzuciłem Zacznijmy i doszła mi Plaga. Zdjęliśmy swoich ludzi. Doszedł mi Gommor i Pretor. Dungal też mnie Plagą uraczył :) Ale on był bez złota, więc też nic nie podziałał. Nowy Gommor z Razydą rozjechali Stajnię. Dungal stanął Eziem na bramce. Mi doszło Przemyśl. Poszukałem Utraty, obejrzałem karty Dungala i wygrałem. 9 tur. Wynik 50:0 Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 11 II 2007 3 solówki na ccg. Zagrałem z Berwigiem Brzytwą, on Hordą. Zacząłem dwoma miejscami i dwoma wojami. Berwig trzema miejscami i wojami. W drugiej turze doszedł mi Pretor i co nie bez znaczenia dla przebiegu gry, Dobrobyt. Przeciwnik miał tylko 1 kartę. Posprzątałem mu wojów i zdobyłem 10 PZ. Razyda wdepnłą na Pole minowe. Miałem wszystkich na ataku, więc Berwig Łzą urwał mi Ziemię orną. Ja kontynuowałem ofensywę, ale Berwig miał karty żeby się wybronić. Skończyło się na tym, że rzuciłem Straszliwą ulewę, żeby mieć turę spokoju. Przeciwnik stanął se na bramce. Poszedłem trzema wojami do ataku. Pretor padł atakując Mastodonta. Gommorzy najechali Kopalnię i wodza. Wybroniłem się w jego ruchach bez większych problemów. Potem Poszukałem sobie Przemyśla. I bardzo dobrze, bo machnął Pacyfistą. Berwig obronił się przed klęską Zmianką - wrócił jednego Gommora do domu i najechałem tylko Kopalnię. Za wiele w swojej turze nie podziałał. Rzucił Poszukiwanie. Jak zacząłem moją, to mnie ograbił. No to oddałem mu Sztuczką, właśnie doszła :D. Wystawiłem Skład, nawrzucałem kart, rzuciłem Śmierć z obłoków, Brak żywności i Zacznijmy od nowa. Wytrąciłem mu Plagę z ręki. Zobaczył co mu doszło i się poddał. 6 tur. Wynik 50:9. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Zagraliśmy zaraz potem rewanż. W drugiej turze Berwig najeżdżał Łzą. Rzuciłem Zdrajcę, z obu stron padły 2 Przemyśle. Łza się bezowocnie anihilowała. Ale z Szarżą najechał Wół. Berwig został bez kart, więc miałem swoje 2 minuty. 2 Razydów sprzątnęło mu bramkę i każdy z Berkiem zrobili sobie najazd. Był Brak żywności, więc Berwig coś tam se poszukał i się nie ruszył. Chyba Utratę potencjału, którą mi zaraz załatwił Poszukiwanie - tylko na tyle miał złota. Rozbiłem się na jego obronie, a w ręku został mi wojownik i 2 miejsca. To był początek końca. 6 tur. Wynik 17:50. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Moja desperacka akcja. 10 II 2007 Solówka z Jeremiaszem na ccg. Pomyślałem sobie, że 14 wojów to trochę mało na 40 rozbójników, więc wziąłem Hordę. Na Abdulu oczywiście. Ona zaczął od Notre i Bestala. Postawiłem sobie Uroxa i Mamuta na bramce. Wystawiłem Złoże minerałów. Jeremiasz wyskoczył z Żandarmem, Bestalem i Legionistą do ataku. Uroxa przesunął Zmianką i sprzątnął Mamuta. Wziąłem sobie Bestala na zdrajcę. Już do końca gry był u mnie na żołdzie. Doszła mi w końcu Rzeźnia, chociaż niewiele pomogła. Jeremiasz znowu wyskoczył zespołem Żandarmem i Bestalem. Ja przewagę. On też. Ja Przemyśl. On też. Ale drugiego Skupienia nie miał ;) Doszły mi 4 zwierzaki i dostały Brak żywności. Bez kłopotów dotrwałem do mojej tury dzięki Straszliwce. Jeremiasz wystawił kolejnych małych potworasów i stanłą na bramce. U mnie też się więcej bydełka pojawiło i dostałem Pacyfistę. Przeciwnik ruszył do ataku, sprzątnął mi bramkę (3 małe bydlaczki) i najechał Centrum dowodzenia oraz Skład. Znowu dostałem Pacyfistę na atak, ale na bramce u Jeremiasza był tylko 1 Legionista. Padła Zmianka i dopadłem jego Notre. To była 5 tura. Jeremiasz musiał odrzucić 4 wojowników, bo go na nich bez Notre nie było stać. Znowu dostałem Brak żywności. Ale dzięki Śmierci z obłoków 3 Dżihadów najechało wrogiego wodza. Trochę za mało kolesi zostawiłem na bramce i Jeremiasz zdobył kolejne 9 PZ. Ale Sztuczką pozbawiłem go złota. Ustawiłem sobie bramkę z 3 bydlaków, sprzątnąłem przeciwnikowi wszystkich wojów i ponownie najechałem wodza. Jeremiasz stanłą na bramce i walnął mi trzeciego(!) Pacyfistę. Potem zbudował następne Notre, wystawił stado ludków, intrygami i wojami otworzył mi bramkę i pojechał mi drugie Centrum dowodzenia. Ale został bez kart, więc było już po ptokach. Fajna, ostra gra. 9 tur. Wynik 50:46. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 8 i 9 II 2007 2 solówki z Włochem - lucal83 na ccg. Obie zagraliśmy tymi samymi talijkami. Ja legionową Brzytwą, a on Rasputińcami na Komendancie (jakżeby inaczej). Po pierwszej grze zrobiliśmy tylko nieco modyfikacji. Lucal zaczął Czołgiem i miejscem, ja 3 miejscami i dwoma wojami. W 2 turze sprzątnał mi Pretora. Ja wystawiłem tylko 2 Centra dowodzenia. Miałem za to już nieco intryg. Trzecia tura, a Włoch miał nadal jednego czołga. Wystawiłem Skład, wrzuciłem do niego karty, machnąłem Sztuczkę i Zacznijmy od nowa. Jak dobrał karty, to jeszcze dodałem Utratę potencjału. Ta akcja stanowiła o meczu. 6 tur. Wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. W drugiej grze lucal zaczął od wystawienia 5 miejsc. W kolejnej turze 2 następne. Ja wystawiłem Razydę, a potem Gommora i Ziemię orną. I najechałem mu Kopalnię. Lucal wyciągnął czołga i Motywację. Sprzątnął mi ludzi, stracił 2 Przemyśle w tej turze. Powstrzymałem go dopiero w najeździe - Straszliwą ulewą. Ja nie zrobiłem nic, Włoch wystawił na swoją bramkę 2 samoloty i wziął się do najazdów czołgiem. Rzuciłem Zacznijmy, bo już nic innego nie miałem. Doszło mi Skupienie na szczęście. Wystawiłem 2 wojów i pojechałem mu Kopalnię. No i się zaczęło. 4 samoloty i 3 czołgi, na szczęście połowę zostawił na bramce. Pretor padł, Razyda wrócił Zmianką na bramkę. Naleciał z powietrza, ale miałem Potencjał. Rzuciłem Brak paliwa. Wystawiłem jeszcze 2 wojów, sprzątnąłem czołga z bramki i pojechałem 3 miejsca - w tym Gommor 2 :D. Lucalowi nie doszło nic do obrony i się poddał. Cóż ma jeszcze sporo do nauczenia się. I zasad i taktyki. No i podeszły mi nieźle karty ;) 6 tur. 