DARK EDEN
STREFA

Wejście
Podstawy
Skup kart
Wyzwanie
Interpretacja
Historia
Kontakt
Słowniczek

Archiwum Wyzwań
Prosta sprawa - jesteśmy najlepsi na świecie i nikogo w Dark Eden się nie boimy.
Wyzywamy więc świat cały na grę na zasadach turniejowych - czy to solówkę, czy drużynówkę, czy epika, czy po prostu nawalankę (X graczy i każdy sobie rzepkę skrobie).

Dotychczasowe wyniki, Dark Eden Strefa vs. Reszta Świata:
solówki - 91:39 (PZty nieistotne)
nawalanki - 53:66 | PZ - 4087 : 6403 (68,7% : 54,4% możliwych do zdobycia PZów)
zespołówki - 10:1 | PZ - 747:116
Razem: 154:106
W Żyrardowie (Stawik), podejmuję się również złoić skóry w solówkach. Mogę też oczywiście pograć w drużynówki i nawalanki.
Mnie można też spotkać w Necie, na mojej stronie jest dział Lackey CCG, gdzie można znaleźć programik do gry on-line i instrukcję instalacji/konfiguracji pod DE.
Uprzedzam, że solówki gram tylko ucząc gry innych, albo na następujących zasadach:
- jest to wyzwanie, więc każdy używa swoich kart z reala. Żadnych Genesis ani 5 Dobrobytów
- gramy na zasady turniejowe
- gramy na zasady z tej strony (Interpretacja, Errata). W kwestiach nie opisanych tutaj, kierujemy się najpierw dyskusją na darkeden.mojeforum.net. Kłócimy się na koniec.

Przy okazji mała uwaga dla ludzisków organizujących rozmaite konwenty - lepszych sędziów do turniejów DE ze świecą szukać!
Wszystkich zainteresowanych prosimy o maila.
26.VI.2011
Zebraliśmy się w czwórkę i graliśmy w różnych konfiguracjach.
Ja grałem moim Abdulem na Rzeźnie i niepozorne z różnymi modyfikacjami. KenObi koniami na Sandzie, Skoq łysymi na Montażu w trójce, jak to on talia ze 120 kart.
Najpierw była trójeczka ze Skoqiem i KenObim.

Na początku gry koniki stuknęły jakąś Ziemię Orną, łysi niesamowicie szybko dochodzili na planszę, ale na szczęście klasyk im się nie złożył. A to złota brakowało, a to Notre nie wyszło, tym sposobem pierwszą część gry byli tępieni. Moje krówki pojechały 4 Złoża Rudy w 2 tury, jedna po drugiej, akurat trafiłem na ich puste ręce. A potem obaj wystawili Składy, Skoq miał jeszcze kilkam Dobrobytów, koni się wyplęgło i zaczęła się demolka. Ja już nic nie zdziałałem, a oni najeżdżali i najeżdżali.
Wynik: Stawik 32, Skoq 35, KenObi 50

Skoq musiał lecieć, zagraliśmy jeszcze jedną trójkę. Kulek zagrał odchudzonym Abdulem, KenObi grał Legionem.Kulek się z początku rozwinął, przez chwilę miał nawet 4 Dobrobyty i Skład. Nastukał trochę PZtów. Żeby nie rozrabiał, dałem KenObiemu pojechać go Gomorem z Szałem. Ja dziubałem tak po miejscu, zabiłem też Woła i Skromne, dało mi to jakieś 35 PZ, KenObi miał 2 miejsca, Kulek też trzydzieści parę. Ruletka się już rozkręciła, łup-łupu-cup i każdy miał czterdzieści parę PZtów. Na szczęście Dobrobyty Kulka już były historią, ja Skład miałem od dawna. W grze padły 4 Plagi, bo KenObi użył Znad Krawędzi, a przeciwko 2 Hordom to było najlepsze wyjście. W końcu do 50tki dobiłem ja.
Wynik: Stawik 50, Kulek 41, KenObi 42
18.VI.2011
Spotkaliśmy się w tą sobotę na dwa ciekawe meczyki.

Decado zagrał koniami na Cainie. Anubis pływającą stonką, wspartą Rytuałami na Sandzie. Ja myślałem, że będę musiał stawić czoła dwóm stadom koni, więc wziąłem Abdula, 5 Rzeźni i niepozorne. Wszyscy mieliśmy po siedemdziesiąt parę kart.

W pierwszej grze rządził Anubis. Rozbudował krainę, nastawiał Żeglarzy i Patriarchów, że nie można było się do niego przebić. Forsy zarabiał mnóstwo, o ile zarabiał, bo i ja i Decado obsypywaliśmy go Kłopotami z Księgami. I jechał po mojej krainie z wody, Decado miał chociaż Zwiadowców do obrony.
Mało z gry pamiętam, ale było ostro. Trwała ze 2 godziny, chłopaki rozjechali mi 4 Rzeźnie, a 5ta się anihilowała, na koniec działało mi chyba tylko Centrum Dowodzenia i 2 niepozorne, armię żywiłem Kłopotami. Mój Skład też się w grze nie pojawił, więc grałem przeciwko (potencjalnie) 24 kartom. Anubis walnął mi Utratę i anihilował Plagę i Zdrajcę z ręki. W tej sytuacji jestem całkiem zadowolony z wyniku. Decado z podwójnymi najazdami zakończył sprawę, Anubisowi zabrakło 1 sztuki złota, żeby wysadzić moje niepozorne Terroryzmem i nie dać mu PZtów. Kłopoty zaprocentowały... No i Decado zachomikował Przemyśl to.
Wynik: Decado 50, Stawik 41, Anubis 40.

Do drugiej gry wszyscyśmy talie zmodyfikowali, ja chyba najbardziej. Wyrzuciłem sporo modyfikatorów i kart złotonośnych. Wsadziłem 5 Musimy Jeść, w zamierzeniu na anubisowych Patriarchów czy Żeglarzy, bo bestie były nie do ruszenia. Dołożyłem dodatkowe Skromne oraz 2 Centra Szkolenia Marynarki dla Dżihadów. I dwie Rekonstrukcje.
W pierwszej turze zabiłem Ciężkiego i użyłem Musimy Jeść! Oj dawno tej karty w akcji nie widziałem.
Gra trwała ponad 3 godziny. Złapałem w sumie 5 koni, 3 Ciężkich i 2 Zwiadowców. Centrum też się przydało, z wody chyba nic nie najechałem, ale prób było co najmniej 5. No i utrudniłem Anubisowi najazdy z wody na moją krainę. Tyle, że 1 Centrum anihilowałem przy Skupieniu, a drugie pojechali mi pod koniec gry i Dżihadzi musieli z wody wyjść. Skromnymi zdobyłem 15 PZ. Rekonstrukcję zarzuciłem pod koniec gry i tak Krainę ustawiłem, że do najazdu miałem tylko jedną Rzeźnię i to z wody. Akurat wtedy konie Decado szalały, a najechać mnie nie mógł. Dodatkowe karty zadziałały więc jak należy.
W drugiej turze pozwoliłem Decado rozjechać Anubisa. 2 konie zdobyły 16 PZ. Wkrótce i ja coś u niego zdobyłem, generalnie był biedny przez długi czas. Dopóki nie doszedł mu Patriarcha, który pozwolił mu zejść z ręki z Rytuałami, był rozjeżdżany i nie miał wiele złota. Po jakimś czasie Decado znów najechał mu dwa miejsca, w sumie 3 Złoża Rudy i Rafinerię. Mi udało się dokonać jednego najazdu, potem następnego, po drodze złapałem na mięsko kilka koni. Anubis napłynął mi Rzeźnię Żeglarzem z Potencjałem na początku gry, a potem ja miałem Centrum i obronę z wody, a on bidował ze złotem. Jak w końcu Anubis ustawił bramkę i dobrał złoto, to najechał jeszcze 2 miejsca. Wynik 33:32:31 utrzymywał się długi czas. Najbardziej komfortową sytuację miałem ja. Mnóstwo bydła na planszy (w szczytowym momencie 5 Dżihadów i chyba z 5 krów w ataku oraz kilka na bramce), konie tępione, Anubis bidny, mocna bramka z obydwóch taktyk, możliwość najeżdżania trzema taktykami.
Ale Decado przewinął talię i to tak, że mu przechodziła w 2-3 tury. Konie zaczęły się odbudowywać i tępić moje bydło. Anubis też się w końcu ogarnął. W końcu moja przewaga się skończyła, zapanowała charakterystyczna w DE chwiejna równowaga sił. Decado miał konie, ale my do obrony dość często Braki i Czasy Pokoju. Potem jeszcze mu Anubis poprzestawiał Krainę tak, że Skład i Centrum Dowodzenia (oraz kupę niebieskich ikon) wisiały podłączone tylko jednym miejscem, które dostało Terroryzmem. Pozwoliłem Anubisowi najechać moją Rzeźnię, dobił do 40 PZ. Ja poczęstowałem Decado Plagą, w Składzie miałem 2 wojów. Znowu ruszył się Anubis, ostatni najazd. Decado powstrzymał go Potencjałem. Ja wystawiłem 2 Uroxy, Mamuta i Dżihada. Jednego Uroxa uspokoił Anubis Potencjałem i resztą złota. Drugi pojechał Kopalnię. No i w tym momencie nie zauważyłem 3!, słownie trzech, Błogosławieństw. Rozpieprzyłem Dżihada o Złoże Rudy. Został mi tylko mamut, na szczęście doszedł Potencjał, złota też miałem tak na styk.
Wynik: Decado 32, Stawik 50, Anubis 40.
17.IV.2011
Oj, jakiś czas gier nie opisywałem, a trochę tego było:

Dzisiaj zagrałem z KenObim 6 solówek.
KenObi zagrał najpierw 70tką na Sandzie. 4 gry.
2 pierwsze gry zagrałem talią na Legionie. 10 wojowników i niepozorne. W pierwszej zgarnąłem tylko 6 PZ Skromnym,. W drugiej nieźle cisnąłem, uzbieralem trzydzieści parę PZ, ale że miał Centrum Obrony, to jak wystawił więcej koni, było już po mnie. Musiałbym zarżnąć je wszystkie, żeby najechać, a Plaga już padła.
Zmieniłem talię, wyrzuciłem niepozorne, dorzuciłem Pretorów.
I orżnąłem go chyba do zera. Zadecydwała pierwsza tura. Wystawiłem miejsca, Ograbił mnie, sobie dał 2 Ukryte. A ja Sztuczkę. No i Stajni nie mógł od razu wystawić. Trochę się bronił, ale dorżnąłem watahę.
Potem gra się potoczyła niemal dokładnie odwrotnie. Ograbił mnie w pierwszej turze, drugiej, czwartej, piątej. I już było po grze.
Obaj zmieniliśmy talie. On wziął Legion na Nefarycie, a ja Abdula na Rzeźniach i niepozornych.
Bez większych szczegółów - ograł mnie dwukrotnie.
W 3 godziny zagraliśmy 6 gier. Szczęście mu dopisywało, a mi nie bardzo. W jednej grze tylko przemyślał mi Braka, a po Zacznijmy wrócił mi do ręki. A i tak się chyba Skupieniem wybronił :/ A jak na przykład w ostatniej grze już na swoje wychdziłem, miałem 5 wojów, a on jedego, to mu Plaga doszła... Tyle, że nigdy do zera mnie nie zjechał, a oprócz tego Skromnego w pierwszej grze, to chyba zawsze powyżej 20 PZ miałem. Ale w solówkach to mało istotone.

Wynik meczów: Stawik 1, KenObi 5

11 go kwietnia zagraliśmy nawalankę na Lackey i żaden dziad się nie pokwapi, żeby opisać.
Noz4 zagrał Hordą na Abdulu, z małą ilością miejsc. Blitzkrieg Leitheussera. Ja wziąłem jakąś kombinowaną talię na Legion z Darami. Zupełnie nieprzygotowana do stawienia czoła samolotom.
Gra była błyskawiczna, zakończyła się w 8 turze. W tym czasie zarzucilem z 10 kart dołączanych, z których podziałały przez turę-dwie może ze 3 z nich. Tak to od razu Wyrzeczenie. A w ostatniej turze bodajże Konsekwencje mi skosiły 2 karty.
Blitzkriegowi karta szła świetnie, samoloty szalały. Ja jak już byłem w ataku z Gomorem z Przeraźliwym, to zawsze Wyrzeczenie padało. Noz4 3/4 gry spędził z gołym wodzem, na którym PZty trzepały samoloty. Ale coś niecoś zwojował.
Wynik: Blitzkrieg 50, Stawik 19, Noz4 32.
4 IV zagraliśmy jeden poważny meczyk. Blitzkrieg użył swojego 'klasyka', cokolwiek to znaczy. Ja zagrałem szybką talią na Gabrysiu - 65 kart.

Początek należał do pojazdów. Czołgi załatwiły Zwiadowcę i Ciężkiego - 2 Skromne. Przy tym drugim to miałem sporo szczęścia, Blitzkrieg miał jeszcze ze 2 czy 3 pojazdy więcej, ale widocznie stwierdził, że marne szanse są na najazdy, więc poprzestał na Skromnym. A ja tymczasem nie miałem nic żeby najazd powstrzymać.
Cisnął mnie mocno, ale postawiłem Mennicę otoczoną Kopalniami i miałem sporo kasy. Wystarczało na Potencjały itp oraz na ciągnięcie do 10ciu kart. A i tak ze 2-3 tury pod rząd zostawałem bez kart albo z kompletnym sianem na ręku. Musiałem Terroryzmem wysadzić sobie Skład, bo już inaczej się wybronić nie mogłem. Wsadziłem wcześniej do niego Wyrzeczenie, żeby się karty pozbyć. Potem jak Blitzkriegowi Skład najeżdżałem, to skopiował moją akcję, tylko że wsadził 3 karty, "takie dobre były" - jak sam stwierdził.
Ten Skład najechałem mu z powietrza chyba piątką koni. W kolejnej turze machnąłem Brak Paliwa i jego pojazdy zostały uwięzione na Oddziale. On miał już tylko 1 kartę, a ja Przemyśl i staaado koni.
Wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 13.

Nie wiem nawet jak opisać coś co miało miejsce przed tą grą. Trudno to nawet nazwać meczem. Zasiedliśmy do gry, Blitzkrieg Drierem, ja Verage'm. W ciągu 2-3 tur wystawił Ziemię Orną i obstawił ją Rozlewiskami i niepozornymi. Kraina tylko do najazdu z wody. A u mnie brak Terroryzmów, Infiltracji, wody. No to stwierdziłem: "brawo, wygrałeś"...
Dlatego właśnie nie lubię solówek. Podobny efekt by miał combos Skład Prefabrykatów+Pole Minowe. No, wtedy chociaż można by próbować uciułać 100 złota na Potencjał...
Wynik: Stawik 0, Blitzkrieg 50.


Bardzo mnie znerwił Blitzkrieg tym żądaniem, żeby do rankingu wpisać jego pseudozwycięstwo, gdy zagrał na Rozlewiska, a ja wody nie miałem. Ani nawet Skromnego.
To postanowiłem mu się odpłacić pięknym za nadobne.
Wziąłem talię na Skład Prefabrykatów, Pola Minowe, Obozy Szkoleniowe i Ożywieńczych. W pierwszej turze wystawiłem Skład Prefabrykatów i Pole Minowe za 99. Składu nie wyżywiłem. Nauczę gada pokory!
Ale skubany się nie chciał dać nauczyć. Omal nie wygrał w drugiej turze. Jak już mu wytłumaczyłem, że samolotem wodza nie może najechać, bo jest PM do najechania, to ruszył na nie czołgiem. Berek, Berek, Szarża i pozamiatane. Szarżę przemyślałem.
To dorzucił Potencjał i 10 złota, ale to było wszystko. Machnął Zacznijmy, wytrącając mi z ręki Skupienie. Na szczęście doszedł mu tylko jeszcze jeden Berek. I tak się to kręciło. Niedługo potem zebrał 1 PZ Skromnym.
W 3 turze wystawiłem Obóz Szkoleniowy i zacząłem skrzętnie zbierać żetony. Niebawem okazało się, że nie jest za wesoło. Wystawił stado czołgów, sukcesywnie mordował moich zombich, a oni nadal mieli dopiero 3, 5, 7, 9 WB. Powstrzymywałem go ledwo-ledwo. Miał jeszcze ze 2 podejścia do PM. Raz wybroniłem się Zmianką, rzucił Zacznijmy i na szczęście nie doszła mu żadna z 5 Zmian. Drugi raz uratował mnie Zdrajca. Ale wtedy moje trupki miały już 11 czy 13, a Blitzkrieg wystrzelał się ze wszystkich anihilowanych intryg. Długo to trwało nim poszły mu 2 Straszliwe, Plaga, Pacyfiści, Przemyśle...
Z 5 tur wisiała mu Melancholia, to też mi dało trochę oddechu. Miał szybko Skład i kilka Dobrobytów, wisiały mu przez 90% gry. Mnie męczył combos Zdrajca+Potencjał+Centrum Obrony. Mój Legionista zdradzał, dzięki Potencjałowi wygrywał i nawet Zmianka na niego nie pomagała, koniec najazdów. I tak się tępiliśmy 4 godziny z przerwami. Blitzkrieg miał już dość tych szachów, ale pokory nadal się nie nauczył. Już musiałem się zwijać, więc wyłożył karty - 2 Potencjały, 2 Zmianki, Zdrajca, Skromne i stwierdził, że zwyciężył. Tiaaaa...
Pierwszy atak na czołga-zdrajcę powstrzymałem Zmianką. I musiałem lecieć.
Zdzwoniliśmy się i dyskutowaliśmy sytuację. Ja miałem Skład, 13 Ożywieńczych o sile 15 WB, Zdrajcę i 2 Zmianki. On podobnież 3 Zmianki i 3 Potencjały (potem się okazało, że Zmianek 5, może i o Potencjałach kłamał?) i Czas Pokoju. Na planszy tylko 3 tanki i jeden samolot, reszta padła przy Pladze. Ja swoje karty miałem co turę, jemu talia przeszłaby za jakieś 3 tury, a potem same odrzucane karty. Też miał Skład, więc w 1-2 tury by mu talia przechodziła.
No i niepokorny namawiał mnie żebyśmy skończyli. No i że on praktycznie wygrał.
Figa z makiem! Nie zgodziłem się na tą interpretację i postanowiliśmy zagrać jeszcze z 10 tur.
Wróciłem do domu i wznowiliśmy grę. Była jego tura. Przemyślał zuch sprawę i jednak nie zabił mi czołga, bo musiałby do tego użyć ostatniego Potencjału, a ten był mu niezbędny do obrony przed najazdem. Zgodnie z przewidywaniami padł Zdrajca+Potencjał, ale zabiłem mu jego wszystkie czołgi. Dociągnął... i stwierdził, że wygrałem. Miał już tylko 3 Zmianki (2 padły w poprzedniej turze, łgarz, "3 mam", taaa), a ja 14 wielkich wojowników.
Wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 1

Co do lekcji pokory... No, coś tam się nauczył. Stwierdził, że to lipa tak się ciachać 4 godziny bez sensu i "że jakbym wiedział". No właśnie, jakbym...
Jaki z tego morał? Przedstawić sobie nawzajem talie przed grą, to nie będzie smutno czy nudno.

A 10 IV zagraliśmy szybką rundkę. Noz4 Abdulem na Kłopoty z Księgami i Rzeźnie. Ja niemalże klasykiem Templarsów. 85 kart vs 69 kart.
Co tu dużo mówić. Ja miałem szczęście w kartach, a Noz4 nie. Gra zajęła nam z 8-9 tur. Początek obaj mieliśmy nie najszczęśliwszy - on sami woje, nie miał jak wyżywić, a ja Notre + Skład, tak że kasa mi nie dochodziła.
Ale potem szczęście dało znać o sobie. Ładnie mi szły intrygi powstrzymujące, Zacznijmy latały jak szalone, a z Notre mogłem sobie wywalać wojów z ręki w jego turze. Dzięki Składowi miałem więcej kart, a Przemyśle dochodziły dokładnie wtedy gdy były potrzebne.
Złapałem go bez kart w 3 czy 4 turze, miałem 5 wojów, ale tak nieszczęśliwie złożonych, że mogłem dokonać tylko 1 najazdu na Rzeźnię, mając 24 WB. A potem już szło z górki. Rzeźnia, wódz, wódz, wódz. Jak gra się kończyła to miałem 3 Kopalnie, Złoże Rudy, Centrum Dowodzenia, Notre, Skład i Skarbiec, a on gołego wodza. Jedyne zniszczenia jakich dokonał w mojej krainie to Złoże wysadzone Terroryzmem, żeby go nie najechał. W międzyczasie zdybał Żandarma i złowił 4 PZ Skromnym.

Wynik: Stawik 50, Noz4 4
3.IV.2011
Skoq grał swoim forfanem na 120 kart, KenObi Gabrielem, ja 60tką Legionu na Marcusie. Mnóstwo miejsc niepozornych i tylko 5 kart potrzebujących złota. KenObi grał bez powstrzymywajek, ale nie wiem czy wszystkie gry, czy tylko ostatnią.

Pierwsza gra rozpoczęła się nie po mojej myśli. Kraina mi rosła powoli, miałem trudności żeby wyżywić wojo. Ale powstrzymywajki dochodziły ładnie. KenObi tylko raz się przebił. Wystawił 6 koni, 3 mu Zmianami przenieśliśmy i trzema najechał. Ja ciukałem powoli PZty. 1 miejsce na jeden niezablokowany krok najazd. W ten sposób udało mi się uzbierać 31 PZ. KenObi miał to swoje przeraźliwe stado koni, ale nic uczynić nie mógł, ciągle Straszliwe, Braki itp. Do tego miał Centrum Obrony, Skarbiec, kupę złota, Skład i co i rusz Dobrobyt. Skoq i ja w związku z tym nawzajem próbowaliśmy się najeżdżać. Ale mi powstrzymywajki podchodziły, a jemu nie. A potem stampedo, konie zerwały się z uwięzi i posprzątane.
Wynik: KenObi 50, Skoq 0, Stawik 31.

W drugiej grze szło mi dużo lepiej. Może dlatego, że KenObiemu szło dużo gorzej? W drugiej turze pojechałem mu Centrum Obrony, w trzeciej Kopalnię, Skoq też. Z niewielką ilością złota Gabriel już tak nie rządził. Ale za to rządził Skoq. Wystawił se 3 Dobrobyty i nie dał żyć. Znowu udawało mi się pojechać tylko miejsce na jeden krok, dziwnymi kombinacjami - dwójką Razydów, Razydą z Berkiem, Razydą z Gommorem. Ostatecznie zmiażdżył nas Skoq.
Wynik: KenObi 12, Skoq 50, Stawik 40.

Szybko rozpoczęliśmy kolejną grę, bo została nam godzina, nim pantoflarze musieli się zwijać. I nastąpiła błyskawiczna wymiana ciosów. Łup łupu cup i każdy miał Pzty. Ja i KenObi po 31, Skoq 25. Ostatni najazd dokonałem jednym Razydą, na pewniaka. Chłopaki mieli 4 karty, a ja 4 Przemyśle na ręku Wystarczyło użyć dwóch. Chyba w tej grze mi wyszła niezła podpucha. Najpierw zagrałem KenObiemu Kłopoty przy Braku czy Straszliwej i wystawił przestado koni. W następnej turze tylko dobrał i od razu mu Kłopoty sprzedałem. Wystawił jeszcze więcej koni, w sumie 8. A ja go Plagą! Połowa wojów z talii do piachu
OK, moje ruchy, 2 Gommory i Razyda. Na bramce u KenObiego Zwiadowca, ma 4 karty. Skoq ma 3 wojów w Oddziale, w tym Gomora z Przeraźliwym. 1 karta w ręku. Na ręku miałem jeszcze 2 Berki. Stwierdziłem, że w razie Zmianki trzeba mieć 2 bramki otwarte. Zrobiłem jedną grupę i huzia na Zwiadowcę. Szarża, druga, ja dwa Berki, a on trzecią jeszcze ściskał! 135WB! Sprzątnąłem wojów, Skoq wywalił wielki stado i wygrał.
Wynik: KenObi 31, Skoq 50, Stawik 31.

I w ten sposób zagraliśmy jeszcze jedną grę. Skończyła się na czas, chłopaki musieli biec pod pantofel. Gra była króciutka, ale bardzo dynamiczna. Najpierw pojechał mi KenObi niepozorne, potem 2 najazdy udały się Skoqowi, a mnie ciągle powstrzymywali! KenObi pojechał mi jeszcze jedno miejsce. Ale taka rozpaczliwa rozgrywka na "Urrra" pozbawiła kart moich przeciwników i moje dwa Gomory najechały 2 Stajnie. Pierwszy podwójny najazd, który udał mi się tego dnia. I ostatni. Przeciwników przyblokowałem Straszliwą i czas się skończył.
Wynik: KenObi 44(23), Skoq 40(21), Stawik 50(26).

A, przypomniały mi się jeszcze fazy ze Zmianami Wyglądu. Trzy razy dzisiaj Skoq został załatwiony. Raz najeżdżał Nassal zmieniony w Gomora. A KenObi miał Konsekwencje i mu Zmianę anihilował. Nassalek się rozbił. Potem jeszcze dwa razy pozbywaliśmy się Zmiany Wyglądu z drugiego kolesia, który najeżdżał wraz z Gommorem i Skoq nie mógł zrobić drugiego najazdu.
6.III.2011
Spotkaliśmy się w Żyrku na 3 szybkie nawalanki. Po ostatnich grach, kiedy to tak panicznie mnie się bali, że grali we 2 na mnie, postanowiłem dać im powód do strachu. Ułożyłem morderczą 60kę na Abdula. Jedyne karty, które potrzebowały złota w tej talii to Skład, Centrum Dowodzenia i Potencjał.
Skoq grał swoim zmodyfikowanym "forfanem", podobno z jazdą, ale przez 3 gry żadnego jezdnego nie ujrzeliśmy. KenObi zagrał Legionem z Harmoniamii, z 90 kart.

W pierwszej grze KenObi wziął Marcusa, żeby nie zaczynać bez kasy. On startował, ja byłem ostatni. Branie takie sobie. Niepozorne, paru wojów i intryg.
2-3 pierwsze tury rozbudowywałem się, a tamci dwaj rypańcy ze swoich krowich talii wyciągnęli z połowę wojów. Jak w 3-4 turze już miałem jaką taką krainę i kilka intryg w ręku, to zaczęły się sypać Zacznijmy. Gra stała się więc niezła loterią. Każdy coś stuknął. I znowu. Gdzieś w połowie gry doszła mi wreszcie Rzeźnia. Pomimo sporaśnej krainy, która mogła utrzymać niezłą armię wcale nie czułem swojej przewagi. Chłopaki mieli niby mało wojów, ale dochodzili im jak na zamówienie. Bez przerwy wisiały u nich Dobrobyty, a to sztuka, a to trzy. Ale w końcu stado krówek ich stratowało.
Wynik: Stawik 50, KenObi 32, Skoq 27

Po nieznacznych modyfikacjach talii zaczęliśmy kolejną grę. Teraz przefajdane miał Skoq w ciągu pierwszych 5-7 tur dostały mu się 4 Ograbienia. W tym czasie nie wystawił żadnego woja. Strasznie bidował.
KenObi rozwinął się jak papier toaletowy, w pewnym momencie miał chyba 5 czy 6 Gomorów. Plaga nas uratowała. Potem już kontrolowałem rozgrywkę, oprócz momentów kiedy nie ;) KenObiemu udało się dorwać moją Rzeźnię. Ja pojechałem jakąś Kopalnię. Skoq chyba jakimś zdrajcą Mennicę pojechał. Potem miałem na Oddziale 3 Dżihadów i 5 krówek. KenObi zarzucił Braka. Dżihadzi stuknęli 3 Gomorów u KenObiego, potem dokonali 3 najazdów i miałem 39 PZ. Skoq bidował. Po turze czy dwóch padła Plaga w moich ruchach. KenObi woja nie wystawił. Padło zacznijmy i ze 120 kart Skoq wyciągnął 4 wojowników... Szkoda nawet opowiadać o rachunku prawdopodobieństwa przy tym kolesiu. Na szczęście każdy był z innej parafii. Ciężko coś bylo złożyć mu z tego, pojechał za 18 PZ. A potem ich krowy stratowały.
Wynik: Stawik 50, KenObi 9, Skoq 26

W trzeciej grze KenObi zagrał Nefarytą, chłopaki zaczynali bez złota. Skoq wystawił Gomora z Szałem i rzucił Zacznijmy. A taką miałem piękną rękę po Darze Losu...
Ta gra to już standard, dwóch na jednego. Na szczęście teraz Dobrobyty im wcale nie dochodziły, bo bym miał przefajdane na maksa. A i tak było ciężko.
Fajna akcja była w pewnym momencie z kasą. Chłopaki już wyczaili, że mnie nie warto ograbiać. Skoq zarzucił Sztuczkę, gdy miał zero. KenObi mu od razu oddał. Potem Skoqa ograbił. Skoq dociągnął i sprzedał mu Ograbienie.
Tak czy owak najpierw oni sobie ponajeżdżali, oczywiście mnie. Potem udało mi się dorwać czyjąś Kopalnię. KenObi pojechał mi Rzeźnię i pusty Skład. Skoq też miał już 3 najazdy, może jeden na KenObim? Eeee, chyba nie. Wyprztykani byliśmy do ostatniej karty co i rusz. Wystawiłem na atak 2 Wołów, Uroxa i Dżihada. Woły nafrunęły u Skoqa Ziemię Orną. Urox pojechał Kopalnię u KenObiego, on nie miał bramki. No to Dżihad drugą, Skoq próbował mnie powstrzymać Przewagą, ale miałem jeszcze Potencjał. Zostałem z Szarżą na ręku. KenObi nie podziałał, bo chyba był Czas Pokoju. Skoq wystawił 2 Gomorów i 2 Nassali. Zabił mi bramkę złożoną z Uroxa. Szarżę przemyślał. I najechał. KenObi się zgapił (a może grali 2 na jednego?!!?) i nie rzucił Berka. Gomorzy zdobyli 23 PZ, Nassale z Berkiem i Potencjałem dokonały ostatniego najazdu.
Wynik: Stawik 39, KenObi 27, Skoq 50
Grało mi się dobrze, zemsta jest słodka ;) Gry były szybkie i dynamiczne, w niecałe 4 godziny zagraliśmy 3 partie.
26.II.2011
Ja zagrałem piechotą na Gabrielu z Rozlewiskami, KenObi koniami na Cainie, a Skoq wieeelką talią na Nefarycie, którą zrobił "for fun". Miał ze 120 kart, jak nie więcej. Przewijały się tam Obozy Szkoleniowe, Ożywieńczy, kupa Harmonii.
Jak zwykle bali się mnie jak ognia, więc sobie nie pograłem. Tu Ograbienie, tam Kłopoty i g.. z mojej talii. KenObi pojechał raz, używając zdolności Caina, 2 Mennice u mnie. I jeszcze jakąś Kopalnię gdzieś zdybał.
Ja dokonałem dwóch najazdów. Raz dwoma Krukami z wody Kopalnię, raz dwoma Krukami Ziemię Orną. Z Potencjałami oczywiście.
Potem padło Zacznijmy od Nowa. Skoq spośród 120 kart wyciągnął trzeciego Gomora i chyba 4 dopalacze do WB. For fun... Rypany szuler.
Wynik: Skoq 50, Stawik 19, KenObi 28
20.II.2011
Spotkaliśmy się na dwie nawalanki. Skoq Leitheusserem, KenObi końmi, a ja wziąłem Driera, talię ze Zjavy mniej więcej.
Trochę czasu minęło, mało pamiętam. Jak zwykle grali dwóch na jednego, więc se nie wygrałem :P W pierwszej grze nabiłem sporo PZtów kombinacją Skromnych i małych najazdów.
W obydwu przypadkach rozjechały nas koniska. 10 kart na ręku + nie rzadko 5 w Składzie i pozamiatane.
Wyniki:
Skoq 37, KenObi 50, Stawik 40
Skoq 42, KenObi 50, Stawik 18
12.II.2011
Zjava
Ja grałem Drierem, na Komendantów, Szturmowych i Flamennów. Anubis grał koniami na Gabrielu. Blitzkrieg jak zwykle Leitheusserem, ale z Ukrytymi Ostrzami, Barrakudami, Rozlewiskami i Lądowaniami Amfibii.
W drugiej turze miałem już chmarę stonki. Zaatakowałem czołga - weszło, Skromne. To dołożyłem jeszcze Ciężkiego i Skromne. Druga tura i 20 PZ! W kolejnej turze, dzięki Centrum Szkolenia Marynarki i Rozlewiskom Blitzkriega (oraz Sztuczce na wyżywienie armii) z wody pojechałem Anubisowi Stajnię, i 2 Złoża Rudy. Jak się zorientowałem, że chłopaki mają w rękach pusto, to walczyłem do ostatniej Przewagi. Zabrakło mi jednego PZta. Zostałem tylko z Wyrzeczeniem w ręku, z czego skorzystał Blitzkrieg. 3 Wojów, 3 najazdy i 30 PZ. Anubis dostał Stajnię dopiero jakieś 5 tur przed końcem gry. Trzepał kasę i przeszkadzał. A przeszkadzał skutecznie, bo do końca gry udało mi się zabić tylko 1 go wojownika!! I to wtedy, gdy nie miałem akurat Skromnego na ręku.
Anubisowi w przedostatniej turze udało się pyknąć 24PZ Skromnymi na czołgach. Potem powstrzymał mój atak na konia i wygrał Blitzkrieg.
Wynik: Stawik 49, Blitzkrieg 50, Anubis 24.
19.XII.2010
Zagrałem łysymi na Montażu. Skoq grał samolotami, tak jak 2 tygodnie wstecz, talią odchudzoną. KenObi jak zwykle koniami, pierwszy raz Cainem, drugi Gabrysiem.