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 2.II.2007 Zagraliśmy pierwszą, historyczną drużynówkę na ccg!! I oczywiście DES wygrał :> Ja zagrałem Legionem na Heretyku. Wspomagałem Krzycha, który grał Synami na Leitheusserze (jakże by inaczej). Stawili nam czoło: banhus Templarsami na Montagne (jakże by inaczej), dry Hordą na Abdulu (jakże by inaczej). Przeciwnicy zaczęli z rozmachem - banhus miał 2 Żandarmów, dry 2 bydlaki. Nasza drużyna wystawiła w pierwszej turze łącznie jednego Pretora. W drugiej turze było nieco lepiej. Czołg i Zmianka sprowokowała Straszliwą ulewę. Wszyscy pozostali więc na bramkach. Banhusowi doszedł kolejny Żandarm, mi Pretor. Dry'owi żaden woj. Do końca gry był on słabym ogniwem drużyny przeciwnej. Na początku trzeciej tury Krzycha dopadła Utrata potencjału. Na szczęście dry nie miał wiele złota, więc straciliśmy tylko 2 intrygi. Ale mocne. Ale czołg w polu był. Rozprawił się z Uroxem i Ziemią orną. Potem było mniej zabawnie, bo banhus się rozszalał. Jeden Żandarm miał 12 WB. A miał ich więcej niż jednego. Banhus nie atakował, wziął się za najazdy. Krótka walka i padła Plaga od Krzycha! Dry jej nie odrzucił przy Utacie! Banhus się zdziwił :D. Mi doszedł tylko Pretor. Dry'owi 3 leszczy piechoty, w sumie 8 WB. Ruchy Krzycha. Rozbudował niemożebnie Krainę. Wystawił samolot. Wiedzieliśmy, że banhus miał Potencjał, dostał od Krzycha Ograbienie. Z Szarżą i Infiltracją dostało nam się Notre. 28 PZ! Banhus bez złota nie kiwnął palcem. Ja wystawiłem jeszcze Gommora i zająłem się dry'ową piechotą, bo najeżdżać nie mogłem - Pacyfista. Dry zaczłą szaleć z Proroctwami - Odkrycie słabości + Skowyt. Wystawił Uroxa, Mamuta i Łzę. Mamuta załatwiłem w ataku wyrzeczeniem na Skowyt, Uroxa cofnąłem mu na bramkę, a Łzę przekupiłem. Długo się Łapówką nie nacieszył, bo zaraz nacisnął guzik autodestrukcji :D. Krzychu se nie najechał, padło Skupienie. Banhus dostał Utratę potencjału - drugą turę z rzędu nic nie mógł zdziałać. Ja dostałem jeszcze 2 Gommorów. Zapewnili nam dodatkowe 31 PZ, było już 59:0. Dry'owi nie podeszły karty - 4 miejsca. W ruchach Krzycha przeciwnicy się poddali. 5 tur. Wynik 75:0 Log z gry w txt. | Obraz Krain mojej i Krzycha w ostatniej turze. | Obraz Krain banhusa i dry'a w ostatniej turze. Solówka z dry'em na ccg. Zagraliśmy ją tuż przed drużynówką. Zagrałem Legionem, dry Templarsami, oczywiście na Montagne. Na dzień dobry miałem 3 miejsca i Gommora. Jak dry wystawił trzech brzydali, to se pomyślałem, że będzie ciężko, w końcu mam tylko 14 wojów w talii. Jednak w mojej turze doszli mi jeszcze dwaj Razydzi. Posprzątałem i najechałem. Zgarnąłem Żyzne ziemie, jadąc wodza naciąłem się na Przemyśl, więc obroniłem się Straszliwą. Dry się jeszcze bronił Utratą i Ograbieniem, niewiele mu to pomogło. W następnej turze zgarnąłem kolejne 18 PZ, a w czwartej się poddał. 4 tury. 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 28.I.2007 2 solówki z Anubisem na ccg. Po kombinowanych taliach w trójkach stwierdziłem, że kombinowanie się stanowczo nie opłaca. Wyjąłem swoją Brzytwę - czysta piechota Legionu na Marcusie. Tylko woje rare. Anubis zagrał "rolnikami" na Husseinie. Jak dla 14 wojowników, to bardzo problematyczny przeciwnik. Grę zaczęliśmy w sobotę, kończyliśmy następnego dnia, więc lwia część logu przepadła, relacja nie będzie zbyt szczegółowa. Ale już w 2 czy 3 turze posprzątałem te maleństwa i coś najechałem. W odwecie Anubis Błogosławioną Łzą urwał mi Ziemię orną. Potem zaczęły się wzajemne podchody. Anubis wystawiał Proroctwa jak szalony, w szczytowym momencie miał ich 6, w tym 4 Nasze wole. Chyba za pomocą Śmierci z obłoków udało mi się raz jeszcze najechać. Potem musiałem rolników intrygami powstrzymywać. Szczęściem Anubis długo ich na bramce trzymał, zamiast iść do ataku i Naszą wolą robić rzeźnię. Ja też się do boju nie rwałem póki nie miałem pewności, że dam radę. W końcu miałem 3 Razydów i 2 Gommorów, a Anubis Męczennika, Łzę i 2 Proroków. Walnąlem mu Utratę potencjału i ogołociłem rękę. Następnie padła Sztuczka - tak zneutralizowałem Wolę. 2 Razydzi poszli do piachu i bramka była wolna. Potem już zadziałali Gommorzy. 11 tur. Wynik 50:9. Resztka logu z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. O drugiej grze będzie króciutko. Ja nadal Brzytwą, Anubis wziął koniki na Gabrielu. Nie wyszła mu Stajnia, pomimo daru losu, 2 Zacznijmy od nowa i sporego przemiału Gabrielem (złoto miał). 4 tury. Wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 27.I.2007 Nawalanka z Dungalem i Anubisem na ccg. Ja i Dungal zagraliśmy Legionem na Marcusie, a Anubis Triadą na Cainie. Ja na piechotę z Liniami brzegowymi, Dungal na jazdę, Anubis klasycznie na koniki. Legioniści trzymali w zanadrzu Ukryte bogactwa, więc nie zaczęli spowolnieni. W trzeciej turze przygarnąłem Dungalowego Zhurgona. W czwartej wyszedłem na atak i dostałem Pacyfistę. Więc Anubis mnie pojechał na 23 PZ. Zagrał Czas pokoju, bo miał cwany 2 Zmianki na ręku. Cofnął sobie Zwiadowcę, ale zamiast mi zrobić obronę, to cofnął Dungalowi Ezoghula z ataku. Więc Dungal pojechał mnie na 25 PZ. Potem tura zbierania sił i znowu wyszedłem na atak. Bramki nie zostawiłem. Chciałem pojechać Anubisa, bo miał tylko 1 konika na bramce. Wybronił się, rzuciłem Czas pokoju. Tyle o najazdach. Dungal wyszedł i mnie zjechał. 7 tur. Wynik: Dungal 50 : Anubis 23 : Stawik 0. Log z gry w txt. 14.I.2007 2 nawalanki w realu z ephraedem i ironheadem. Pierwszą grę ironhead zagrał Triadą na Sandzie, ephraed standardowo zagrał obie gry Abdulem. Ja grałem obie Legionem na Heretyku, talią na 5 Skromnych zwycięstw. Z pierwszej gry niewiele pamiętam. Pierwsze PZty zdobyłem ja na Dwurogu. Ironhead jakieś miejsce najechał, a ephraed też Skromnym zdobył PZty na Ciężkim kawalerzyście. Potem się nawzajem trzymaliśmy w szachu. Mnie w szachu trzymała głównie Zaliczka od ephraeda. Po grze się okazało, że anihilowało mi się Wyrzeczenie i Konsekwencje, stąd dłuuugo czekałem by się jej pozbyć. W końcu przydybał nas ironhead. Ephraed na ręce nic nie miał, a ja 3 karty, z czego dwóch Wojowników i coś w stylu Ukrytego bogactwa. Ironhead wyszedł stadkiem koników i nas rozniósł. Wynik: Stawik 9 : ephraed 8 : ironhead 50 Po tygodniu, to i z drugiej gry niewiele pamiętam ;) Koledzy zagrali obaj Abdulami i na starcie miałem niedużą przewagę. Wystawiłem bodajże Pretora i Razydę i w drugiej turze pojechałem Abdula ironheada. Na tym skończyły się moje najazdy w tej grze. Koledzy nawystawiali bydła jak mrówków. Powstrzymywajki padały masowo. Plagi padły w pierwszej fazie gry. Każdy Hordziarz uszcząknął sobie nieco punktów, a mi przeszła talia. Dziwnym trafem nie anihilował mi się żaden z moich 4 Braków Żywności. Od tej pory w grze działały tylko Dżihady i moja