Pamiętam, że zacząłem ładnie, kilka miejsc, Przelicz to, jakaś intryga, jakiś woj. Pierwsze pół gry się rozbudowywałem. Karty dobrze szły, wystawiłem wszystkie miejsca funkcyjne - Notre, Szpital, Centrum Dowodzenia, Skład, Skarbiec. Do tego Bazary i Kopalnie. Podczas, gdy ja się rozbudowywałem, przeciwnicy mnie podgryzali. Nastukali trochę PZtów. Skoq chyba 2 razy naciął się na Przelicz to przy najeździe na Notre
A jak już klasyk miałem ustawiony, to cisnąłem i cisnąłem. Chyba z godzinę mi zeszło nim ich dobiłem. KenObi przy tym skorzystał, miał 21 PZ, trochę koni i zaczął mnie jechać. Miałem ze 2 karty do obrony, ale Skoq też kilka ściskał w łapie. Puściłem mu jeden najazd, drugi. Skoq twardo też. KenObi widząc, że może wygrać uderzył resztą koni na Bazar, ja już mu go oddaję i dopiero Skoq wyciągnął Potencjał czy cuś.
Wynik: Skoq 31, Stawik 50, KenObi 49

W drugiej grze żmudnie się rozbudowywałem. Dopóki mi któryś dziad nie wysadził Skarbca. Potem KenObi zagiął na mnie parol, co tylko jakiś bilans zrobiłem, to mnie ograbiał. Dobrze dla niego, bo miałem bodajże dwa Potencjały na ręku. A on wyszedł sobie 10 czy 11 końmi i wygrał w jednej turze.
W ogóle w tej grze bali się mnie śmiertelnie, jakbym poprzednią wygrał, czy coś. Karty, które na siebie wzajem rzucili mógłbym zliczyć na palcach jednej ręki. W drugiej turze KenObi nawet pomógł Skoqowi pojechać mój Bazar!
Wynik: Skoq 15, Stawik 0, KenObi 50
04.XII.2010
Spotkaliśmy się w sobotę, 3 Żyrardowiaków.
Skoq grał Leitheusserem, KenObi jak zwykle koniami, bardzo szybką talią na Gabrysiu, ja zagrałem piechotą Legionu.
Pierwsza gra to była piękna, długa batalia. KenObi aż piszczał, że można tak długo grać trójeczkę, a my ledwo do dwóch godzin dobiliśmy.
Ruszałem się ostatni, branie miałem nędzne, a oni się rozbrykali jak zwykle. Więc statystowałem przez pół gry. Na koniec jednak rozbudowałem się porządnie, dochodziło 50 złota na turę. Skoq to cholerny szuler. Talię miał co najmniej setkę, a PZty stukał jak dziki. 3 Dobrobyty miał doklejone przez znaczną część gry, poniżej ośmiu kart nigdy nie ciągnął. Tylko dzięki moim Terroryzmom nie wygrał gry. Pozbawiłem go w ten sposób bodajże 27 PZ.
Na koniec rozwaliły nas stada koni. Było tego jak mrówków.
Wynik: Skoq 40, KenObi 50, Stawik 24

W drugiej grze zrezygnowałem ze złota, odchudziłem talię o kilkanaście kart. Wiele nie pomogło, ale pomogło. Znów byłem ostatni, ale branie nieco lepsze. Wystawiłem jakieś dwa miejsca, Razydę, a przy kolejnym braniu miałem na ręce same intrygi. W tym 2 różne Braki. Przy agresywnej grze przeciwników intrygi rozpłynęły się jak poranny szron. W tej grze statystowałem, bo byłem "panem PZtem". Pół mojej krainy leżało jako zdobycze u przeciwników. Ale jak to w naszych grach, grając odważnie, do ostatniej karty zdołałem najechać 2 razy. Potem dorzuciłem jeszcze 6 PZ ze Skromnego Kawalerzysty.
Tym razem koniska stratowały nas w szybkim tempie.
Wynik: Skoq 35, KenObi 50, Stawik 29

Bez zmiany talii wzięliśmy się za trzecią grę. Tym razem byłem pierwszy i genialnym posunięciem okazało się wystawienie Skarbca w pierwszym ruchu.
KenObi Ukryte Bogactwo, Skoq Ograbienie, KenObi Sztuczkę, Skoq Ograbienie. Czy jakoś tak Wink W każdym razie wojna o złoto była kosmiczna. KenObi przez brak złota był przytrzymany na początku, Skoqowi chociaż raz karta nie szła jak z nut, więc maiłem swoje 5 minut. Najeżdżałem co turę na pewniaka, wszystkimi wojami w jedno miejsce i w ten sposób nastukałem 48 PZ.
Skoqowi karta nie szła więc uzbierał "tylko" 32 PZ.
Końcówka była dynamiczna, każdy mógł wygrać, ale blokowaliśmy się na maksa. Nie wiem czy chociaż jeden atak się powiódł przez ostatnie 5 tur.
Najlepsza akcja gry: po Pladze miałem Razydę, Skoq nic, a KenObi wystawił 5 koni. Połączył w grupę i huzia na Razydę. Popatrzyłem na Skoqa, znalazłem porozumienie w jego oczach. Wyciągnąłem Potencjał, Skoq miał sporo złota, więc KenObi przywalił mu czym prędzej z Ograbienia, żeby i on Potencjała nie dorzucił. Ja złota miałem 16. Dodałem Berserka. Skoq Berserka popartego Przemyślem, i jeszcze jednego Berka. Przegrywam 52:53! Przelicz to, i dochodzi mi jeszcze 5 sztuk złota! KenObi wyciągnął Straszliwą, żeby swoją stadninę ocalić. A szkoda, bo po to Skoqa wciągnąłem do akcji, żeby rzucić Skromne, które w ręku ściskałem.
Zakończyliśmy na czas, bo KenObi musiał już lecieć.
Wynik: Skoq 33(32), KenObi 28(27), Stawik 50(48 )
21.IX.2010
W zeszłym tygodniu stoczyłem trzy pojedynki z Bilitzkriegiem na Lackey.
W pierwszym wziąłem piechotę na Gabrielu z Ambasadami Hordy i mnóstwem kart dołączanych. Ponad 90 kart.
Karta mi absolutnie nie szła, przez całą (króciutką) grę rzuciłem Zmiankę i jeszcze jakąś powstrzymywajkę, którą mi przemyślał.
Żeby zobrazować jak karta nie szła: start gry, dobieranie, dar losu, nadal kicha straszna w ręku; Blitzkrieg się rusza, wystawia czołga i kupkę miejsc, rzuca Zacznijmy; zanim więc zacząłem grać trzykrotnie dobrałem 7 kart. I za każdym razem miałem w ręku siano.
Wynik: Stawik 0, Blitzkrieg 50
Obraz planszy w ostatniej turze.

W drugiej grze wziąłem Abdula wzmocnionego jazdą Legionu. Coś koło 90 kart. Karta szła trochę lepiej, ale Blitzkriegowi szła jeszcze lepiej. W pierwszej turze miał Skład. Udało mi się rozbudować krainę, parę razy przed najazdem się wybroniłem, ale i tak szybko dostałem do jaja.
Wynik: Stawik 0, Blitzkrieg 50
Obraz planszy w ostatniej turze.

W trzeciej grze przestałem się bawić. Blitzkrieg miał bodajże 65 kart w talii. Wziąłem talię o podobnej objętości. Na Gabrielu.
W pierwszym braniu nie miałem Stajni, ale miałem Mennicę, Kopalnię, Zmiankę, Skupienie i 3 wojów. Patriarchę wystawiłem, jednego konia odrzuciłem, drugiego anihilowałem po Skupieniu. Wybroniłem się i ciągnąłem już 8 kart. Pojawiła się Stajnia i konie.
Karta szła bardzo dobrze, rozbudowywałem się dynamicznie, zawsze coś dochodziło do zastopowania przeciwnika.
Blitzkrieg miał Skład od początku gry, ale ze złotem było u niego krucho, ciągle oscylował wokół kilku złociszy, pomimo wystawianych co i rusz Kopalni.
I pewnie to go wykończyło, bo jak wyskoczyłem szóstką koni na atak, to pomimo pełnego Składu zarzucił tylko Szarżę i Plagę. Jednego konia sprzątnąłem, Plagę przemyślałem i było po zawodach. Zajęło mi to trochę dłużej niż jego zwycięstwa.
Wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 0
Obraz planszy w ostatniej turze.

W niedzielę pograliśmy sobie w Warszawie drużynówki. Spotkanie trwało z 5 godzin, zagraliśmy każdy z każdym.
W pierwszej grze byłem w drużynie z Ironheadem. On grał klasykiem, ja Abdulem z wodną taktyką (Centrum Marynarki+Rozlewiska). Przeciwko nam wystąpili Decado z Rasputinami i Anubis z piechotą Triady. Ani ja, ani Iron nie mieliśmy żadnych kart do zespołówek.
Gra była bardzo zacięta. Zaczynał Decado i zaczął bardzo dobrze. Na dzień dobry kilka miejsc, samolot i czołg. Ironhead wyskoczył z Kopalni, Anubis jakoś mało błyskotliwie, ja wystawiłem się fajnie, trzech wojów, Ziemia Orna, Kopalnia, Przemyśl i Poszukiwanie.
Popatrzyłem co się na planszy dzieje i wyciągnąłem z talii Brak Paliwa, od razu go rzuciłem. Decado się potężnie rozbudowywał. Ironowi doszła kolejna Kopalnia. A ja znowu dobrałem miejsc i wojów.
Jakoś się wybroniliśmy przed Decado i zaczęła się wojna. Ironheadowi co turę dochodziła Kopalnia, aż miał ich 4. Anubis przez całą grę tylko statystował. Wystawiał małych leszczy i niewiele zdziałali. Ja długi czas pracowicie wystawiałem wojo na bramkę. Decado rządził na ziemi i w powietrzu, ale stale rozbijał się o nasza obronę.
Jakoś szybko padło Zacznijmy od Nowa. Doszli mi woje, miejsca, Poszukiwanie i Przemyśl. Poszukałem ponownie Braku Paliwa. Decado był niepocieszony.
W kolejnej turze wybroniliśmy mojego Woła w walce. Po obu stronach padło kilka Szarż i kilka Przemyślów nim bodajże czołg powędrował do piachu.
Uzbierałem 5ciu wojów, łącznie z 40 WB i rzuciłem się na czołga, jedynego na bramce u Decado. Wyciągnął Zaskoczenie ze Składu i nici z najazdów.
Potem jego Falisty zdradził go przy najeździe na moją krainę.
Jak mówiłem walka była oooostra.
Jednak powoli osiągnęliśmy przewagę. Ironhead wystawił klasyk, ja miałem sporo woja i 3 taktyki (Woły i zdrajca fruwały, piechota pływała). Na przemian coś najeżdżaliśmy. Decado udało się tylko usczknąć jedną Kopalnię.
Na koniec wygrałem dzięki Lądowaniu Amfibii. Przeciwnicy obstawili swoje bramki, ale czołga opłynąłem.
Wynik: Stawik+Ironhead 75, Anubis+Decado 10

Wszyscy prócz Ironheada zmieniliśmy talie. Ja wziąłem antyHusseinową talię na Marcusie, Decado grubaśna talię na Abdulu - ponad 90 kart, z Proroctwami, a Anubis przerzucił się z piechoty na konie. Tym razem byłem w drużynie z nim przeciwko Decado i Ironheadowi.
Gra była ciekawa, ale trochę jednostronna. Karty szły mi bardzo śmiesznie. Pierwsze 7 kart - nic ciekawego, w tym 2 Złoża Rudy. Dar Losu. Kurde, znowu dwa Złoża Rudy! Miałem ich 5 w 86kartowej talii. W pierwszej turze rzuciłem Zacznijmy i co mi doszło? Oczywiście 2 Złoża Rudy!! Po 3 turach miałem już komplet Złóż. Anubis miał podobnie, tyle że z Mennicami. W pierwszej turze, miał 3, po Zacznijmy znowu dwie.
Ironhead szybko zaczął zarabiać koło 30 sztuk złota na turę. Moją drużynę uratowały 2 Sztuczki, najpierw ja, potem Anubis ukradliśmy złoto Ironheada. Dzięki temu, pomimo, że rozjechali mi Krainę, nadal mogłem utrzymywać wojsko, a Anubis mógł się rozbudować i dociągać więcej kart.
Pokonały nas przede wszystkim wspólne Fundusze. Co i rusz jeden z naszych przeciwników zostawał bez złota, ale wspomagał się zasobami drugiego. Miałem w talii 4 Wyrzeczenia i Konsekwencje, przez całą grę wyszło mi jedno Wyrzeczenie. Obaj przeciwnicy przylepili sobie w pytę dołączanek, Dobrobytów, Proroctw itp. Udało nam się zdobyć 30 PZtów, po tym jak przeciwnicy dobili do 72. Decado, który dokonał największej masakry został bez kart. Ironhead miał 2 powstrzymywajki, a my 2 Przemyśle. 4 konie Anubisa najechały 3 Kopalnie. a potem dobił nas Decado.
Stawik+Anubis 30, Ironhead+Decado 75

Talie się nie zmieniły. Wraz z Decado zmierzyliśmy się z Anubisem i Ironheadem.
Gabriel i Montagne to połączenie idealne na drużynówkę. Pod warunkiem, że mają złoto... he, he.
W pierwszej turze rzuciłem sobie Ukryte Bogactwo + Ja to wezmę i na początek miałem 15 złota. Anubis ukradł mi je Sztuczką, zostawił mi tylko 3 sztuki. Obiecałem mu: "Zemsta będzie słodka". I była. Poszukałem Sztuczki, ale mi ją Przemyślał. Ale potem już było z górki. Parę tur później weszła druga Sztuczka, został bez złota. Potem go Ograbiłem. Potem Ograbiłem Ironheada. Następnie w najeździe na Notre celowo wydałem całe złoto, a po bilansie Ironheada potraktowałem go Sztuczką. Wspólne Fundusze mieli przez chwilę, rozegrała się o nie bitwa (Konsekwencje, Wyrzeczenie na nie, Przemyśl a Wyrzeczenie) i już ich nie mieli. Finansowo przytępieni zostali przez nas ostro przetrzepani.
Stawik+Decado 75, Ironhead+Anubis 0

Ogólny wynik naszego spotkania przedstawia się następująco:
Gracz PZ Wygranych
Stawik 180 2
Decado 160 2
Ironhead 150 2
Anubis 40 0
9.VIII.2010
W ten weekend w Żyrardowie było sporo grania.
Najpierw zagraliśmy 3 nawalanki, KenObi Triadą na Gabrielu, Skoq PGRem (Pretory, Gomory, Razydy) na Marcusie.
Ja w dwóch pierwszych grach zagrałem też Marcusem. Składy Prefabrykatów, Obozy Szkoleniowe i Pola Minowe z 99WB.