piechota Legionu. Co tu dużo mówić, Dżihady miały sporą przewagę. Na koniec gry mieli po 23 WB! Mnie się udało Skromnymi złowić jeszcze 2 Mastodonty i Mamuta. Wobec miażdżącej przewagi Dżihadów stałem się 'panem PZ', chłopaki wymieniali ciosy między sobą w walce, a moją Krainę najeżdżali. Broniłem się jak mogłem, pierwszy raz udało mi się zastosować Przelicz to do uchronienia miejsca z czerwonymi ikonkami - Składu - przed najazdem. Grę zakończyło 3 Dżihadów ironheada z wyśrubowanym WB. Gierka trwała ponad 2 godziny. Wynik: Stawik 29 : ephraed 25 : ironhead 50 2.I.2007 Solówka z Anubisem na ccg. Kończyliśmy grę z pierwszego stycznia. W ciągu pierwszych siedmiu tur Anubis cisnął mnie niemożebnie. Wystawił sobie parę Rzeźni, przerabiał tam bydło i coraz więcej go wystawiał. Broniłem się jak mogłem, a niewiele mogłem. Na szczęście sam Anubis mi pomagał. Strasznie nie lubił tracić wojów i jak tylko wygrywałem w obronie, to rzucał Straszliwą ulewę. 2 razy mi tak 'pomógł'. Dzięki temu do ósmej tury zachowałem 4 wojów. Sam zaś obstawił się Prorokiem i Żeglarzem i nie mogłem nic wskórać. Zdobył już 28 PZ. Tura 8. Anubis ma na ataku 5 bydlaków. I Skowyt. I Odkrycie słabości. Ja w obronie 2 grupy, Razydzi i Pretorzy. Miejsc 4. W turze 6 czy 7 walnął Zacznijmy, doszły mi same intrygi, miałem na ręku 7! No to Pacyfista. Nie mógł mnie zaatakować. Przelicz to! Musiał w dodatkowym bilansie ubić Uroxa. Zmiana rozkazów! Żeglarz do ataku i na bramce został tylko Prorok. Dobrałem wojownika, Złoże rudy i Sztuczkę. Na ręku miałem 2 Przemyśle, a przeciwnik 3 karty. Pokombinowałem i do ataku. Proroka, Straszliwa ulewa od Anubisa, to ja Przemyśl. Starczyło mi WB na dwa skowyczące małe stworki - Mamuta i Mastodonta. Najazdy. Plaga. Przemyśl. Został z jedną kartą na łapce. Najeżdżałem do woli. Najechałem mu Stajnię, potem drugą z Potencjałem. Zapłaciłem dużo więcej niż trzeba i zrobiłem Sztuczkę. Na koniec rozjechałem Rzeźnię z żarciem. 35:28. Anubis został bez Stajni, został mu Mastodont i Dwuróg. Oddał mi Sztuczkę, dobrze, że 2 złota zostawiłem sobie przed poprzednią. Teraz do mnie wróciło. Obstawił się dwoma Prorokami i Żeglażem, załatwił mi 2 wojowników i najechał Ziemię Orną. 35:37. Doszła mi Utrata potencjału, na którą liczyłem już w poprzedniej turze i jeden wojownik. Przeciwnik przemyślał Utratę. Poszukałem sobie Śmierci z obłoków, żeby przelecieć nad Prorokami. Zaatakowałem mu bydełko, a tu jeszcze Straszliwa ulewa. Ale szczęśliwie pofrunąłem w powietrze i dopadłem 2 Rzeźnie. ZWYCIĘSTWO! Jak na solowkę, to była zarąbiasta gra! Debeściak! Ostatnią tak fajną grałem w Opocznie z Cier'zem, 3 lata temu. Ale tamtą przegrałem ;) 9 tur. Wynik: 50:37. Resztka logu z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 1.I.2007 2 solówki z Anubisem na ccg. Najpierw kończyliśmy gierkę z Sylwestra. W Sylwka mi prąd wyłączyli! Log się nie zachował, niewiele pamiętam. Ja grałem Hordą, a Anubis Synami na Hrabinie. Miał Skład prefabrykatów i obstawiał się polami minowymi. Od początku mocno się bronił, Straszliwe ulewy fruwały. Jak parę samolotów wystawił, to u mnie zaczęło być niewesoło, bo u Hordy w powietrzu pusta bramka, a miejsc do nalotów pod dostatkiem. Pierwsze PZ jakie zdobyłem to Wołem naleciałem Skład prefabrykatów. Anubisa to nie wzruszyło, poszukał sobie następnego. Potem jescze raz udało mi się go złapać niebronionego. Dorwałem Tunel pary, który nie stał przy polu minowym, a Błogosławiona Łza zajęła się Warsztatem w środku Krainy. Znowuż sobie znalazł w talii Warsztat. W tym czasie jego samoloty niemal co turę urywały mi miejsce za 9 PZ. Skończyło się na tym, że nie miał już co nalatywać. To wystawił 2 Tanki, dorzucił im 3 Szarże na ataki i najazdy i pozamiatane. 9 tur. Wynik 31:50. Obraz planszy w ostatniej turze. Następna gra była najkrótszym z naszych starć. Ja grałem Legionem, on Hordą na Husseinie. Jednym zdaniem - nie wyszła mu Stajnia. Zaczęliśmy kolejną gierkę tymi taliami i w tej się zapowiada, że dostanę do jaja. 4 tury. Wynik 50:0 Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. 29.30 XII.2006 3 solówki z Anubisem na ccg. W pierwszej grze zagrałem Legionem na Marcusie. Stawiłem czoła Legionowi na Nefarycie. Dar losu mi pomógł dobrze wystartować - 4 miejsca, dwóch wojowników i Zacznijmy. Machnąłem je, popsułem Anubisowi rękę, mi doszły w większości intrygi. On też źle nie zaczął, 3 miejsca, 2 Gommorów. Popisałem się, walnąłem Pacyfistą, jak on się na bramce uwalił. Mi doszedł jeszcze Pretor, posprzątałem Gommory, najechałem Kopalnię. Potem się jeszcze bronił 2 tury, aż mi w końcu doszła Utrata potencjału. Wywaliłem mu z ręki niemiłe karty, wybiłem wojowników do nogi (a sam miałem już pięciu) i porozjeżdżałem Krainę. Anubis dociągnął i spasował. 5 tur, 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Drugą grę grałem tym samym Legionem. A Anubis Elijahem. Na Wpływ Hardinga i Błogosławione Łzy. Jakoś na początku w 2 czy 3 turze zagrał Plagę, przywalił mi Utratą potencjału, wystawił Łezkę i Ziemię orną mi zajechał. Uzbroiłem się w Skład, Centrum dowodzenia i parowałem wszelkie działania Anubisa. Z obu stron padło z 6 Sztuczek. Miałem wielką radochę z wyrzekania się Wpływu i oglądania jak jego złoto idzie w diabły. W międzyczasie przeciwnik popełnił błąd kosztujący go zwycięstwo - dał mi PZ. Log zaczyna się gdzieś od połowy gry, bo kończyliśmy ją następnego dnia. Po 16 turach wynik 16:9. Też obrzydliwa solówka. Resztki logu z gry w txt. | Moja Kraina w ostatniej turze. Trzecią grę zagrałem moimi Templarsami, a Anubis 'prawie swoją' Triadą na Gabrielu. Zaczął od Stajni i Ograbienia. A ja już liczyłem jak wydam to złotko :(. Z mojej tury zrobiłem bilans. Do szóstej tury się broniłem - poszły trzy Straszliwe. W szóstej ruszyłem do ataku dziesięcioma wojownikami. Plaga. Anubis się powoli rozbrykiwał, dobierał Gabrielem 9-10 kart. W 9 turze przywaliłem mu Utratę, w ataku załatwiłem mu woja i zgarnąłem Skromnym pierwsze 6 PZ. Potem się znowuż obroniłem Zacznijmy od nowa. Doszło mi wystarczająco wojów, żeby Notre obstawiło mi bramkę. W 11 turze dopadłem Kopalnię. W 12 turze miałem kolejną Utratę i w swoich ruchach dociągnąłem do 48 PZ. Anubis zobaczył co mu doszło i spasował. Dzięki tej grze doceniłem Ja to wezmę. Sporo Przemyślów mi załatwiły. No, ta gra była prawie fajna. Nie wygrałem jej superłatwo. 