W trzeciej turze Skoq wyszedł na atak bodajże dwoma ludkami, w tym Gomorem i zgarnął na krainie KenObiego 37 PZ. Zostawił gołego wodza czy z jednym miejscem, jakoś tak. W trzeciej turze miałem już combosa. Rozbudowywałem Krainę dbając, żeby wszystkie miejsca sąsiadowały z Polem Minowym. Skoqa powstrzymaliśmy, wkrótce dostała mu się Plaga. Jak już się rozbudowałem i w Składzie miałem kilka powstrzymywajek, zacząłem kolekcjonować znaczniki na Obozie. Przy 3 znacznikach zacząłem działać, grę skończyłem przy 5ciu czy sześciu.
KenObi nie mógł zaistnieć w tej grze, nawet jak się w końcu Stajni doczekał, to koniki mu słabo dochodziły. Miały wtedy zresztą mniej niż moi Ożywieńcy, więc sprzątało się ich łatwo.
Przy Razydach z 16 WB nie miałem większych kłopotów z wykończeniem przeciwników. Wynik: Stawik 50, KenObi 0, Skoq 37

W kolejnej grze znowuż zaczął chyba Skoq. Pojechał 2 Stajnie u KenObiego. Jednak jemu to nie przeszkodziło, w kilka tur miał kolejne i stada koni. Dociągał do 10ciu, miał Skład i straszliwą przewagę.
Na szczęście we mnie nikt nie wjechał i powoli się rozbudowywałem. Ale karta nie szła i trwało to dłużej niż w pierwszej grze. KenObi nabił w jednej turze 38 PZ. Od tej pory go powstrzymywaliśmy. Dokonywaliśmy cudów, żeby nie wygrał. 2 Znad Krawędzi po Plagi, jacyś Pacyfiści, Skupienia i Straszliwe cudem dobrane, bo było to już po przejściu talii. W końcu Przelicz To przy najeździe na Pole Minowe wszystkimi nastoma koniami.
Ale i tak nas wdeptał. Mi udało się uszczknąć 10 PZ, jak oni obaj mieli mnóstwo PZ i mi to po prostu puścili. Potem jeszcze rzuciłem Skromne na Ciężkiego.
Wynik: Stawik 18, KenObi 50, Skoq 26

No to na trzecią grę wziąłem jazdę na Husseinie.
Gra była szybciutka, karta mi nie szła. Jazda dochodziła, nie było jak wyżywić. Ciągle męczono mnie jakimiś Ograbieniami. Jak wystawiłem Skarbiec to mi go KenObi rozjechał. ALe potem była zemsta. Rozjechałem mu Skarbiec za przyzwoleniem Skoqa. Skoq walnął mu Sztuczkę, a ja rzuciłem Sztuczkę Skoqowi.
Jedyne PZty w tej grze zdobyłem pojedynczym Dżihadem z Potencjałem. Dwa razy. Skoq zniszczył nas Gomorami.
Wynik: Stawik 22, KenObi 14, Skoq 50

Spotkaliśmy się w tym samym składzie następnego dnia. Ja znów Hussein, KenObi nadal koniki, a Skoq wziął pojazdy na Leitheusserze.
Skoq szalał od początku. Chyba 3 pierwsze tury to najazdy samolotami. Ja dostałem na wstępie Ograbienie od KenObiego. Potem padło jeszcze Zacznijmy i do ręki dostali mi się prawie sami wojownicy i miejsca. Chłopaki brykali sobie i najeżdżali się wzajem, a ja mozolnie rozbudowywałem Krainę. KenObi uparł się, żeby upolować Blitztanka. Podchodził do niego ze 4 razy, w końcu najpierw machnął Utratę na Skoqa, odrzucił mu 2 karty, zaatakował czołg, Przemyślał Zaskoczenie i rzucił Skromne.
Obaj byli już w pół drogi do zwycięstwa nim wystawiłem w końcu Dżihada z Mamutem i pojechałem Mennicę u KenObiego. W kolejnej turze udała mi się nie lada sztuka. Wystawiłem 2 Dwurogi i Woła, zeżarłem Mamuta w Rzeźni, Poszukałem Przemyśla, Z Potencjałem Wół zabił Falistego i najechałem 2 miejsca u Skoqa, niwelując jego Zdrajcę. Reszta kart to były miejsca. Dooobre branie.
A Skoq został z 1 samolotem, dziecko szczęścia, dociągnął jeszce 2 czołgi i Szarżę.
Wynik: Stawik 33, KenObi 26, Skoq 50

Wkurzyłem się na Ograbienia i zmieniłem talię na PGR na Marcusie.
I zupełnie nic nie pamiętam z tej gry, oprócz tego, że szło mi czerstwo. Przez chwilę miałem trochę woja i dokonałem 2 najazdów. Potem poleciała Plaga, woje dochodzili mi powoli i od razu ginęli. Było ostro i szybko, jak zwykle w Żyrardowie. Każdy po kolei stukał PZty. W końcu rozbrykane konie KenObiego nas rozniosły.
Wynik: Stawik 28, KenObi 50, Skoq 31

Skoq, pantoflarz, musiał lecieć do domu. Ja z KenObim zagraliśmy sobie 5 solówek w 2 godziny. Graliśmy tymi samymi taliami, co poprzednio.

Pierwsza gra zaczęła mi się słabo. Same miejsca niemal. Na szczęście po 2 Ograbieniach 2 razy rzuciłem Ukryte Bogactwo, bo bym przerżnął na starcie. Budowałem miejsca, wystawiałem wojów, a intrygi jak na lekarstwo dochodziły. Miałem szczęście, że KenObi zapchał się intrygami. Wojów też miał mało. Udawało mi się go powstrzymywać ze 3 tury pod rząd do ostatniej karty. A on dobierał radośnie do 10ciu. W końcu doszło mi Zacznijmy. Wrzuciłem jakąś intrygę do Składu i rozwaliłem rękę KenObiego. Po tym już nie mógł się pozbierać. Turę czy dwie później najechałem mu 2 Kopalnie. Jechałe już tylko na Ukrytych. Jeszcze trochę się pobronił, ale bez dociągania do 10ciu nie mógł dać mi rady.
Wynik: Stawik 50, KenObi 0
Druga gra miała całkowicie odmienny przebieg. KenObi wystawił się od początku, miał kupę złota, Skład, karał mnie Ograbieniami. Broniłem się przez chwilę rozpaczliwie, ale nic mi to nie dało.
Wynik: Stawik 0, KenObi 50.

Nauczony doświadczeniami poprzednich gier odchudziłem talię i wrzuciłem więcej kart złotonośnych. To właśnie ilość złota miała decydujący wpływ na zwycięstwo w naszych grach.
Trzecia gra była bardzo wyrównana. Najazd za najazd. Chyba wtedy zrobiłem myk, że jak KenObi dobrał do 10ciu, to rzuciłem Zacznijmy od Nowa i miał kart 7. W pewnym momencie miałem branie z miejsc, wojowników i Straszliwej Ulewy. Okazało się, że KenObi był bez powstrzymywajek. Najechałem go mocno, potem w obronie rzuciłem Straszliwą.
W końcu udało mi się pozbawić go Stajni bądź złota i osiągnąć przewagę.
Wynik: Stawik 50, KenObi 37

2 ostatnie gry miały bardzo podobny przebieg. Rozbudowywałem się, dręczyłem KenObiego Ograbieniami i Sztuczkami, pozbywałem go Stajni i tak to utrzymywałem za pomocą najazdów i Terroryzmów. Karta szła mi świetnie.
W którejś z nich zrobiłem niezłą akcję na początku gry.
Miał jednego czy 2 koni, w każdym razie mało. Ja jednego Pretora. Zaatakowałem konia, ten obronił się Berkiem, to ja Potencjał. Poszukałem Potencjału i najechałem mu Stajnię. Dodałem sobie kasy i rzuciłem Sztuczkę. Został bez kasy i Stajni.
Wynik: Stawik 50, KenObi 0

W ostatniej grze chyba, na początku miałem dużo złota, wysadziłem mu Terroryzmem Stajnię i nawet konia nie wystawił. A potem już tylko dożynki.
Wynik: Stawik 50, KenObi 0
4.VIII.2010
Wczoraj pyknęliśmy z Anubisem i Decado 2 nawalanki.
Chłopaki grali Legionem. Decado z jazdą, Anubis pierwszą grę na Obozy i Legionistów, drugą na zwykłą piechotę z Darami i Nieżyczliwościami.
Ja zaś przypomniałem sobie czym kosił Cierz'u w pradawnych czasach w Opocznie i zrobiłem talię 90tkę na jazdę na Husseinie.
Jak to bywa przy sporych emocjach, pamiętam niewiele. Było ostro.
Anubis Rozwalił mi Stajnię i przez turę czy trzy byłem tylko z jednym Mamutem. Ale że miałem 3 Dżihadów, to najazdu i tak dokonałem w tym czasie.
Pod koniec gry rzuciłem na Decado Utratę. Miałem 14 złota, anihilowałem mu Zdrajcę i Potencjał. A potem sobie najechałem. Talie już wtedy były przewinięte, więc taki ubytek defensu sporo mi potem pomógł.
Anubis Przemyślał mi Terroryzm na swój Obóz z dwoma znacznikami, Decado na Skład. Terroryzmy wróciły po Zacznijmy. Wywaliłem Skład Decado z kupką kart i moją Rzeźnię przy jego najeździe. Anubis walnął fazę. Decado mnie najeżdżał, nie miałem nic do obrony. To Aubis dorzucił Potencjał, a złota miał ze 20. Decado walnął Berka. A Anubis nie dopłacił! Decado najechał sobie kolejne miejsce Gomorem.
Dzięki zdolności Husseina, Dobrobytom i najdłużej istniejącemu w grze Składowi (co nie znaczy, że stał długo, po prostu dłużej niż decadowy) końcówka gry należała do mnie. Wywalałem masy bydła, a chłopaki przeplatali uszami, żeby mnie powstrzymać. Byłem w ostrym ofensie, do ostatniej karty. W dwóch z czterech ostatnich tur po moich ruchach nie miałem nic w ręku. Dopóki nie rozbudowałem Krainy wcale nie byłem faworytem. Decado mieszał Zhurgonami, Gomorami, Anubis miał 3 znaczniki na Obozie i jego Legioniści przerażali. Pożarli Ezoghula i zgarnęli Skromne. Wygrałem dzięki 5ciu Wołom Artyleryjskim na planszy. Trzech poleciało na jedno miejsce, jeden zdradził, jeden chyba dostał Berka. Dwaj pozostali pojechali Obóz Szkoleniowy u Anubisa. Wynik: Decado 27, Anubis 24, Stawik 50

Fazki:
Składając talię zorientowałem się nagle, że nie mam ze sobą kart z turnieju. A miałem tam Szarże. Chłopaki mnie wyśmiali, że tak się przygotowałem, wziąłem zamiast Szarż Berki. Po grze Decado bierze z parapetu jakieś karty do ręki, przegląda je i nagle: "Ej, nie wrzuciłem tylu kart do talii! Brak Żywności, Pacyfista... jak ja to zrobiłem?"

Kolejna gra miała trwać nieco więcej niż godzinę, zanim przebudowaliśmy talie, została się godzina.
Z dołączanych zostawiłem Dobrobyty, pozostałe zamieniłem na dodatkowy Potencjał, Przemyśl to Jeszcze Raz, Zmiankę, Berserk i dwa Skromne.
Liczyłem na to, że w ciągu godziny spadnie masa powstrzymywaj, Skromnymi coś uskrobię i może tak wygram.
W pierwszej turze Decado mnie Ograbił. W drugiej wystawiłem 2 Kopalnie, w trzeciej dopiero Stajnie. I dopiero chyba w przedostatniej turze doszły mi kolejne. W drugiej turze zużyłem też 2 Berserki na Dżihada, żeby przed Razydą się wybronić. Miałem w ręku Skromne, ale Decado przezornie wycofał Razydę Zmianką.
Uratowało mnie to, że przeciwnicy też mieli poczatek powolny, Decado miał w drugiej turze właśnie tylko Razydę, Anubis żadnego woja. Ja się rozbudowywałem, a powstrzymywaje latały. Na początku gry Anubis anihilowął mi atakiem z Nieżyczliwością Woła.
A potem przełamałem impas i uruchomiłem lawinę. Zanim wziąłem się za najazdy już oberwałem jakimiś Zmiankami. Najeżdżam Ziemię Orną. Anubis Skupienie, ja Przemyśl, Decado też Przemyśl, a ja wyciągam drugie Przemyśl. Odrzucili karty, anihilowałem Przemyśle, a Anubis wyciąga ze Składu Plagę. A ja, też ze Składu, trzeci Przemyśl. Od tego momentu było jak na karuzeli, każdy wystawiał się i do ataku gnał. Latały gęsto Plagi, Zdrajce i inne france. Moim jedynym Nie Tak Szybko anihilowałem Anubisowi 4 do 7 dołączanek. W najeździe Decado zagrał Wyrzeczenie na Przeraźliwy Anubisa, ten to Przemyślał, ale i tak chyba Skupienie go powstrzymało.
Zbliża się koniec czasu. Ja i Decado mamy po 19 PZ. Była Plaga, mam jednego wojownika, Decado dwóch Gomorów. I kombinuje i kombinuje. Walnąłem mu Plagę, przestał kombinować. Anubis wystawił sporą armię, ze 3 piechociarzy w tym Gomor z Przeraźliwym i dostał Pacyfistę od Decado. Ja się ładnie wyłożyłem, w Składzie miałem z dwóch wojów, doszło mi na rękę 6ciu i ich rozjechałem w ostatniej chwili. Standardowo, bez Skromnych.
Wynik: Decado 19, Anubis 0, Stawik 50

W ostatni piątek zagrałem sobie solóweczkę ze Smokiem na Lackey.
On grał Abdulem, z pomocą Gomoryjskich Kastratów. Ja grałem na piechotę Legionu.
Początek miałem dość nędzny, 3 miejsca, 2 Ja to Wezmę, Terroryzm i Skromne bodajże. No, ale solówka, na początku dwie tury na rozwój, to zaryzykowałem. W drugim braniu też nic do obrony nie podeszło. Rozbudowałem się bardziej. Jedno Ja to Wezmę zużyłem, żeby wrócić Smokowi kartę, którą chciał sobie odrzucić. Jedynym promykiem słoneczka było to, że Smokowi krowy podchodziły powolutku. Wystawił 'tylko' dwa Woły i Uroxa. Urox bez dopałki nie miał co najechać, więc tylko Woły zdjęły mi Kopalnię.
No i zaczęła się batalia! W kolejnej turze już miałem jakieś powstrzymywajki. Bydło stanęło. Kraina rosła. Jakiegoś Woła na Skromne złapałem. Moi wojownicy zbyt długo nie żyli, rozdeptywani przed bydło. Broniłem się powstrzymywajami, ładnie dochodziły. Ale Smok też ostro fazował. Mając w ataku Uroxa nie pojechał mi Kopalni. Potem znowuż zapomniał z powietrza pojechać Wołami. Bez pierwszej Kopalni przędłem dość cieniutko, przez pierwsze 5 tur ciągle jakieś miejsca na ręce, bo nie było się za co zbudować. W końcu mając 3 zyle wystawiłem Kopalnie i Mennicę. Potem jeszcze Przelicz To i byłem już bogatszy. Od tego momentu karta się odwróciła. Wojownicy dochodzili aż miło, Smok zapchał rękę jakimś sianem, między innymi Gomorami. Pojechałem go raz i drugi, do zwycięstwa zostało mi 8 PZ.
Atakuję, Czas Pokoju. No to Śmierć z Obłoków i najeżdżam dziewiątkę. Smoku się poddaje, wykładamy karty, a tu się okazuje, że ma jeszcze Potężne Wichry na ręce. Oj, fazował, fazował... Wróciliśmy karty na ręce i bronił się jeszcze kilka tur. W końcu pacnąłem Skromne na Dwuroga i koniec.
11 tur, wynik: Stawik 50, Smok_84 10
Obraz planszy w ostatniej turze.
29.VII.2010
W weekend był VII turniej o tytuł Mistrza Świata. Zagrałem 4 gry turniejowe, 2 nawalanki i solówkę poza turniejem. Grałem Rasputinami na Leitheussera. Wygrałem 4 nawalanki.

Najpierw zagrałem z Privianem i Hubertem.
Na nasze szczęście Privian wziął Abdula, a nie Husseina. We dwóch dysponowaliśmy chyba raptem 1 Sztuczką i 1 Ograbieniem, Nasze Wole by nas zniszczyły.
W pierwszym braniu miałem 4 czy 5 miejsc, nie mogłem zrobić Daru Losu. W ręce nic do obrony, na szczęście moi przeciwnicy nawzajem sobie przeszkadzali. Przez pół gry męczyli mnie jednak straszliwie. PZtów zdobyć nie dali, osadę mi rozjeżdżali. Mieli po kilkadziesiąt PZtów nim i ja w końcu coś najechałem.
Ale potem karta szła mi ładnie, rozdałem im po Rozlewisku i trzema taktykami ustukałem 50 PZ.
Wynik: Stawik 50, Privian 42, Hubert 10.

W drugiej zmierzyłem się z Damajkiem i Jeremiaszem. Z początku próbowałem ostro najeżdżać, ale byłem bez wysiłku powstrzymywany. Nawet 3 Przemyśle w jednej turze nie pomogły. Jeremiasz szybciutko miał Skład, Dobrobyty. Kontrolował przebieg gry i nas zniszczył. Urwaliśmy po 1 najeździe. Znaczy ja to urwałem Skromne na Gomorze.
Wynik: Stawik 9, Jeremiasz 50, Damajek 8.

W trzeciej gre stawiłem czoła okrutnemu tandemowi - Seku i Cormak. Zajęli pierwsze i drugie miejsce.
Wyrzuciłem prawie wszystkie miejsca z talii, żeby mi nie Drżały koło Niezniszczalnych Skał, nawkładałem kart ekonomicznych. Oj było strasznie ciężko. Jedna z niewielu gier na turnieju, które zakończyły się na czas. Po ponad dwóch godzinach wzajemnego szachowania efekty były śmiszne - Seku 19 PZ, Cormak 16, ja pojechałem tylko Bazar.

Pojechałem do domu, a potem wróciłem na nockę grania. Usiadłem do nawalanki z Jeremiaszem i Privianem. Niewiele z tych nocnych gier pamiętam, ale wyniki nie kłamią ;) Było fajnie. 3 taktyki umożliwiły mi zwycięstwo
Wynik: Privian 18, Stawik 50, Jeremiasz 24

Potem zagrałem z Noz4ą i Aksalem. Aksal wziął Abdula z odrobiną miejsc. Obstawił je Polami Minowymi. Nie wiem czy choć raz go najechałem. Sekundował mu ostro Seku, dawał porady, bo sam takim układem często gra.
Grałem bez taktyki wodnej, 5 Corariusów i 5 czołgów. Gra miała morderczy przebieg, pełen zwrotów akcji. Aksal omal nie wygrał, ale bał się że mamy coś do obrony i najechał najmniejsze możliwe miejsce - Mennicę. Zorientował się, że pusto jest, ale już nie było takiego miejsca, żeby dobił do 50tki.
Zresztą okazało się, że Noz4 jeszcze ściskał Zdrajcę w Składzie.
Braki Paliwa solidnie mi doskwierały. Wygrałem dzięki najazdowi dwóch samolotów, padł Zdrajca i Szarża i pozamiatane.
Noz4 42, Aksal 49, Stawik 50

Na koniec długiej nocy pyknąłem solóweczkę z Jeremiaszem.
Szybko wystawiłem Blitztanki i Corariusy i zacząłem atakować. Pierwszy atak odparł. Potem brakowało mi złota, więc wywaliłem w czasie bilansu dwa samoloty i Skład (i nie pamiętam czy coś jeszcze) żeby utrzymać dwa czołgi, którymi najechałem dwie Kopalnie. I moja gra się skończyła. Jeremiaszowi podeszły karty, wystawił i napchał Skład, przejął inicjatywę.
Wystawił sporo woja i ciągu kilku najazdów zdobył komplet punktów.
wynik: Stawik 20, Jeremiasz 50

Po kilku godzinach snu zagrałem ostatnią turniejową grę. Grałem 'o pietruszkę' ze Szczubą i Aksalem. Chłopaki mnie nieźle tępili, utrzymać miejsce z ikoną powietrzną przy samolotach Szczuby to była sztuka. Udawała mi się dość długo. Pierwsze PZ zdobyłem ja, na jego wodzu. Potem długo nic się nie działo (w kwestii punktów przynajmniej). Zagłodziłem miejsca do nalecenia, Aksal się rozbudował i natłukł kasy. Moje trzy taktyki przydały mi się bardziej do obrony niż do ataku. Szachowałem samoloty Szczuby, Żeglarzy i Kruki Aksala swoimi pojazdami. Na ziemi panowały moje Blitztanki.
Ledwo wybudowąłem wszystkie 3 Kopalnie i mogłem przestać wyrzucać z ręki wojowników, na których nie było mnie stać, a już dwie z nich mi pojechano. Aksal rozwalił mi też Obóz Szkoleniowy, gra była tak zacięta, że ciągle musiałem wystawiać nowych wojów, przenosić ich na atak/obronę, więc nie miałem nawet kiedy żetona na nim położyć.
Udało mi się jeszcze 2 razy pojechać wodza Szczuby. Aksal co turę szalał z Potencjałami, dobił do 41 PZ. Z braku laku zabiłem Żeglarza i rzuciłem Skromne. A jaka walka się potoczyła! Padł co najmniej Potencjał i Szarża nim poszedł do piachu. Szczuba zdołał dokonać kolejnego najazdu z Infiltracją. Ja po raz kolejny najechałem Leitheussera, dwoma czołgami. Aksal był trzymany głównie Zmianami rozkazów, bo wychodził na atak bardzo ostrożnie, jednym, dwoma ludkami. Rusza się Szczuba. Ma 4 samoloty, atakuje Falistym mojego Corariusa na bramce. Szarża i sprząta samolot. A ja ściskałem Skromne! Dzięki wcześniejszym punktom za Żeglarza dobiłem do 50 PZ!

Wynik: Stawik 50, Szczuba 20, Aksal 41.
3.VII.2010
Zagrałem 5 nawalanek z Decado i Anubisem.
Ja grałem Triadą i mieszałem wodzami. Anubis piechotą Legionu, Decado mieszał taliami. Pierwszą grę zagrał Rasputinami.

Decado i Anubis bez łańcuszków w taliach zaczęli szybciutko. Ja miałem dobry początek na rozbudowę, ale powstrzymywajek w rękach nie zostało. Rozdupczyli mi Osadę, straciłem Stajnie i czekałem na nie kilka tur zapychając się koniami i Rytuałami. Anubis pojechał mi 2 Kopalnie i Mennicę, a Decado właśnie Stajnie.
Potem Anubis zabił jeszcze Blitztanka i zyskał 12 PZ. Decado szalał sobie dwoma samolotami, co turę coś nalatywał. Ja w końcu wystawiłem Stajnię, ale moje konie były bezlitośnie eksterminowane. W końcu samoloty rozstrzygnęły rozgrywkę.
Wynik: Anubis - 40, Stawik - 0, Decado - 50

Druga gra należała do mnie.
Rozwijałem Osadę, powstrzymywałem przeciwników. W końcu miałem krainkę jak należy - 2 Mennice, 4 Kopalnie, Skarbiec, Centrum Dowodzenia, Skład. Dobierałem do 10ciu kart, kontrolowałem rozgrywkę. Uszczknąłem kilkanaście PZtów, przytrzymywalem ich i przytrzymywalem. W końcu Decado rzutem na taśmę udało się rozwalić moją Mennicę. Wypruł się z kart. Było po Zacznijmy, Anubis miał tylko Przewagę i Zmiankę, a ja z 8 koni i Przemyśla.
Wynik: Anubis - 0, Stawik - 50, Decado - 8

Ja zmieniłem wodza na Caina, a Decado talię na Abdula bez miejsc.
Skubany Decado miał jedno Ograbienie i mi walnął w 1 turze. Z dwoma Stajniami na ręce czekałem z 5-6 tur, żeby wystawić jakiegoś konika. Anubis się rozszalał, Decado i ja ledwie zdołaliśmy coś ugrać i było po nas.
Wynik: Anubis - 50, Stawik - 21, Decado - 18

Uzupełniłem karty złotonośne po smutnych doświadczeniach. Wiele nie pomogło. Pamiętam, że też za dobrze się nie rozwijałem, koniki słabo dochodziły. Potem zrobiłem babola i mając 3 konie i 4 Patriarchów policzyłem sobie, że wygram... a potem zaatakowałem koniami. I nie mogli 2 razy najeżdżać. Szkoda gadać.
Wynik: Anubis - 23, Stawik - 21, Decado - 50

Zmieniłem wodza na Sanda. Osadę rozwinąłem pięknie, ale chłopaki panicznie mnie się bali. Wszystko co mieli rzucali na moje koniczki. I zasypali mnie wręcz Kłopotami z Księgami. Po zbudowaniu krainy pierwszy niekłopotliwy bilans zrobiłem po przewinięciu się talii!
A oni sobie brykali. I brykali, i brykali... Znaczy głównie brykał Anubis. Decado zdobył 10 PZ na moim Sandzie chyba na początku gry.
A ja nic. Co tylko konia wystawiam, to popłoch na planszy. Co najazd to powstrzymywajka. Miałem spora armię, wyszedłem do ataku. Poświęciłem Ciężkiego i Kawalerzystę. Brak Żywności. Ale wcześniej przewidująco poszukałem sobie Patriarchy i miałem ich trzech, każdy po 16 WB. Pojechałem Centrum Dowodzenia i Kopalnię.
A niedługo potem Anubis nas dobił. Zabrakło mi Jednej sztuki złota, żeby go Potencjałem powstrzymać! A Decado rzucił w tej turze na mnie Kłopoty...
Wynik: Anubis - 50, Stawik - 24, Decado - 10
2.VII.2010
W ostatnim tygodniu zagrałem 2 solówki na Lackey.
Najpierw zagraliśmy solówkę z Decado.
On grał Nefarytą bez miejsc, ja Marcusem z miejscami. Obaj piechotą i na Dary.

Z początku szło mi nieźle. W talii 2 Wyrzeczenia i 2 Poszukiwania, pojawiły się w 2 pierwszych turach. Poleciały Konsekwencje i Zaliczka. Wystawiłem Złoże Rudy, Ziemię Orną, Centrum Dowodzenia i Skład. Potem karty zaczęły iść Decado. Rypnął mi Zaliczkę i ze 3 tury pod rząd Kłopoty z Księgami. Zasypywał mi Gomorów Najemnikami, ze 4 w ciągu gry mi poleciało.
Utkwiłem w ręku z wojami i miejscami. Pojechał mi Kopalnię.
Udało mi się zdobyć 6 PZ, jak na bramce postawiłem Gomora z Szałem. Bili go Ożywieńczy zamieniony w Gomora i Razyda. W Składzie miałem już tylko Berka i Skromne.
Doszło mi Zacznijmy i ocaliło mi skórę. Plagę przemyślał, ale nie Zdrajcę.
Od tego momentu zaczęło mi iść lepiej. Powoli rozbudowywałem krainę, potem zebrałem armię. Co turę z jakimiś 50 WB najeżdżałem mu wodza.

Wynik: Stawik 50, Decado 10.


Pyknęliśmy w piątkowy wieczór solóweczkę z Privianem. Obaj testowaliśmy nowe talie.
Privian zagrał na Sandzie z Krukami, Żegarzami i Patriarchami. Kupa miejsc, kupa złota oraz kupa Drżeń. I Rozlewiska.
Ja wziąłem piechotę na Verage'u, wspomaganą piątką Drapieżniaków.

Grało się przednio, chociaż niewiele pamiętam z przebiegu gry. Póki się talie nie przewinęły sytuacja była wyrównana.
Privian pojechał mnie z wody ze 2 razy, ja pojechałem mu Kopalnię. Potem kolejną, też wszystkimi ludkami, żeby nawet wydając całe złoto nie był w stanie się wybronić. Przy najeżdżaniu trzeciej z mojej armii zostało chyba ze 3 miśków. 2 Potencjały mnie przetrzebiły mocno.
Potem moja Kraina zaczęła Drżeć w posadach. W dodatku Privian miał Skład zapchany kartami i Dobrobyt. Moje Składy co i rusz wybuchały.
Udało mi się jakoś przetrwać, wybronić i sprowadzić sytuację do walki do ostatniej karty. Privian miał więcej szczęścia w dobieraniu. Gdyby doszedł mu tylko 1 Potencjał, a nie 2...

Wynik: Stawik 40, Privian 50.
06.VI.2010
Zagraliśmy sobie z Privianem i Decado. 2 razy.

Decado grał klasykiem Templarsów. Ja talią na 5 Gommorów i Szpitale. Privian pierwszą grę zagrał Husseinem.
Początek miałem bardzo ładny. Ze 4 miejsca, Sztuczka (Privian zaczął bez złota), Zacznijmy od Nowa. Jakiś czas nikt nie mógł zdobyć PZ. Zanim wystawiłem Szpital co najmniej 3 Gomory zginęły mi w najazdach. Potem w końcu pojechałem Z powietrza z Przewagą bodajże decadowy Szpital. I znowu dłuugo nic. Padła Plaga i rozruszała towarzystwo. Potem decado rozjechał mi Kopalnię. Zużył na to 2 Potencjały (zadziałało Cięcie). On się wyprztykał, Privian miał chałę na ręku, a ja łaaadnie pociągnąłem. Wyszedł mi śliczny combos. Ze Śmiercią z Obłoków pojechałem jedno Centrum Obrony u Decado pojedynczym Gommorem. Dodałem Potencjał. Wysadziłem mu drugie Centrum Obrony Terroryzmem. Mogłem już legalnie jechać jego Krainę. Drugim najazdem Gommor pojechał Złoże Rudy. Drugi też rozwalił Złoże i z Potencjałem Notre.
Na koniec na planszy było 6 Skarbców. Privian nie skorzystał ani razu z Naszej Woli.
Wynik: Stawik 50, decado 10, Privian 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.