13 tur. Wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Czwartek 28.XII.2006 Solówka z Drone'm na ccg. Zagrałem Samirem, a przeciwnik Sandem. Pomimo Daru losu nie miałem Warsztatu. Poszukiwanie było 24 w talii, doszło mi w piątej turze. Do tego czasu Drone mi załatwił Ograbienie+Zaliczka i zdobył 19 PZ. No i z tym Poszukiwaniem odwaliłem jedyną fazę w grze. Zamiast Plagi (a wiedziałem, że Drone nie ma wtedy Przemyśla) poszukałem Warsztatu. Nawet go wystawiłem i Wózek bojowy. Ten jeden błąd wystarczył, zebym pozostał w grze widzem. Potem się jeszcze trochę broniłem, udało mi się jeszcze raz wystawić Warsztat i Blitztanka, Drone mi Terroryzmem Warsztat zaraz załatwił. Zostałem z kupą pojazdów w ręce i mnie w końcu dobił. Uffff, strasznie męcząca solówka. 8 tur. Wynik 0:50. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Wtorek 26.XII.2006 Solówka z ironheadem na ccg. Zagrałem jazdą Triady na Sandzie, przeciwnik Abdulem. Obaj zaczęliśmy nienajgorzej, ja wprawdzie bez wojska, ale u Triady i tak stajenka najważniejsza. Już w drugiej turze ironhead przystąpił do ataku, dzięki Szarży i dwóm Przemyślom najechal mi Stajnię, ale miałem Plany zniszczenia. Na pocieszenie dorwał moją Kopalnię. Ale miałem drugą Stajnię na ręku, zresztą przez pierwsze tury co turę mi jedna dochodziła. Wystawiłem 2 koniki. Przetrzebiłem mu trochę wojo. Zwiadowca wyleciał w powietrze na Polu minowym, a Ciężki dokonał nie lada sztuki. Dzięki Wojnie błyskawicznej, Berserkowi i Potencjałowi najechał 2 Ziemie orne. Ironhead nie miał się czym bronić, bo wszystkie zasoby zużyl na atak. Ten ruch załatwił mi spokój przez najbliższe 4 tury. Dopiero wtedy przeciwnik miał Rzeźnię z 11 żarcia, Dwuroga i Dżihada. A ja 4 koniki. W tej sytuacji ironhead powstrzymał mnie Straszliwą ulewą. I wbrew prawidłom sztuki, zaraz ją anihilował. Zemściło się to, bo woja nawystawiał, obaj o Staszliwej zapomnieliśmy, on załatwił mi 2 koniki, a sam stracił 3 Dżihadów. Pozostałymi konikami chciałem się zająć jego ostatnim Uroxem, ale miał drugą Straszliwą. Na koniec on miał Uroxa i 2 karty na ręce, a ja 4 koniki, Dżihada-zdrajcę i oprócz innych intryg 2 Przemyśle. Przeciwnik był więc praktycznie bezbronny. 8 tur, wynik 50:10. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Poniedziełek 25.XII.2006 Solówka z Berwigiem na ccg. Zagrałem Legionem na wodzu Triady - Gabrielu. Berwig grał Abdulem. Karta mi nie poszła, dobrze chociaż, że Cytadelę wystawiłem, to mogłem kilku wojowników wystawić. Berwig zwalcował mnie do 0 w 5 tur, a mógł chyba nawet turę szybciej, ale zanadto sobie bramkę upodobał. W 4 tury poczęstował mnie Ograbieniem, Ceną wojny i Utratą potencjału. Ja odpłaciłem się tylko Sztuczką po Ograbieniu. Typowa, nudna solówka. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Sobota 23.XII.2006 Solówka z Anubisem na ccg. On grał Gabrielem, a ja Abdulem. Kończyliśmy meczyk z piątku, więc nie będę zbyt szczegółowy, bo log się zachował tylko z ostatniej tury. Anubisowi doszła Stajnia, Kopalnia, po 5ciu turach miał 3 Dobrobyty. Walił we mnie Ograbieniami jak w bęben, w czasie gry zgarnąłem 3 czy 4. Na szczęście Hordzie złoto nie bardzo jest potrzebne, więc bez większych przeszkód się rozbudowywałem. Ale i tak przez 2 tury miałem 2 miejsca na ręce, co przy olbrzymiej ilości kart przetwarzanych przez Anubisa znacząco się przyczyniło do mojej porażki. Ratowało mnie tylko to, że Triada ma mało wojów. W pewnym momencie Plagą mu chyba 4 sprzątnąłem. Gdzieś w 3 turze zastałem go zupełnie bez kart i udało mi się zdobyć pierwsze PZ. Potem walczyłem o przetrwanie, jak zwykle u mnie powstrzymywajki umożliwiały mi w ogóle grę. On ciągnął 9-12 kart, a ja 7-8 (Dobrobyt mi doszedł gdzieś w 4 turze). Miałem w talii 2 Sztuczki, wykorzystałem je, ja dostałem złoto, a on Gabrielem nie mógł dokupywać kart. I tak mnie dorwał w pewnym momencie. Miał mojego Uroxa zdrajcę i 2 Zwiadowców. Na szczęście Uroxem atakował, bo by w ogóle licho ze mną było. Miał też Wojnę błyskawiczną, więc zwinął mi dwie 9tki. Ja miałem Rzeźnię, więc bydła trochę wystawiłem, posprzątałem nieco (został mu chyba tylko Zwiadowca) i udało mi się najechać. W trakcie walki padło sporo intryg. Urox zgarnął Kopalnię, a Błogosławiona Łza Stajnię. Miałem 36 PZ. Ale został mi tylko Zdrajca! w Składzie i Plany zniszczenia na ręce. Anubis pociągnął do 9ciu, wystawił dwóch wojów, Zmianką przesunął mi Dżihada do ataku i wjechał mi w Krainę. Miał 2 Przewagi, Ja to wezmę i Wojnę błyskawiczną, co dwóm Zwiadowcom i Kawalerzyście umożliwiło 4 najazdy i zwycięstwo. 10 tur, wynik 36:50. Resztki logu z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Tego samego dnia solówka z Rio na ccg. Ja grałem tą samą talią na Abdulu (chyba 83 karty, 3 Braki żywności na Triadę:)), a Rio Montagne'm. Zrobił talię gigantyczną, ponad 80 kart, a chyba na samą piechotę. Dobrze mi doszły Wyrzeczenia. Walnął mi Cenę - Wyrzeczenie, wystawił sobie Dobrobyt - Wyrzeczenie. Na jednostkę jazdy czekałem 3 tury, a Rzeźnię miałem od pierwszej. Więc dopiero od czwartej mogłem pobrykać. Chyba właśnie w czwartej zwinąłem Rio Sztuczką 15 złota, z czego 12 wydałem w bilansie na żarcie. Od tego momentu gra była już bardzo jednostronna. Tak się rozbrykałem, że nawet Utrata w ostatniej turze mu nie pomogła. Logu nie ma, bo nie zdążyłem zgrać. 6 tur, wynik 50:0. Obraz planszy w ostatniej turze. Niedziela 10.XII.2006 - solówka z dronem na ccg. Zagrałem sobie piechotą Legionu, a drone Triadą na Gabrielu. On zaczynał, wystawił Kopalnię i przywalił mi Zaliczkę. Wybroniłem się w ten sposób, że machnąłem Ukryte, wystawiłem Kopalnię oraz Skład i poszukałem sobie Sztuczki. Przeciwnik mógł zrobić tylko bilans, ale złośliwiec przywalił mi jeszcze Cenę wojny. Na szczęście ze Składem w Krainie, był to pomniejszy problem. Gra się wolno rozkręcała. Drone z małą ilością złota, dopiero w czwartej turze wystawił Stajnię i 2 koniki. Ja w tym czasie wystawiłem drugi Skład i drugą Kopalnię. Koniki zatrzymałem w czwartej i piątej turze Brakiem, Gommor i Razyda najechali Kopalnię. Wystawiłem jeszce więcej wojska, zmasakrawoałem koniki, najechałem Gommorami Kopalnię, wodzowi zabrałem złoto. W kolejnej turze do najechania był tylko wódz, bo 2 miejsca były ze Złymi frontami. I miałem już 34 PZ. Przeciwnikowi doszły potem same Miejsca. O losie gry zadecydowały zasoby złota. Gdyby drone walnął mi z 1 Ograbienie, albo gdybym nie miał Ukrytego na początku, itp, itd. Nawet najazd wodza w 5 turze rozstrzygnęły Potencjały. 