W drugiej grze Privian wziął Abdula.
Ja zrobiłem poprawkę na klasyk (5 Kłopotów z Księgami) i jazdę. Łoooj jak ciężko szło.
Ze 2 godziny zeszło nam na tym, żeby Privian w wielkich bólach pojechał mi 2 Bazary, a Decado 2 Kopalnie. Poprawił jeszcze Skromnym na Dwurogu. A mi nie dali zdobyć PZta!
Marudziłem i marudziłem. Co próba najazdu to kicha. W tej grze też trochę na Szpital się naczekałem, pamiętam że jakieś 5 pierwszych tur praktycznie przepykałem, zapchany intrygami na łapce. Przynajmniej było na obronę. Decado wysadził mi Skład, a miałem tam rezerwowy zestaw, w tym Gommor. Nic, poszukałem sobie kolejnego Składu, wsadziłem tam 2 powstrzymywajki i Skład rozwalił mi Privian. No szlag! Nie dali zdobyć PZta! Decado miał rozbrykany klasyk, a Privian rozbrykane bydło. Ja rozjechaną Krainę.
I padł serwer Lackey. Zrobiliśmy sobie kilkugodzinną przerwę.
Po loadzie powstrzymaliśmy Priviana, decado wystawił Skład, napchał kartami i rzucił Zacznijmy. Na szczęście wojów miał mało, chyba Privian przed przerwą poratował nas Plagą. Z najwyższym trudem powstrzymałem najazdy decado. Do ostatniej karty niemal. Dobrałem i co widzę? Terroryzm.
Poleciał Skład decado, a ten aż się zapowietrzył.
Wystawiłem 3 Gommorów i wziąłem się za krainę Priviana. Przemyślałem mu Straszliwą i jadę Skarbiec. Privian już nic nie ma, decado rzuca Zacznijmy. Przemyśl. A ten wredny Privian Ja To Wezmę. Po Zacznijmy decado wysadził mu Skarbiec.
Privian wystawił stado bydła i rozpiździł Krainę Decado. Ja tylko cofnąłem sobie Gommora Zmianką na obronę i podziwiałem. Privian zgarnął Złoże Rudy, Kopalnię i Notre, zabrakło mu 1 PZ do zwycięstwa!
A decado wystawił identyczne miejsca i postawił się na bramkę. Moje najazdy 3 Gomorami zmieniły się na najazdy dwoma i z trudem (znaczy Potencjałem) pojechałem Centrum Dowodzenia i Notre u Decado. Privian wywalił kupę bydła na atak i dostał mu się Pacyfista ode mnie.
Decado rzucił dwóch leszczy na atak i walką do ostatniej karty ugrał u mnie Mennicę.
A ja wystawiłem 3 Gommorów. Przeciwnicy nie mieli żadnych kart. U Priviana pusto na bramie. I tyle. Dali w końcu zdobyć PZty ;)
Końcówka była megadynamiczna. Privian pod koniec miał mnóstwo bydła, ale mało intryg. Zresztą praktycznie całą grę mało co rzucał w obronie.
Wynik: Stawik 50, decado 37, Privian 49.
Obraz planszy w ostatniej turze.
03.VI.2010
Zagraliśmy sobie z Privianem szybką solóweczkę. Nawet była emocjonująca.
Ja wziąłem piechotę Legionu, a Privian swojego Husseina.
Początek należał do Priviana. Wystawił Konsekwencje, dwie Nasze Wole, Skład i zasypał mnie Zacznijmy od Nowa.
Na moje powstrzymywajki miał zawsze Przemyśla. W jednej turze pojechał mi Skarbiec, w następnej Ziemię Orną.
Na szczęście (dla mnie) w tym miejscu się strasznie zakałapućkał. Zapomniał o Straszliwej Ulewie, którą rzucił broniąc swojego woja. Zapomniał o Skromnym, że po nim musi opuścić krok najazd. Przegapił, że przeniosłem Razydę na bramkę.
Te wszystkie bałaki dały mi czas na wytchnienie. Krainę rozbudowałem, wysadziłem mu Skład robiąc dziurkę w jego kraince. Wyrzekłem się obydwóch Wól i Konsekwencji, wystawiłem swoje. Gomorowi udało się pojechać Złoże Rudy, 2 innym wojom Kopalnię. Potem potraktowałem go Sztuczką i Ograbieniem.
Do Składu zacząłem intensywnie pakować karty. 2 Gomory przebiły się przez bramkę i pojechały Kopalnię i wodza. Jeszcze rozpaczliwa obrona, Straszliwa, Skupienie i dobiłem gada.
Wynik: Stawik 50, Privian 29.
Obraz planszy w ostatniej turze.
31.V.2010
Wczoraj porżnęliśmy sobie na Lackeyu, aż miło.
Zagrałem nawalankę z Decado i Privianem.

Ja wziąłem wredną talię na piechotę na Sandzie: 5 Patriarchów, 5 Żeglarzy, Rozlewiska i przemnóstwo rudy. Na dodatek, żeby 'uprzyjemnić' grę przeciwnikom Ograbienia, Podziały, Ceny Wojny, Zaliczka, Terroryzmy, Utrata.
Decado grał Nefarytą z Ożywieńcami i bez miejsc, a Privian na Husseina, piechotę z Proroctwami.

Ponieważ właśnie uzupełniam ranking, to właściwie podam tylko wynik, zamierzam nieco później uzupełnić opis. Graliśmy niemal 5 godzin i giera była nieziemska!

Wynik: Stawik 50, Decado 37, Privian 42.
Obraz planszy w ostatniej turze.
23.V.2010
Zagraliśmy sobie 3 lokalne żyrardowskie nawalanki.
KenObi grał Legionem na Nefarycie, Ożywieńczy ze Zmianami Wyglądu to sedno tej talii.
Skoqu miał piechotę Legionu na Marcusie, żadnych fajerwerków.
Ja 2 gry zagrałem koniami na Cainie, 3cią Husseinem z proroctwami.

Pierwszą grę zaczęliśmy 11.20, pół godziny później miały już miejsce pierwsze próby najazdów w drugiej grze. Gomory KenObiego nas rozniosły. Skoqu złapał 9pz.
Ja z Szarżą najechałem Kopalnię pojedynczym koniem.
Wynik: KenObi 50, Skoq 9, Stawik 10

Druga gra trwała niewiele więcej. Tym razem porządziły Gomory Skoqa. Nie zapowiadało się na to. Miałem 3 karty do obrony, ale fuksiarzowi doszły 3 Przemyśle!
Mi udał się ładny combos. Na Braku Żywności Poświęciłem Ciężkiego i z Kamuflażem najechałem dwoma Patriarchami Ziemię Orną.
Wynik: KenObi 0, Skoq 50, Stawik 9

Trzecia gra była najdłuższa, trwała ponad godzinę. Od początku miałem Dobrobyt, więc i sporo kart żeby się bronić. Szybko poleciały 2 Plagi. Udawało się powstrzymywać Legionistów, budować krainę, wystawiać dołączanki.
2 razy Łza najechała Nefarytę.
Potem KenObi anihilował mi Konsekwencjami 9 kart. Skoq najechał mi Skład.
Skoq mnie Ograbił po bilansie, no to go Sztuczką okradłem, mnóstwo złota mi się dostało. Dzięki Oświeceniu z poprzedniej tury mniej więcej wiedziałem, co chłopaki mają. Łza najechała i zdradziła. Dżihad z Trenerkiem najechali Skarbiec u KenObiego, dodałem Potencjał, Przemyślałem Zdrajcę i miałem już 42 PZ.
Potem rozszalał się Skoq. Znowu mu doszły 3 Przemyśle w 1 turze. Na planszy miał 2 Gommory i 2 Pretory. Ugrał 38 PZ.
A ja wystawiłem mnóstwo leszczów, łącznie z 22 WB i najechałem Złoże Rudy. Przeciwnicy byli wyprztykani.
Wynik: KenObi 0, Skoq 38, Stawik 50
17.V.2010
Prawie miesiąc nie opisywałem moich gier, a trochę ich stoczyłem. Grałem przez net, na Lackeyu. 4 solówki i nawalanka. W kolejności odwrotnej do chronologicznej:

W sobotę, 15go maja, stoczyłem pasjonującą solówkę z Decado.
Przynajmniej pasjonujacą dla mnie ;)
Rządziłem podłymi kapłanami Luteranów z obstawą Żeglarzy. Miotali straszliwe Drżenia na Krainę przeciwnika. Od czasu do czasu plugawymi Rytuałami zmieniali swe ciała, by móc dokonać napaści z powietrza. Swą moc czerpali z trzewi ziemi dzięki przywódcy Sandowi. Moc ta dodatkowo była pomnażana przez niezliczone, plujące czarnym dymem Rafinerie.
Decado oddelegował do walki Astinou, który zjednoczył Żandarmskie plemię z niewiernymi Prorokami i samobójczymi Łzami.
Jako, że Luteranie wojów mieli bardzo skromną ilość, przez długi czas rozbudowywali tylko Krainę, wydrapując rudę z ziemi i przetapiając ją w Rafineriach. W tym czasie u Templariuszy wcale się dobrze nie działo albowiem niewierni byli nękani wszelkimi plagami zsyłanymi przez Boga.
Wojna ma jak wiadomo swoją Cenę, poza tym niewierni analfabeci mieli niemal bez przerwy Kłopoty z bilansem swych Ksiąg. Ratowało ich tylko wyciskanie z podbitych ziem ostatnich Ukrytych przed ich pazernością Bogactw. Dla równowagi wiele razy byli Ograbiani przez ich odmianę Janosików. Nękali ich, rodzimi oczywiście, Terroryści. Przy zalewie tych katastrof często musieli Wstrzymywać Prace. Na dobitkę sprawiedliwi Luteranie zaproponowali sprawiedliwy Podział Bogactw.
W ten sposób Luteranie się rozrastali, a u Templariuszy głód panował straszliwy, że wojsko raz po raz ginęło z głodu.
W końcu Patriarchowie tak rozwinęli Potencjał swej Krainy, że bez problemu najechali wrażą Kopalnię i Skarbiec.
Templariusze nie pozostali dłużni. Spuścili ze smyczy ohydnych samobójców, którzy dokładnie tym samym odwdzięczyli się Luteranom. Nie pomógł nawet zamęt w ich szeregach spowodowany sprzecznymi Zmianami Rozkazów. Sanda przed całkowitą klęską uratował jedynie wybuch wypełnionego po brzegi Składu u Templariuszy. Ot, niewierni nie potrafią się jednak obchodzić z materiałami wybuchowymi.
Nastały mroczne czasy dla Luteran. Kilku wiernych kapłanów, to jednak za mało by opierać się całemu wojsku żandarmskiemu. Pomimo najszczerszych chęci ich Kraina była powolutku niszczona. Łupem niewiernych padł jeszcze Bazar i Kopalnia.
Na szczęście, w tak zaawansowanym etapie konfliktu nawet kilku zaledwie kapłanów pojawiało się dość szybko. Niewierni stracili wszelką wiedzę i panował u nich permamentny Kłopot z Księgami i brak złota. Płacili sowitą Cenę Wojny, czasami podwójną lub potrójną. Drżenia miotały ich Krainą, odłączając wartościowe miejsca. Bóg był po stronie swoich synów.
W końcu Patriarchom udało się za pomocą podwójnego Potencjału nie tylko najechać Ambasadę, lecz także wykluczyć Zdrajcę ze swoich szeregów. Astinou przystąpił do kontrofensywy, trzech Żandarmów szykowało się do ostatecznego zwycięstwa. Kapłanowi, który dokonał słusznego zniszczenia nie mogli nic zrobić, gdyż świętego człowieka otaczało wierne grono Żeglarzy. W ostatniej chwili triumfujący Patriarcha otrzymał Rozkaz Zmiany zakwaterowania i w porę ostrzegł wojska broniące Krainy.
A potem już tylko Potencjał, jeszcze jedna Ambasada i gorzki smak porażki w ustach Astinou.

Wynik: Stawik 50, Decado 40

Graliśmy strasznie długo, ze 20 tur, talia mi przeszła ze 3 razy. Złota nabijałem blisko 100 sztuk na turę, pod koniec miałem ponad 7 stów, przez ostatnie 5-8 tur nie chciało mi się nawet go liczyć. Miałem niezłe szczęście w kartach i to wcale nie w plugastwach obciążających ekonomię Decado, ale w powstrzymywajkach. W momencie, gdy Decado zaczął mnie najeżdżać, dochodziły idealnie, tak, że wielokrotnie broniłem się do ostatniej karty. Hmm, Drżenia po przewinięciu talii są masakrastyczne. W solówkach powinny być chyba zbanowane do góra 1 sztuki.

Obraz planszy w ostatniej turze.


9 maja zagraliśmy i skończyliśmy nawalankę na Lackeyu. Wystąpili:
Stawik, Cain, talia na 5 Gommorów ze Szpitalem, napędzana złotem.
Blitzkrieg, Drier, talia bez miejsc ze stadem fabrykantów, sporą ilością Skromnych
Decado, Samir, z pojazdów Wózki i Płaszczki, do tego Łzy, Prorocy i Proroctwa.

Na początku gry wiele się nie działo. Ja się rozbudowywałem czekając na Cytadelę i Gommorów. Decado pierwszy Warsztat wystawił gdzieś w 3 turze, też się rozbudowywał.
Najwięcej pola do popisu miał Blitzkrieg. W drugiej turze już próbował najazdu. Zdobył pierwsze PZ na zdrajcy - Piechocie Morskiej. Potem poprawił jeszcze Płaszczką i miał ze Skromnych 11 PZ. Jakiś czas prowadził. Decado tymczasem się rozbudował. Na bramkę wystawił Proroków, Płaszczki obok mu ich pilnowały. U niego nie szło się przebić. Przykleił sobie trochę Proroctw, a na początku gry dysponował też 3ma Dobrobytami. Dopiero wspólnie z Blitzkriegiem (moje Przemyśl na Wyrzeczenie) ustawiliśmy Konsekwencje i posprzątaliśmy je.
Gdy Decado dysponował już Naszą Wolą zaczął siać spustoszenie. U mnie nadal nie pojawił się żaden wojownik, mieli więc chłopaki bez przerwy jedną bramkę pustą. Decado najechał Driera, potem jeszcze Bazar i Mennicę u mnie.
Dość długo go powstrzymywałem zasobami ze Składu. Zanim wystawiłem pierwszego Gommora zagrałem 2 Skupienia i chyba obie Straszliwe Ulewy.
Potem w końcu doszła mi Cytadela i najechałem Driera, u Decado byla prorocza bramka.
Nastąpiła chwila równowagi w grze. Powyrzekaliśmy się Naszej Woli, więc Decado był utemperowany. U Blitzkriega różnie bywało z wojem, jak to z taliami bez miejsc, co jakiś czas ginęli z głodu. Ja dysponowałem jednym, góra dwoma Gommorami i dość łatwo szło mnie powstrzymać, wystarczyła jedna Zmianka.
A potem padła Plaga i to rozruszało towarzystwo. Blizkrieg miał mało wojów, postawił na bramce. Wystawiłem 2 Gomorów, jednym niepotrzebnie zaatakowałem, tracąc dodatkowe najazdy. Decado rzucił Zacznijmy od Nowa, potem Zmiankę na mojego Gommora z 4 potencjalnymi najazdami. Przemyślałem, rzucił kolejną. A ja zapomniałem, że w Składzie trzymam Zmiankę !!!!
Najechałem z Berkiem Warsztat, z Potencjałem drugi. Decado powstrzymałem tą nieszczęsną Zmianką ze Składu. Blitzkrieg wystawił mnóstwo wojów, miał w polu bodajże 22 WB, zdobył 18 PZ na Złożu Rudy i Kopalni. Przeciwnicy zostali z jedną kartą w łapce, a ja wystawiłem 2 Gomorów, którzy dokończyli dzieła zniszczenia.
Wynik: Stawik 50, Decado 26, Blitzkrieg 29.

Obraz planszy w ostatniej turze.