7 tur. Wynik 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Niedziela 3.XII.2006 - 3 solówki z KenObim Pierwszą grę zagrałem eksperymentalną talią na piechotę Hordy na Hussseinie, wspartą Naszymi wolami. Do tego obstawiacze - Kruki i Żeglarze. Grałem przeciwko Triadzie na Gabrielu. Pomysł może i dobry, ale nie na gościa, który ma 2 Konsekwencje i gra Ograbieniami. Z tego wszystkiego zadziałali mi tylko obstawiacze. Start tragiczny, miałem piękne branie, ale KenObi zaczynał, wystawił się i przygrzał Zacznijmy od nowa. Potem poczęstował mnie jeszcze Ograbieniem. No i kaplica. Szło jak po grudzie. W drugiej turze wystawiłem Kruka w trzeciej Żeglarza. Miejsc nie stawiałem, żeby PZów za dużo nie zdobył. I tak mi wodza 2 razy skasował - w tej talii za dużo powstrzymywajek nie miałem. W czwartej turze w końcu złapałem oddech, a raczej Proroka. KenObi miał na ten patent w talii tylko Plagę. Następnych 5 tur spędziłem na ciułaniu wojów. W końcu miałem 4 Proroków, 3 Kruki, Żeglarza, 2 Dżihady. KenObi nie wiedzieć czemu łaskawie mi zostawił otwartą bramkę. Skorzystałem. 4 piechoty miało 10 WB i najechało Ziemię, 2 Kruki z Potencjałem naleciały Mennicę. Przeciwnik się nie bronił, chociaż na ręce miał sporo kart. W jecgo ruchach okazało się dlaczego - walnął Plagę i wywalił 6 koników. Pozamiatane. KenObi grał pierwszy raz od sześciu lat i nieźle fazował. Ja mu dzielnie sekundowałem - np. zapomniałem przez pierwsze 3 tury, kiedy miałem najciężej, korzystać z właściwości wodza i dociągać do ośmiu kart. Tur około 10, wynik 17:50 Trochę się zdenerwowałem :S Wyciągnąłem Legion, nie pożałowałem też intryg rare. KenObi znowu zaczynał i sprawił mi świetny prezent - Melancholię, nie robił żadnych akcji. A ja się trochę rozłożyłem i walnąłem mu Ograbienie. Przez 3 tury nie mógł Stajni wystawić. A ze zdolności Heretyka i tak nie korzystam. Zanim wystawił Stajnie 2 razy rozjechałem mu wodza. Potem już nie było tak miło, bo ja w 70 kartach miałem tylko 14 wojowników. Na koniki to trochę mało. Ale przeciwnik zrobił mi przysługę - Zacznijmy od nowa, gdy na ręku do obrony miałem tylko Czas pokoju. Miałem też Centrum dowodzenia, ale stwierdziłem, że gorzej być nie może i skorzystałem z okazji. Faktycznie - doszło mi Ograbienie i Zdrajca! oraz moje Zacznijmy. Wrzuciłem 2 intrygi do Składu i miotnąłem Zacznijmy. Teraz doszły mi 2 Przemyśle, Brak żywności, 2 Straszliwe - było czym się bronić. Więc trochę się broniłem. KenObi nadal nic na bramce nie zostawiał, więc latający Gommor, coś sobie skosił, a turę czy 2 potem miałem już nieco więcej woja i dobiłem przeciwnika. Tur około 8, wynik 50:0. KenObi zmienił wodza na Caina, ja zwycięskiego składu nie zmieniałem. Tym razem Stajnie wystawił szybko i było nieco ostrzej. Przez jakieś pierwsze 5 tur mój jeden Gommor najechał 3 razy w tym Stajnię, więc przez parę tur KenObi miał tylko 2 Ciężkich. Raz był nawet bliski pewnego szaleństwa - miał Kamuflaż i Wojnę błyskawiczną, tymi dwoma zrobiłby 4 najazdy. Ale ja miałem Brak żywności :D Przeciwnik nękał mnie Ograbieniami, dlatego miałem mało miejsc i nie mogłem utrzymać Razydów, walczyłem tym jednym Gomorem. Jak mu zabrakło Ograbień, to wystawiłem z 5 miejsc, w następnej turze jeszcze 3 wojowników i zakończyłem sprawę, bo KenObi jak zwykle nie miał nic na bramie. Około 8 tur, wynik 50:0. Niedziela 26.XI.2006- nawalanki z ephraedem (Abdul) i ironheadem (Abdul). Grałem piechotą Legionu na Marcusie. 14 wojów rare, około 65 kart. Pierwsza gra zaczęła się powolutku. Chłopaki grali bez złota z uwagi na wodzów, a ja dostałem Ograbienie nim się ruszyłem. Ruszałem się trzeci. W drugiej turze ephraed rozprawił się z moim wodzem i zdobył 10 PZ. Zaraz potem ironhead rozjechał mu Krainę zdobywając 19 PZ. Potem już mi doszło trochę powstrzymywajek. Najechani lizali rany, a ironheadowi kiepsko dochodzili wojacy. Jak miał Dwuroga, Uroxa i Dżihada ephraed wlepił mu Melancholię. W końcu miałem nieco luźniej, wystawiłem sporo woja. Przejechałem się po ephraedzie do gołego wodza. Zabrałem mu złoto. W tej grze też zmagałem się z Cenami, bo omyłkowo do talii włożyłem tylko 1 Wyrzeczenie. Na szczęście miałem chociaż Konsekwencje, ale przez całą grę marnie u mnie było ze złotem. Anihilowałem góra 4 karty. Chwilowo kontrolowałem sytuację, ironhead miał Melancholię i nieśmiertelnego Uroxa na bramce, do którego podchodziłem chyba z 5 razy. Ephraed miał mało miejsc i niedużą armię mógł wyżywić. Rozkręciłem się, znowu PZty zdobyłem. Ephraed doszedł do wniosku, że jednak nie da mi rady w pojedynkę i wyrzekł się Melancholii ironheadowi. Nieco za późno jednak. Miałem sporo woja, ale w tej turze i tak wygrałem tylko dlatego, że ironhead zapomiał 'Ja to wziąść' Potencjał. W związku z tym Gommorzy najechali 2 razy, a Razyda z Przeraźliwym szałem - raz. Stawik 50, ironhead 19, ephraed 10. W drugiej grze czym prędzej dorzuciłem Wyrzeczenia. Zaczęło się bardzo ładnie w pierwszej turze 2 Pretory. Wkrótce były 4 na planszy, ale tylko do Bilansu, bo w nim Sztuczka mi się nie udała i dwaj padli. Początek miałem świetny, ale ironhead w drugiej i trzeciej turze poczęstował mnie Pacyfistą. Abdule z brakiem złota nieźle sobie poradzili, jak to oni i zaczęło się. Każdy trzymał każdego. Z godzinę nikt nie mógł PZta zdobyć. W końcu sztuka udała się ironheadowi - najechał drugiemu Hordziarzowi Ziemię orną. Potem mi zaczęło iść lepiej. Talia mi schudła do jakichś 30 kart, w tym ze 2 Braki żywności. Kraina była wielguśna, 2 Składy miałem. Każdą armię wyżywiałem bez problema. W którejś turze, chyba dość świeżo po Pladze przełamałem impas najechałem Gommorami Centrum dowodzeni i Abdula. W następnej turze Ziemię orną. Cały czas oczywiście ephraed obdarzał mnie Cenami, a z ironem po równo - Suszami. Hordziarze wybili mi wojów i zaczęli rosnąć w wielką siłę. Trzymałem ich do ostatniej karty - a to Straszliwa, a to Brak, a to Skupienie. W końcu ephraed miał luz, żadnej powstrzymywajki na planszy. Wywalił 8 wojaków do ataku. Miałem jeszcze Czas pokoju. Potem rusza się ironhead. W Składzie została mi Zmiana rozkazów,a na planszy miałem 3 Razydów i Gommora. Też wywalił z 8-9 bydlaków. Z powodu Czasu wziął się za beztrosko otwartą Krainę drugiego Abdula. Moja Zmianka uratował nam tyłki, przeniosłem Dżihada. Miałem już wtedy 2 Ceny wojny. Dociągnąłem 5 kart, 2 wojowników, Zdrajca, Poszukiwanie i Berek chyba. Bramkę ironheada miałem wolną, u ephraeda był tylko Dżihad. Wyskoczyłem całą siła na atak i ... zapomniałem zabić Dżihada. Na szczęście żaden nie miał ani Zmiany, ani Zdrajcy!. Na ironheadzie zdobyłem resztę PZ. Stawik 50, ironhead 9, ephraed 0. Wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się w grach. Naprawdę zwycięstwa nie przyszły mi łatwo. Nieco pomógł mi Syndrom Hordy, chociaż i w moim wykonaniu sporo faz wyszło. Niedziela 26.XI.2006- solówki z ephraedem (Abdul) Pojechałem pokazać ephraedowi, że Horda niekoniecznie rządzi. Nie do końca mi się to udało. Specjalnie zagrałem Rasputinami, żeby pokazać, że każda przynależność ma swoje plusy. Z początku szło mi planowo. Powoli budowałem Krainę, wystawiłem samolot czy dwa, a bydło na ziemi stopowałem powstrzymywajkami. W powietrzu miałem swobodę, z początku i przeciwnik mnie przytrzymał Brakiem i Potężnymi, ale już na prostą wychodziłem. Potem przestało być miło. Spadała na mnie Cena za Ceną wojny i jeszcze Melancholia. Zostałem z jednym samolotem w powietrzu i z pełną ręką. Powoli z niej odchodziły mi powstrzymywajki. W końcu gdy pozbyłem się Melancholii, to doszły mi 2 miejsca, samolot i jakaś kicha. Najechałem, zdobywając 9 PZ. Ukrytym bogactwem w ręku straszyłem ephraeda. Widząc kartę u mnie na ręku najeżdżał ostrożnie, więc nie wygrał w jednej turze, a miał szansę. Ceny nadal mnie trzymały, więc dobrałem mało i siano. Jeszcze 9 PZ zdobyłem i Horda mnie rozjechała. A miało być tak pięknie. Około 15 tur i 18:50. To się wnerwiłem i wstawiłem 5 Wyrzeczeń do talii. Tym razem na dzień dobry 2 samoloty i ze 2 miejsca. Powstrzymywajki nie zawodziły, a chamskich kart pozbywałem się niemal na bieżąco. Odgryzałem Abdulowi Ziemię po Ziemi. Doszedł mi Skład, więc mogłem zwiększyć przemiał kart. Przeciwnik bronił się dobrze. Po tym jak stracił już chyba wszystkie Ziemie zabrakło mi coś powstrzymywajek. Urwał mi Tunel pary i Złoże rudy. Potem powtrzymywacze już mi grzecznie dochodziły, talia mi przeszła, kontrolowałem grę. Miałem tylko jeden zgryz - nie było już co nalatywać. Ephraed miał tylko Centrum dowodzenia i wodza. Na ziemi rosła jego potęga, a moje powstrzymywajki się powoli anihilowały. Na szczęście Poszukiwaniem dociągnąłem Infiltrację i najechałem mu wodza. Też około 15 tur i 50:18. Obie solówki w miarę ciekawe, nie było to typowe solówkowe wdeptywanie przeciwnika w glebę. 04.XI. 2006 Solówka z Hordziarzem z Krakowa - Berwigiem. On oczywiście grał Abdulem. Z opcją na Proroków, Proroctwa i obstawianie Żeglarzami. Ja zagrałem Triadą na Sandzie na samą jazdę. Zacząłem od Daru losu, bo nie miałem żadnego miejsca, odpadły mi przy tym moje obie Utraty potencjału. Mi Kraina rozrastała się szybciutko, Berwigowi i Kraina i karty szły marnie. W 2 i 3 turze najechałem mu wodza, potem się obstawił Żeglarzem. Powoli się rozwijał, w końcu miał 2 Odkrycia wroga, Naszą wolę, a od czasu do czasu Skowyt. Na szczęście miał mało wojów, więc Szarżami i powstrzymywajkami się broniłem. Miał też Konsekwencje. Mi też doszły, ale nie miałem co z nimi zrobić, żeby nie wyparowały. Leżały w Składzie. Próbowałem się Wyrzeczeniem wrogich pozbyć, ale miał Ja to wezmę. Dopiero w przedostatniej chyba turze sprowokowałem go do wydania złota Naszą wolą, zagrałem swoje i rozprawiłem się z Konsekwencjami i kilkoma Proroctwami. Zmianką wysunąłem mu Proroka, schowałem co miałem do Składów i pociągnąłem 8 kart (Dobrobyt). Talia mi przeszła turę wcześniej, dociągnąłem obie Utraty i kolejną Zmiankę na drugiego Proroka. Jedna Utrata wystarczyła, okazało się i tak, że Berwig miał na ręku same Proroctwa. 9 tur i 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy w ostatniej turze. Sobota 04.XI.2006 - nawalanka z Maćkiem (Samir) i ironheadem (Gabriel). Graliśmy na zasady prawie turniejowe - tylko ograniczenie na Zdrajców nie obowiązywało. Gierka miała charakter nieco szkoleniowy, bo Maciek grał 4 raz w życiu, a ironhead miał blisko dziewięcioletnią przerwę, po której też zagrał dopiero kilka gier. Zaczęło się nieciekawie i powoli. Gabriele bez złota, ja wystawiłem Stajnię w 3 turze, ironhead w czwartej. Samir wystawił Warsztat w turze 2, ale Maciek coś się ze złotem zamieszał, że po 3 turach płacił tylko 4 zyle, a miał w zasobach tylko 2. Z braku złota, też powoli mu szło. Miałem szczęście, że chłopaki się tak powoli rozkręcali, bo na początku szły mi same miejsca, po 5-6 turach miałem ich z 12. Potem się rozkręciłem, 2 Składy i Gabriel zapewniały mi mnóstwo kart. Ale bez przerwy musiałem je rzucać, przeciwnicy naciskali. Co turę do ostatniej karty się wyrzucałem. Ironhead pierwszy zdobył PZ, rozwalił mi Skład, turę później Skromnym dorwał mojego Zwiadowcę. Zaczęły mi dochodzić Braki żywności, które trzymały go prawie przez całą resztę gry. Najechałem Centrum dowodzenia Maćka i wyrównałem wynik. Maciek urwał mi Bazar. W końcu przeszła mi talia i zacząłem osiągać przewagę. Cisnąłem ich mocno, w pewnym momencie 2 Zdrajców na mnie padło w jednym najeździe. I w ten sposób zdobyłem tylko 9 PZ. A w Składzie Wojnę błyskawiczną trzymałem... Gdzieś 4 tury po przejściu talii w końcu ich wykończyłem. Wydatnie pomogła mi w tym Utrata potencjału rzucona na ironheada, on mając Gabriela też sporo kart w łapce ściskał. Gra trwała ponad 2 i pół godziny. Jak wspomniałem, prawie bez przerwy do ostatniej karty się musiałem wyrzucać. Ostro. Wynik 50:14:6 W ten weekend zagrałem kilka solówek na ccg. Pierwszą z ironheadem. To była jego pierwsza gierka od wielu lat, więc musiałem mu to i owo tłumaczyć. Ale miał przepakerną talię od banhusa i grał nad wyraz rozważnie. Ironhead miał Triadę na Gabrielu, ja grałem Legionem na Marcusie, szykowanym, na turniej. Talia bynajmniej nie pomyślana na solówki. Do siódmej tury gra była dość jednostronna. Kolo walnął mi na dzień dobry Ograbieniem, nastawiał se Dobrobytów, wystawiał bydła jak mrówków. Udało mi się przetrwać tyle czasu, tylko dzięki Poszukiwaniom. Znajdowałem sobie megapowstrzymywajki. Ale w szóstej turze została mi tylko przewaga taktyczna. Wystarczyło to tylko do tego, żeby nie wygrał w jednej turze. A potem miałem megabranie. Najpiękniejsze kiedykolwiek w DE. Jakbym sobie wybrał karty z talii to niewiele by się różniły: Gommor, Przeraźliwy szał, Dobrobyt, Konsekwencje, Nassal, Straszliwa i Ukryte. Załatwiłem przeciwnikowi Dobrobyty. Miał wszystkich ludków w ataku, bo ciągle najeżdżał. Gommorem zdemolowałem mu Krainę, a Nassal jeszcze najechał, żebym zarzucił Straszliwkę i miał kolejną turę spokoju. Niewiele to dało, bo 2 tury potem, w dziewiątej ironhead mnie dobił. 