Tydzień czy dwa wcześniej zagraliśmy solóweczkę, ja 20tką łysych na Montażu, Decado Legionem na Nefarycie. Bez miejsc, za to z Ożywieńcami i mnóstwem Harmonii.
Napsuł mi krwi co niemiara. Zacząłem ładnie, Kopalnia, wkrótce Notre, a potem już tylko darmowi wojownicy. W pewnym momencie przefrunąłem nad Ożywieńcami i zgarnąłem 14 PZ za wodza.
A potem się zaczęło... Ceny Wojny, wszawe Wstrzymanie Prac, Kłopoty z Księgami. Dwa razy Notre mi spadało, bo go wyżywić nie mogłem. Przy tym odcinałem Skarbiec i w związku z Podziałem Bogactwa mało kasy zarabiałem.
W pewnym zabawnym momencie obaj sobie zagłodziliśmy armie, że nam po dwóch wojów zostało.
I Ograbiał mnie dziad, i w ogóle męczył. W tym stanie umęczenia 2 Kopalnie mi załatwił.
Ale potem talia mi przeszła, Krainę zbudowałem, Wstrzymania się skończyły, Kłopoty też chwilowo, zarabiałem kasę. Wojów mu pozabijałem, a sam miałem na planszy ze 100 WB. Pobronił się jeszcze trochę i wymiękł.
Wynik: Stawik 50, Decado 20.

Obraz planszy w ostatniej turze.


Dzień wcześniej zagrałem solówkę z Privianem. No i skończyła się moja dotychczasowa radosna seria zwycięstw.
Privian rozpieprzył mnie Husseinem.
Ja wziąłem sobie talię na Gabrielu, piechota z odrobiną Rytuałów.
Karta mi nie poszła. Oprócz własnej głupoty, bo odrzuciłem Mennicę w bilansie, chociaż nie musiałem, na początku gry, a potem się dławiłem z braku złota.
Długo trzymałem Priviana tylko na głodowych Skromnych (Sierżant i Wierny). Sam miałem w sumie może 3 próby najazdów. Ale w końcu się powstrzymywajki skończyły i zaczął rozpiżdżać mi krainę. Talia była przewinięta, ze względu na Ceny ciągnąłem 'tylko' do 8-9 kart, ale pecha miałem przy tym nadal. Ani Czas, ani Zdrajca, Rytuały bez Patriarchów. Parę tur i pozamiatane.
Co do pecha, to anihilowały mi się obie Konsekwencje, a przez pół gry liczyłem, że mi dojdą i posprzątam dołączanki Priviana.
17 tur, wynik: Stawik 0, Privian 50.

Obraz planszy w ostatniej turze.


A w piątek wieczorem solówkę z Blitzkriegiem. Wziąłem talę opartą o combos Jeager+Corarius, Blitzkrieg sprytną talię na Nefarycie - Zalewy Nekrobioniki, Skromne Zwycięstwa, Wieże Strażnicze.
Nie jestem w stanie powiedzieć jak długo graliśmy, bo w połowie gry dołączył się Privian jako widz i zakłócił licznik. Podejrzewam, że z 10-12 tur.
Nasza gra przypominała pokazową lekcję fechtunku - każdy akcja przeciwnika powodowała kontrakcję i nic się nikomu nie działo. Obaj mieliśmy szybko Składy i pieczołowicie trzymaliśmy tam mocne atuty.
Powstrzymywajki padały gęsto. Po 6-7 turach padli pierwsi zabici, a na 3 tury przed końcem gry odbyła się pierwsza walka jaka miała jakiś sens. Po dwóch Plagach miałem czołga, a Blitzkrieg 2 Razydy, w tym jedną z Zalewem. Zaatakował mnie i wspomógł się Potencjałem, a złota miał sporo. Pyknąłem Zmiankę na Razydę z dopalaczami, przemyślał mi ją. No to zarzuciłem 2 Szarże, aż tyle złota nie miał. Zagrał Skromne, przemyślałem mu je i sam zagrałem. 6 PZ.
Znowu na planszy było zero wojów. Przewinąłem talię. Powoli zbierałem armię, 2 razy Blitzkrieg cofał mi Corariusa Zmianką i nie mogłem przeprowadzić kombinowanego najazdu. W końcu miał Gommora, 2 Razydów i Ożywieńczego, bramka pusta. Przemyślał mi dwa razy Skupienie, ale na Zdrajcę już nie miał remedium. Został mu się Razyda, w łapie pustki, w Składzie śmieci.
A ja miałem 4 samoloty, 3 komandosów, 2 czołgi i Gommora. Wyżywiłem na styk i po ptokach.
Wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.

24.IV.2010
W ciągu tych kilku dni zagrałem parę solówek na Lackey.

Najpierw z Blitzkriegiem. Blitzkrieg zagrał Samirem+Proroctwa, a ja dziwną talią na Marcusie. Nie wiem czym się kierowałem tworząc ją, ale fajnie się sprawdziła. 10 Kruków, Zhurgony i Gommory.
Zaczynał Blitzkrieg. Wystawił Proroka i Kruka. W całej grze miał 2 próby gry ofensywnej. W drugiej turze wysłał Łzę na moją Stajnię. Łza zdradziła i nie mogąc pogodzić tego ze swoją wiarą, popełniła samobójstwo. W przedostatniej turze pojawił się u niego jedyny pojazd - Falisty, ale jak bił Zhurgona, został cofnięty na bramkę. Blitzkrieg bidował całą grę, gdzieś w trzeciej turze doszło mu Złoże Minerałów, jedyne dodatkowe źródło dochodów. Dołączanych nawystawiał, że hej, na koniec miał Wolę, 2 Konsekwencje, Odkrycie Słabości i Znajomości. Warsztat miał dopiero w piątej turze.
Ja zacząłem od Stajni i dwóch Kopalni. W drugiej turze pojechałem Mennicę Zhurgonem i Krukiem, potem Blitzkrieg obronił się Zmianką, potem Czasem Pokoju. Następnie z Infiltracją pojechałem Samira. Na koniec wystawiłem armię 2 Zhurgów, 2 Kruków, Gommora i rozjechałem Warsztat, Złoże Rudy i ponownie Samira. Miałem kupę złota i Skład. Mnóstwo dopałek i powstrzymywajek (w ostatniej turze zużyłem 2 Potencjały i Berka).
6 tur, wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.

Po paru dniach znów zmierzyłem się z nim, innymi taliami. Wziąłem talię obliczoną na zalanie przeciwnika kartami dołączanymi. 96 kart, 3 łańcuszki: złoto, Ambasady i Horda, Prorocy i Proroctwa. Na szczęście na Gabrielu, ale i tak do solówki to się wcale nie nadaje.
W 2 tury miałem Złoże Rudy, Kopalnię, 2 Ambasady, Dobrobyt, Odkrycie Wroga.
A Blitzkrieg dwa razy z Szarżą najechał pojedynczym samolotem i rozwalił mi 2 Ambasady.
Doszedł mi Brak Paliwa, przeżyłem następną turę. Dostawiłem Mennicę i Kopalnię, Skład, jeszcze jedno Złoże. Szło jakoś wszystko złotem wyżywić. Pojawiło się Odkrycie Słabości, Tarcza na Dobrobycie, Konsekwencje. Blitzkrieg Przemyślał mi Naszą Wolę.
Nadejszła wiekopomna kwila, czwarta tura. Blitzkrieg wystawił 3 samoloty na atak. Z Infiltracją leje mi już otoczoną Kopalniami Mennicę. To ja Potencjał, Przemyśl, Zdrajca i mam Falistego!
Bronił mi bramki 2 kolejne tury, potem zestrzeliłem Corariusa i zdobyłem 8 PZ Skromnym. Z powodu Falistego Blitzkrieg z powietrza nie mógł mi nic zrobić. Na ziemi też się raczej bronił. Przed najazdem Łzą Straszliwą, przed zabiciem czołga przez 2 Fizylierów wspomaganych Odkryciem Wroga kolejną.
Tura 7, kolejna wiekopomna. Dociągłem karty, machnąłem Plagę. wystawiłem Łzę, Proroka i Patriarchę. Doczepiłem Wolę. Blitzkrieg Skupienie, ja Przemyśl. On Zmiankę na Łzę, ja Przemyśl, którego sobie poszukałem w tej turze. Został bez kart. Łza, Prorok z Wolą, Patriarcha z Potencjałem i zdobyłem 30 PZ w tej turze. Blitzkrieg też mnie plagą poczęstował, jego próby najazdu powstrzymałem zdaje się Skupieniem i wystawiłem 3 Łzy.
8 tur, wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 26.
Obraz planszy w ostatniej turze.

I ostatni meczyk, z Privianem. Na pytanie o talię, Privian zaplumkał coś o niespodziankach i eksperymentach. Nieznane bardzo mnie przeraża, więc wyciągnąłem killernego Husseina z talią pełną fanatyków. Nie wiem na czym polegał eksperyment Priviana, może na tym, żeby sprawdzić ile tur wytrzyma Abdul bez miejsc?
Z początku się rozwijałem powolutku. Złota nie wystarczało na utrzymaniu więcej niż jednego dodatkowego ludka. Ale Privian nie miał miejsc. Utrzymywał ludków złotem, bo miał Znajomości. 3-4 pierwsze tury akcje ofensywne były mizerne z obu stron. Potem się rozbudowałem, złota dochodziło wystarczająco. Nastawiałem dołączanek - Konsekwencje, Nasze Wole, Odkrycie Słabości, Dobrobyty. Privianowi dostały się 2 Ceny Wojny, w tym jedna zaraz na początku gry.
Privian bronił się jakiś czas, bo wystawił Proroka z Żeglarzem. Nie miałem jak tego ruszyć. Poczekałem aż uzbieram 3 Przemyśle i zaatakowałem jak miał 4 karty na ręku. Zmianką przesunąłem i zlikwidowałem Proroka. Przemyślałem Straszliwą i jeszcze jakąś powstrzymywajkę. Pojechałem Abdula. W kolejnej turze Kopalnię i Abdula, w następnej ponownie Abdula.
Privian próbował ustukać jakieś punkty, Wół z Szarżą na Mennicę się rzucił, użyłem Skupienia bodajże. I już nie miał się czym bronić.
10 tur, wynik: Stawik 50, Privian 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.
19.IV.2010
Blitzkrieg grał Leitheusserem, z niestandardowych kart zauważyłem tylko Soldatów. Ja wziąłem Husseina, ponad 90 kart, piechota na proroctwach, dołączanych ponad 20.
Blitzkrieg startował, wystawił kilka miejsc, tanka i samolot. Ja zbudowałem Kopalnię, Mennicę, Złoże Rudy. Wlepiłem mu Cenę z Tarczą.
Rasputin ratował ekonomię Ukrytymi Bogactwami. Ustawił po czołgu i Falistym na ataku i bramce. Przemyślał mi Pacyfistę, ale na Skupienie już nic nie miał. A ja musiałem anihilować sobie Poszukiwanie. Znowuż rękę miałem ‘na styk’. Dwóch piechoty, jakieś Złoża Minerałów, chyba druga Kopalnia. Blitzkrieg przeniósł Blitztanki na atak i huzia na moich maluchów. Jednego sprzątnął, drugiego uratowałem Zmianką. To on też Zmianką przeniósł go na atak. Ponownie uratowałem sytuację Skupieniem.
Potem miałem już z górki. Wystawiałem wojów, że Blitzkrieg nie miał tylu, żeby mi czołgami Pogranicze posprzątać. W czwartej turze w końcu doszła Nasza Wola i już gry nie opuściła.
Zaatakowałem. Załatwiłem czołga, najechałem Kopalnię. Jak najeżdżałem drugą, to mój Prorok zdradził. Głupio zrobiłem, że tego nie Przemyślałem. Prorok stanął sobie obok samolotów i tyle o moich najazdach. Ja nie mogłem najeżdżać przez Proroka, swoje miejsca do nalatywania obstawiłem (przez długi czas była to tylko 1 Mennica), a na bramce miałem z 6 luda, w tym Męczenników. Przestaliśmy kilka tur na bramach, no raz Blitzkrieg próbował najeżdżać z Infiltracją Husseina, ale go uspokoiłem Potencjałem. Gdzieś po drodze go ostro sterroryzowałem, wysadziłem Skład i Pole Naftowe w bilansie, niezła wojna ekonomiczna się odbyła. Zagrał Nadgodziny i Zacznijmy, potem jeszcze Ukryte, ale i tak ze 3 samoloty musiał oddać na złom. W Krainie zostało mu 5 miejsc, żadne nie podłączone do wodza.
W ósmej turze po Zacznijmy doszło mi dwóch wojów i Plaga. To miotnąłem zarazę, sprzątnąłem sobie 11 wojów, w tym 4 Proroków. Grunt, że zdrajcę i miałem wolną bramkę. U mnie pilnował Męczennik. Trener przy próbie najazdu został cofnięty Zmianką.
Blitzkriegowi doszedł tylko Soldat, a mi w kolejnej turze jeszcze 2 Łzy. Tym razem już wbiłem się na miętko. 3 wojów zgarnęło po miejscu. W kolejnej turze Blitzkriegowi nic nie doszło do obrony. Zwycięstwo. Plan zalania przeciwnika dołączankami nawet się udał. Blitzkrieg rzucił chyba z 6 Wyrzeczeń w trakcie gry, ale głównie na Ceny Wojny, których czasami i po 2 u niego wisiało. Tylko 2 Proroctwa mi zleciały, Dobrobyt miałem bezpieczny pod Tarczą przez 3 ostatnie tury. Zagraliśmy na raty, z kilkugodzinną przerwą, ot możliwości gry przez sieć.
10(11?) tur, wynik: Stawik 50, Blitzkireg 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.
12.IV.2010
W ostatni weekend zagrałem 3 solówki na LackeyCCG.

Najpierw zmierzyłem się z Privianem. Grał swoją talią na Husseinie. Ja wziąłem talię na Marcusie, antyHussejnową.
Talia spisała mi się zgodnie z planem. Cisnąłem Priviana od drugiej tury. On stawiał Męczenników, ja ich likwidowałem. Poszło na to na początku gry chyba z 2 Pretorów i Razyda. Pilnowałem, żeby nie miał Proroctw i rozbudowywałem Krainę. Obsypywałem go niespodziankami - Ograbieniami i Terroryzmami. W powietrze wyleciał Skład i Kopalnia. Kolejny musiałem zużyć na własną Ziemię bodajże przy najeździe.
Pojechałem mu Złoże Rudy, gdzieś po 5 turach. Wkrótce potem kolejne. Privian poczęstował mnie Plagą. Rozpoczął się zwykły w takich wypadkach wyścig - wystawianie wojów i hajda na atak! Tylko, że Privian się umiejętnie bronił. A to Pacyfista, a to Zdrajca. A gdy ja siedziałem na ataku, to on wystawiał Łezkę i pyk! Kopalnię. 2 razy. Ja też mu jedną urwałem. Znad Krawędzi odzyskał Plagę.
Powstrzymałem więc tą rzeźnię i stanąłem w końcu na bramie. Łezki na zdrowie mi nie wychodziły. Uzbierałem armię, dopiero wyszedłem do ataku. Privian bronił się póki mu kart starczyło, ale w końcu moich siedmiu wojów pozamiatało.
Przez całą grę zadziałało mu jedno Proroctwo. Na początku gry (2-3 tura) zagrał Spojrzenie w Przyszłość i Naszą Wolę. Spojrzeniem obejrzał moje karty, a ja rzuciłem w moich ruchach Zacznijmy i doszły mi 2 Wyrzeczenia. Potem postawiłem Centrum Dowodzenia i Spojrzenia miałem z bani. 5 Wyrzeczeń dobrze dochodziło, na bieżąco likwidowałem Proroctwa. Jedną Wolę skasowałem też Konsekwencjami. Ograbienia bardzo pomagały. Ze 3 go dopadły i wtedy zalegał w łapce z miejscami.
Grało się emocjonująco i bardzo długo jak na solówę.
18 tur, wynik: Stawik 50, Privian 20.
Obraz planszy w ostatniej turze.