23:50 Log z gry w txt. | Obraz planszy po klęsce. Następnego dnia banhus 2 razy mnie zrównał z ziemią w solówkach. Raz grał na Hordę z Proroctwami, a ja Triadą na Sandzie. W 4 tury 50:0. Drugi raz zagrałem znowu talią "turniejową", a on Templarsami. Wtedy udało mi się zdobyć 10 PZ, a gra trwała jakieś 9 tur. Od początku obu gier widziałem, że nie mam większych szans i bardzo się nudziłem. Dzięki Dobrobytom i Składom miał 2 razy więcej kart do użycia ode mnie i czułem się jakbym grał przeciwko dwóm przeciwnikom. Pod koniec września ograłem w solówce na ccg starego znajomego - Piotra, władcę Legionu. On się niespecjalnie (czyt. wcale) wzmocnił od ostatniego spotkania, ja nawet bardzo. Talia też mu nieszczególnie poszła. Mimo, że potraktował mnie Utratą potencjału i Oświeceniem zaraz na początku gry rozjechałem go do zera w 6 tur. Log z gry w txt. | Obraz planszy po zwycięstwie. W zeszłym tygodniu (przełom sierpnia i września 2006) zagrałem poprzez ccg 3 mecze z KNOXEM z Tenczynka w małopolskim. Graliśmy wg zasad turniejowcyh. Ja używałem tylko takich kart, które mam w realu, on nie do końca. Nie ustaliliśmy wszystkich zasad, zwłaszcza przy spornych kartach, potem mieliśmy kilka nieporozumień w grze. Pierwszą grę zagrałem Legionem, wziąłem jakąs starą talię na piechotę, do której na biegu wrzuciłem Plagę i wojowników, których jakiś czas temu jeszcze mi brakowało. KNOX zagrał Hordą, z prorokami. Świetnie mu wyszła. W drugiej turze już mnie przycisnął. Na szczęście po drugiej turze ccg mi się najzwyczajniej wywalił. Uff, uff. Zaczęliśmy od nowa. Zdążyłem jeszcze dorzucić Szał i 2 Braki żywności - wcześniej nie wiedziałem jaką przynależnością zagra KNOX. Ponownie KNOXowi nieźle szło, ale mi też dobrze. W drugiej turze podjął się najazdu, ale go zblokowałem, Zdrajcą! chyba. Ja zaś miałem już kilku wojów. Dokonałem pierwszego najazdu - kopalnia. Drugi zrypałem, bo najeżdzałem Pretorem z Przewagą taktyczną na Ziemię orną przy wodzu. Nie wiem jak to policzyłem - tak czy owak remis. Potem musiałem się wycofać na bramkę, bo był Czas pokoju chociaż mogłem najeżdżać, bo miałem Zmianę rozkazów. Znowu wtopa. Ale potem błąd popełnił KNOX, bo na bramce zostawił tylko 2 proroków, myśląc, że muszę mu wpierw zaatakować jazdę w ataku. A miał tam już z 20 WB. No i do tej pory wystawił z 4 proroctwa. Nielatwo było utłuc tych 2 proroków. Najpierw zaatakowali Gommor+Nassal z nieużytą jeszcze Zmianą wyglądu. Przeciwnik użył Naszej Woli. Zamieniłem Nassala w Gommora. Dopłacił jeszcze, ale ja miałem potencjał w zanadrzu. I Ja to wezmę, więc drugi Gommor z Razydą dali radę Prorokowi. Znowu trochę złota padło z obu stron. A potem już najazdy. 3 Gommorów i Razyda = 3 najazdy i 33 PZ. Przeciwnik już kombinował jak rozegrać swoją turę, ale został mi odłogiem Pretor, a miałem Przewagę taktyczną. Zgarnąłem jeszcze Ziemię orną i zwycięstwo! 4 czy 5 tur i 50:0. Druga gra. Ja wziąłem Triadę a KNOX zagrał znów Hordą lekko zmodyfikowaną. W pierwszej turze miał Woła altyleryjskiego, Proroka, Kopalnię, Znajomości i Naszą wolę. Niezły zestaw. Za pomocą Szału utłukłem mu Proroka. Ja grałem Gabrielem. Na początek miałem 2 Poszukiwania, wyciągnąłęm z talii kopalnię i Zdrajcę!. Wojów nie miałem. Przeciwnik zagrał kolejnego Proroka i zanim i jego Szałem załatwiłem wystawił Odkrycie słabości przeciwnika. Jak to Horda wywalił bydło i do najazdów. Zdrajca! ostudził jego zapędy, a ja zyskałem Mastodonta. Woła zostawił na bramce, więc nie mógł najeżdżać powietrzem. Odzyskałem w kolejnej turze Zdrajcę!. Doszdł mi Ciężki. Nie miałem modyfikatorów przeciwko Woli, więc wziąłem się za najazdy.... ale zapomniałem o Wole na bramce. KNOXowi nie doszło więcej wojów. Nie wiem czemu z Wolą nie atakował, w każdym razie chciał najechać Mamutem z Wolą. Znowu Zdrajca! :) Doszło mi 2 kawalerzystów. Wół rozwalił mi Szarżą Mamuta i Ciężkiego. Potem chciał drugą grupę załatwić Wolą, ale mu przemyślałem Ukryte bogactwo, dzięki czemu się przebiłem. Przewidująco najechałem całymi siłami (2 Kawalerzystów i Mastodont). Mastodont zdradził teraz mnie. Rzuciłem Potencjał na Kawalerzystę. Pierwsze 10 PZ. Przeciwnikowi doszedł Męczennik i Mastodont. Oraz Mennica. Zabił mi Kawalerzystę i jeszcze na Męczennika rzucił Memorandum. Kasą wygrywał sporo, a Nasza wola groźnie wisiała. Na szczęście mi również doszła Mennica i 3 wojaków. Przy takiej przewadze wroga wycofałem się na bramkę. W turze przeciwnika rzuciłem Utratę potencjału. Miałem mało złota, więc tylko odrzuciłem mu Proroka. Wystawił kilka miejsc i Mamuta. Dzięki Utracie wiedziałem, że nie ma żadnych modyfikatorów. Sprzątnąl mi tylko Zwiadowcę. Ja się rzuciłem do ataku, Szarżą przebiłem przez mastodonta i najazd. Cięzki na Wieżę strażniczą. Mamut z Wolą go sprzątnął i stanął na bramce. A jakbym najechał trzema, to dwaj pozostali by dokończyli najazdu. Zaczęło być gorąco. Z Wolą i Odkryciem słabości mógł przetrzebić każdy mój najazd i nie mogłem w ataku obronić swoich ludzi. W swojej turze wszystkich mi załatwił. To ja Plagę. Gabrielem dociągnąłem do 10. Doszedł mi tylko Zwiadowca, z Potencjałem najechałem Mennicę. Kilka następnych tur spędziłem w defensywie, tylko Skromnym Woła załatwiłem. Przeciwnika powstrzymywałem Zmianą rozkazów, Pacyfistą, Skupieniem i Zdrajcą! Ludzi mi riezał na bieżąco. Dokupywałem karty Gabrielem i doszedł mi Skład. W końcu rzutem na taśmę udała mi się sztuka: jedna grupa ofensywna zmusiła KNOXa do wydania złota w obronie Mamuta-bramkarza i padła. Druga go załatwiła i 3 konikami najechałem Kopalnię. Jednego mi Wieżą i Mastodontem sprzątnął, ale i tak 10 PZ wpadło. Nadszedł decydujący moment. Miałem w Składzie kilka kart w tym Zacznijmy od nowa. KNOX załatwił mi wszystkich ludków. Najazd. Cofnąłem mu Łzę na bramkę. Mamutem najechał Stajnie - Plany zniszczenia. Mamutem na Skład - obroniłem Potencjałem. Skończyli mu się woje do najazdów, no został Prorok, ale nie chciał nim ryzykować. Zagrałem Zacznijmy na koniec jego tury. Z 7 kart 2 zagrałem od razu, a 5 wrzuciłem do Składu. Dociągnąłem 10 kart. Z tych 15 zagrałem 9 koników. W ataku straciłem 4. Czterema najechałem Kopalnię, ostrożnie. Został mi jeden Zwiadowca. Zaryzykowałem i najechałem Ziemię orną mając przewagę 1 WB. Udało się, zwycięstwo! 11 tur i 50:0. Log z gry w txt. | Obraz planszy po zwycięstwie. W trzeciej grze obaj graliśmy Templariuszami. KNOX powiedział, że zagra templarsami, a ja zrozumiałem, że mnie prosi, żebym nimi zagrał. Przygotowany byłem stawiać czoło Hordzie - 2 Braki żywności wrzuciłem. Na szczęście dla mnie dorzuciłem też 3 Śmierci z obłoków pamiętając o Wieżach strażniczych. Obaj zagraliśmy Montagnem i startowaliśmy bez złota. KNOX zagrał na combos, który mu świetnie wyszedł. Centrum szkolenia marynarki + Linie brzegowe. Dorzucił Plamiste kruki. Dzięki temu grupa Legionista + Kruk dysponowała tylko wodną taktyką. A ich trzeba było atakować przed innymi wojami. Postawił jedną taką grupę w ataku i jedną na bramce i nie mogłem mu ruszyć ludzi. Szpitale miał. Miał też conajmniej 2 Notre Dame. Pierwsze mu wyszło w 1 turze. W trzeciej turze miałem 5 wojów, zarzuciłem Śmierć i najechałem. Udało mi się sprzątnąć Ziemię orną i rzutem na taśmę Notre Dame. 28 PZ. Potem spróbowałem combosa. Jak dociągnął karty, to Utratą potencjału mu wyriezałem wszystkie modyfikatory. Na koniec tury machnąłem Plagę. Miałem pustą bramkę i wiedziałem, że nie ma się czym bronić. Niestety, mi doszło tylko 2 wojów - Centurion i Żandarm , i nie miałem czym najazdu przeprowadzić. Po kilku turach udało mi się jeszcze najechać Centrum szkolenia marynarki za pomocą Śmierci z obłoków. Potem zasklepiłem się w głębokiej defensywie. Radziłem sobie dobrze, bo do ataku miał tylko Bestali i Żandarmów, łącznie 7 i nie wszyscy na raz. Została mi 1 szansa. Broniłem się i broniłem, czekając na przejście talii, bo wiedziałem przy okazji Odzysku, że w pierwszych trzech kartach miałem Śmierć z obłoków. I czekałem jeszcze na 2 Zmiany rozkazów, żeby mu rozwalić już 2 grupki na bramce. W końcu się udało. 2 Kruki z grupek wysunąłem mu do ataku. Zostały jeszcze 2 Kruki. Śmierć z obłoków. Atakuję Kruka, a KNOX miał Czas Pokoju. Nici z najazdu. Jedna czy dwie tury i mnie rozjechał. Przegrałem 41:50 po jakichś 14 turach. Obraz planszy w chwili mojego ostatniego zrywu Gdzieś w lutym czy marcu 2006 zagrałem w Warszawie 2 solówki z warszawiakiem, Phischem. Raz wygrałem ja, raz on. Szczegółow nie pamiętam. Turniejek w Krakowie! W sobotę 2 października 2004 w Krakowie w sklepie Bard odbył się mini turniej solówek (gier 1:1). Wzięli w nim udział: Domin - Templariusz (Montagne)| DES Krzych - Luteranin (Josef Gabriel)| DES Olsen - Legionista (Nefaryta)| Kraków Marek - Luteranin (Josef Gabriel)| Kraków Michał - Hordziarz (Abdul)| Kraków Chłopaki grali systemem "każdy z każdym" wg mniej lub bardziej turniejowych zasad ;). Wyniki w tabelce poniżej:
Wyzwanie trzecie! Nasi agenci - Paweł grający gościnnie Legionem brata i Domin Templariusz zmierzyli się z tubylcami - Triadowcem i Legionistą - w trzech zespołówkach. Gra 1. Legioniści wystawili po Heretyku i zaczęli bez złota. Ale nasz miał Ukryte. Na dzień dobry nasi dostali po Zaliczce, wkrótce potem Paweł oberwał Ceną wojny. Na szczęście wystawia 2 kopalnie, więc dać się gra. Obczaja 2 Skupienia pod rząd, wrogi Legion zaczyna się rozplęgać, ale nasi zamiast Skupień mają Straszliwki. Po jakimś czasie Dominowi dochodzą Konsekwencje i jest spokój z chamskimi. Paweł przejmuje Zdrajcą! 2 Zhurgony i zaczyna się rzeź. Domin wystawia klasyk Templariuszy. Zwycięstwo to już tylko kwestia czasu. Do zera. Gra 2. Wrogi Legion przerzucił się na Nefarytę (a było grać Ukrytymi, było...). Jedynym ciekawym elementem była walka o Konsekwencje. Paweł dostał Suszę, Zaliczkę i Cenę mając trzy złota. Domin odzyskał Poszukiwanie, zagrał Konsekwencje, Wyrzeczenie i Przemyśl. Do zera. Gra 3. A tutaj nie było nawet walki o Konsekwencje. Paweł grał z dwiema Cenami na raz! Ale Domin zawojował gierę Klasykiem Templariuszy. Ode mnie słówko komentarza - była to miażdżąca klęska. 5 ostatnich gierek 2:2, które graliśmy u siebie skończyło się wynikami do 10, 71, 37,27 i 35. Można przerżnąć do zera, zdarza się... Ale 3 razy?!! Wyzwanie drugie! Będąc w Łodzi stoczyłem dwa mecze 1:1 z Władcą Legionu, Piotrem. Grałem jak to na solówkę - Husseinem i Hordą. Przyznam się, że sądziłem, że wdepczę go w glebę. Tymczasem w pierwszym meczu, pomimo że moje Ograbienia siały spustoszenie, pierwsze PZ-y zdobyłem dopiero gdzieś w szóstej turze. W pewnym momencie wyszedł mu Gommor, jedyny zresztą, w ręku miałem tylko dwa Przemyśle. W porę sobie o nich przypomniałem, gdy zagrał Przeraźliwy szał, inaczej mogło być krucho. Piotr walczył dzielnie i Pz-y zdobywałem krok po kroczku, nie było to zwycięstwo w jednej turze. Walka zakończyła się jednak wynikiem 50:0. Drugi mecz był mniej wyrównany, jemu talia nie poszła za dobrze, a ja w pierwszej turze Poszukałem sobie Zdrajcę, Ja to wezmę również świetnie mi dochodziły. Po kilku turach, kiedy Zdrajca! wylądował w końcu na stosie kart odrzuconych, miałem już trzech zdrajców. W następnym braniu doszedł mi Odzysk. Zgadnijcie co nim odzyskałem... Wynik 50:0. Do relacji naszego korespondenta zakradł się błąd, został już poprawiony. Wszystkich zainteresowanych gorąco przepraszamy. I po pierwszym Wyzwaniu! Nasz agent, Domin miał przyjemność rozwalić w Krakowie dwie wrogie armie. Pierwsza, Legion Ciemności, poniosła sromotną porażkę w solówce - 50:0. Kolejna armia to Luterańska Triada dowodzona przez Olsena. Nasz agent przyznał się tu do pewnych problemów (czyt. ledwo, ledwo się udało, ponieważ Krakowianie zagrali kilkoma kartami, które u nas dawno wyszły z użycia). Mimo jednak przewagi wroga (na początek 6 jezdnych, którzy sobie nawzajem WB zwiększaja), zniósł mężnie napór i w końcu pokonał zgrabnie przeciwnika z niewielkimi stratami - 50:10. CZEKAMY NA WIĘCEJ MIĘSA ARMATNIEGO!!! WRRRRR!!!!!!!!!....... | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||