Następnego dnia stawiłem czoła KNOXowi.
On wziął koniki na Sandzie. Ja talię na Nefarycie na Obozy Szkoleniowe, Gommory i Kruki oraz sporo dołączanek.
Zaczynałem a rękę miałem piękną. Zaliczka, 2 Dobrobyty, Podział Bogactwa, Złoże Rudy, Skład i jakaś kicha, którą odrzuciłem. KNOX wyrzekł się Zaliczki i też nieźle się wystawił. Stajnia, chyba Ziemia, koń. 2 Dobrobyty też już miał w 2 turze. Raz mu zadziałały i jednego się wyrzekłem. Ale 8 kart ciągnął do końca gry.
Chyba w 2 turze wystawiłem Obóz szkoleniowy. W 3 nie wykonałem akcji. Miałem ładne powstrzymywajki. KNOX wywalił stado chyba z 6 koni, a ja mu Pacyfistą. I w kolejnej turze też.
W 4 turze wystawiłem 2 Gommorów (a WB już 11). Dostali po Przeraźliwym Szale. Nastąpiła poważna wymiana ciosów. Gomory atakują konia. KNOX jednego cofnął Zmianką, to ja Czas Pokoju. KNOX wziął Zmiankę do ręki i cofnął Zwiadowcę. Ale w Składzie miałem 2 Zmianki. Zwiadowcę dałem z powrotem na atak, swojego Gosia też tam wysłałem. We dwóch zdemolowali Krainę KNOXa. 42 PZ.
W tej sytuacji KNOX wrócił na bramę. Pół armii musiał zagłodzić. I sterczał tam na bramie już do końca gry. Mi się dostał Najemnik na fajnego Gosia. To go zagłodziłem, wystawiłem Obóz na Ogólną, w następnej turze nie wykonałem akcji. Potem wystawiłem jeszcze 2 Kruki i dałem im Szały.
KNOX miał 5 koni na bramie, na szczęście żadnego Zwiadowcy. 3 Kruki poleciały Ziemię Orną. 25:9. KNOX anihilował im Przeraźliwe Konsekwencjami i zarzucił Zdrajcę na jednego. 12:10. Dodałem Przewagę Taktyczną i wygrałem. Gdyby nie ten rzut na taśmę, nie wiem jak by się ta gra skończyła. Stado koni to jednak potęga. Ale miałem Skład pełen fajnych kart, 8 kart do przewinięcia talii i wszystkiego zostało mi trzydzieści parę kart, więc chyba dałbym radę.
7 tur, wynik: Stawik 50, KNOX 0.
Obraz planszy w ostatniej turze.

I w niedzielę jeszcze raz zagrałem z Privianem, bez umawiania się specjalnego tymi samymi taliami.
Wystawiłem Skarbiec, Kopalnię, Konsekwencje zrobiłem Sztuczkę i Priv został z 1 szt. złota.
On wystawił Wolę, Jihada, Proroka i Złoże. Wolę anihilowałem. W drugiej turze sprzątnąłem mu ludzi.
W trzeciej odbyła się niezła walka. Atak na Proroka=Czas Pokoju. Najechałem 2 Gommorami Złoże Rudy. Zdrajca, Przemyśl, Przemyśl. To ja Potencjał, Przemyśl. No to Straszliwa ulewa.
Privian ustawił bramę, Poczęstował mnie Ceną Wojny, Wyrzekł się Konsekwencji, wystawił Dobrobyt i Wolę.
Ja do ataku, a tu Pacyfista. On wystawił Łzę i huzia na mą Kopalnię. Łapówka go załatwiła. Sprzątnąłem mu bramę (Razyda zginął od Męczennika i Privian zagrał Skromne) i Gomorami pojechałem Złoże Rudy i wodza już bez żadnych przygód. 22 PZ. W następnej turze było interesująco. Na bramie Męczennik, Privian ma 4 karty w łapce, Wolę i 5 szt. złota. Ja 5 wojów, w ręce 2 Przemyśle i 2 Poszukiwania. Poszukałem jeszcze jednego Przemyśla i Potencjału. Pierwszy Razyda zginął od Woli i Skromne. Wiedziałęm, że już wygrałem, bo przeciwnikowi zostały 3 karty. Pretor zabił Męczennika i zginął. Gomorzy pojechali Kopalnię i wodza,a Razyda z Potencjałem Złoże.
6 tur, wynik: Stawik 50, Privian 12.
Obraz planszy w ostatniej turze.

08.IV.2010
Wczoraj pyknęliśmy szybką gierkę na Lackeyu. Pół godziny zeszło nam zanim zestawiliśmy grę, bo Blitzkriega ciągle wywalało.
A potem poszło szybko, 5 tur.
Blitzkriegowi karta totalnie nie szła. Przez całą grę nie rzucił NIC żeby mnie powstrzymać. Z tego co pamiętam to rzucił przez całą grę 2 Przemyśle, 2 Zacznijmy, 2 Poszukiwania, kilka Ukrytych Bogactw i Infiltrację.
Grał Rasputinami, ja wziąłem siłę łysych na Montażu - 20 mocnych wojów piechoty.
Zaczynałem. Na dzień dobry 2 Kopalnie i Bestal. W drugiej turze doszło Notre i Centurion. Pojechałem Bazar. Przeciwnik wystawił Tanka, Palankina, Ambasadę Triady. Rzucił Zacznijmy, a mi doszło trochę wojów, których wystawiłem jeszcze w jego turze dzięki Notre. W mojej miałem już 2 Żandarmów, 3? Centurionów, Bestala i Żołnierza. Załatwiłem mu bez oporu wojów, pojechałem Ambasadę. Przytrzymałem nowego czołga Brakiem Paliwa. W kolejnej turze Zagajnik i wodza. Blitzkrieg wystawił 2 samoloty i z Infiltracją najechał mi wodza. Została mu jedna karta w ręku, a ja miałem Przemyśla i masę wojska.
5 tur, wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 10.
Obraz planszy w ostatniej turze.

06.IV.2010
Zagraliśmy sobie dwa razy z Blitzkriegem na Lackey. Za każdym razem grałem szybką talijką koniów na Gabrielu. Blitzkrieg na początku wziął eksperymentalną talię na Drierze.
Z początku miał olbrzymie kłopoty z obsługą interfejsu, co i rusz coś psuł, pokazywał karty kiedy nie trzeba, loadował z nagła grę. Szło nam jak krew z nosa.
Od początku woje mu sprawnie dochodzili, za to miejsc jak na lekarstwo, czyli wcale. Dodatkowo popsuł mi rączkę w drugiej turze przez Zacznijmy. Biegały po planszy jakieś Korsarze i Flammeni z Granatami. Ja miałem Stajnię od pierwszej tury i konsekwentnie się rozbudowywałem.
W trzeciej turze, kiedy można już było najeżdżać Blitzkriegowi zabrakło pary, a raczej złota. Musiał pół armii zagłodzić, ledwo miał WB, żeby najechać Ziemię Orną. Wysadziłem ją Terroryzmem, więc punktów nie zdobył.
Został bez kart, więc bez problemu zdobyłem 12 PZ na jego wodzu..... i w tym momencie wysiadł serwer Lackey. Trzeba było grę zakończyć.
Później Blitzkriegowi już się jej nie chciało kontynuować. Zero wojów, goły wódz, przeciwko 10ciu kartom i koniom Gabriela. Poddał partię.

W drugiej grze Blitzkrieg wziął talię na Komendancie. 5 tanków, Corariusów i Szturmowych, dużo miejsc niepozornych, przez większość gry do najechania były jedynie Tunele Pary.
Ta rozgrywka miała znacznie ciekawszy przebieg. Stajnię miałem szybko, Kopalnię w drugiej turze, sypały mi się Ukryte bogactwa. Jednak to do Blitzkriega należała pierwsza krew. 2 Corariusy pojechały mi Stajnię. Z rozpędu potem wystawiłem koniki, a tu nu,nu,nu - trza było cofnąć do łapki. W czwartej turze jednak Stajnia grzecznie doszła. Koniki zaczęły się rozplęgać. Blitzkriega musiałem powstrzymać Plagą.
Znowu jebnął serwer i rozgrywkę kontynuowaliśmy następnego dnia. Od Plagi losy się odwróciły. Krainę rozbudowałem fest - miałem Skarbiec, Skład, Centrum, 2 Mennice, dochodziło mi ponad 30 złota na turę. Skład pełen, a w łapce 10 kart. Talia mi przeszła. Blitzkrieg długo mnie trzymał w ataku, ze 3 tury Brakiem i Ja to Wezmę, potem Straszliwa, Skupienie bodajże.
Udało mi się tylko z Potencjałem najechać Tunel. Jednak w dziesiątej turze wysypałem się koniami (w ataku sztuk 8), na planszy żadnej powstrzymywajki. Posprzątałem mu wojo, łącznie z samolotem (Przemiana). Próbował się bronić Plagą i Zdrajcą, ale na tą okazję trzymałem w Składzie 2 Przemyśle.
Wynik: Stawik 50, Blitzkrieg 13.
Obraz planszy w ostatniej turze.

22.III.2010
Zagraliśmy dwie żyrardowskie nawalanki.
Zagrałem jazdą Legionu i Gomorami. Skoq piechotą Legionu, a KenObi konikami na Cainie.
Oj malutko z tej gry pamiętam. Start bez złota nie był ciężki, bo Ukrytymi 15 złota dociągnąłem. Ale Stajnie nie dochodziła i nie dochodziła. Na szczęście Cainowi też nie. W związku z tym to Skoq pierwszy zaczął akcje zaczepne.
I mniej więcej tyle z gry pamiętam ;)
Była jeszcze akcja, po Oświeceniu, wiedziałem, że obaj przeciwnicy mają Ograbienia. Doszły mi 2 Poszukiwania i Ukryte Bogactwo. Poszukałem sobie Skarbca, a drugim chciałem dobrać w końcu Stajnię.
KenObi mnie ograbił po Poszukiwaniu. Zagrałem Ukryte. Ograbił mnie Skoq. To poszukałem Sztuczki, zabrałem kasę KenObiego i wystawiłem w końcu Skarbiec.
41 PZ zdobyłem Gomorami w dwóch turach. Potem Razydzi Skoqa mnie bili, Berek, Skromne i już 47 PZ. Cain poszalał koniami. Skoqu nie miał ludzi. W moich ruchach dostałem Pacyfistę na najazdy. Na szczęście doszło mi drugie Skromne. Ubiłem Pretora i koniec.
Wynik: Stawik 50, KenObi 34, Skoq 26

Skoq zmienił wodza na Nefarytę, a KenObi na Gabriela. Znowuż obaj nie mieliśmy trochę Stajni. Tym razem Skarbiec wystawiłem w 1 turze. W kolejnej Poszukałem se Stajni, a KenObi wywalił mi ją z ręki Utratą. Wnerwiłem się.
W kolejnej turze ruszyłem do boju jednym Gomorem. Z Przewagą rozwaliłem Gomora-zdrajcę, który stał na jego bramce. Z Berkiem najechałem Kopalnię, a z drugim Berkiem wodza... i zabrałem mu złoto. Proroczo powiedziałem, że będę potem żałował tych nie wziętych PZtów.
Mój udział w grze się wtedy mniej więcej skończył. Rozbudowałem fest Krainę i siedziałem na bramce. Jak chciałem wystawić Stajnie i 3 jezdnych, a potem pojechać coś z Zaciekłym najazdem, to mi się morda za bardzo ucieszyła i Skoq walnął Zacznijmy od Nowa.
Skoq miał 8 PZ na Mennicy, a KenObi dłuugo zero. Wystawił 11 koniów, a potem Braki Żywności, Ograbienia, Szały i upływ czasu zmusiły go do głodzenia armii. Zostało się koni 6 i zdobył nimi 36 PZ w jednej turze. Potem Skoq rzucił ze 2 razy Zacznijmy, napchał kart do Składu i wygrał. Miał 3 Przemyśle, Śmierć z Obłoków, Wojnę Błyskawiczną i 4 Gomorów...
Wynik: Stawik 10, KenObi 36, Skoq 50
13.III.2010 - moje gry na częstochowskim turnieju.
Impra była fest!
Zagrałem 5 meczów z pięcioma przeciwnikami. I jeszcze po solówce w pociągu z Decado w te i we wtę.
Wystąpili:
decado, Montagne, klasyk Templariuszy
Stawik, Marcus, piechota z dopałką złota, klucz do gromienia przeciwników, to oprócz argumentów siłowych, 4 Terroryzmy
dziobak, Marcus, piechota z dopałką złota i Przeraźliwymi Szałami
Blitzkrieg, Leitheusser, klasyczni Rasputini z Blitztankami, samolotami i Krainą na 3 rodzaje ikon. Sporo Skromnych
Cormak, Abdul, masa, cholerne stada bydła
drumdaar, Abdul, bydlaki plus garść Proroctw
noz4, Gabriel, klasyk 15 koników spidowanych złotem

W pociągu do Czewy zagraliśmy z Decado solówkę. Wiele nie pamiętam. Początek miałem dobry, dość szybko pojechałem mu Kopalnię. Krainę rozbudowałem, że hej, przez niemal całą grę zarabiałem więcej od Montaża. Ale Decado zbudował klasyk (Szpital na szczęście doszedł mu dopiero pod sam koniec). Na początku gry straciłem wszystkie Przemyśle. Powstrzymałem Ograbienie, Terroryzm Składu. Nie miałem siły na łysych. Początkowo parłem do przodu ile się dało, potem długo się broniłem. Graliśmy ponad godzinę, skończyliśmy tuż przed Czewą.
Wynik: Stawik 10, Decado 50.

Na turnieju jako, że było nas 'nie do pary', postanowiliśmy, że gramy, żeby się nagrać. Generalnie każdy grał to, co lubił i w ten sposób, żeby ogarnąć jak największą liczbę uczestników.
Ja, Cormak i Drumdaar zasiedliśmy do nawalanki. Cormak nas zmiażdzył. Jeśli chodzi o mnie, zniszczył mnie ekonomicznie. Ograbił mnie kilka razy, kilka razy zaKłopotał z Księgami. Przez całą grę wystawiłem jedno miejsce, które oczywiście zostało zaraz rozjechane. Na łapce kisiły mi się miejsca, których nie miałem jak wystawić.
Jako, że Decado zdążył mi już napykać klasykiem, moje morale było baaardzo niskie.
Drumdaarowi wcale nie szło lepiej. Jego Horda nie była aż tak hordziarska jak cormakowa. Fakt, udało mu się wystawić i użyć parę razy Naszej Woli.
Cormak w drugiej czy trzeciej turze miał 2 Stacje nawozu i 3 Ziemie Orne = 24 żarcia. Na stole od drugiej tury po 6-10 oddziałów. Dziwię się teraz jak z Drumdaarem zdążyliśmy uszczknąć po 10 PZ. Cormak skończył z nami, zanim skończyła się chociażby jedna solówka na innych stołach.
Wynik: Cormak 50, Stawik 10, Drumdaar 10.

Na innych stołach gry były w toku, u Rasputińców tylko jeden miał 20 PZ, no to stwierdziliśmy, że zagramy w tym samym składzie raz jeszcze.
Troszeczkę mnie Cormak znerwił. Stwierdziłem, że tym razem się nie dam i do talii wrzuciłem, ile tylko miałem kart złotonośnych i 3 Skarbce. Drumdaar też zdawał się być pod wrażeniem cormakowej maszynki do mielenia mięsa, bo w tej grze obaj pilnowaliśmy bacznie Cormaka.
Miałem szczęście. W pierwszej turze doszedł mi Skarbiec. Zaczynał Cormak i puścił Ograbienie na Drumdaara, ten je Przemyślał. Cormak próbował Zacząć od Nowa, to przemyślałem ja. Tym sposobem zacząłem grę z dobrą ręką i ze złotem. Wystawiłem Skarbiec, Złoże Rudy i Ziemię Orną. W drugiej turze na rozbrykanego Cormaka zużyłem bodajże Skupienie. Rozbudowywałem się długo. Parę pierwszych tur nie miałem Kopalni. Ograbień dostać nie mogłem, ale Kłopot się chyba jakiś trafił. Potem długo brak Mennicy. Pamiętam, że jak mi w końcu doszła, to Krainę miałem już tak ustawioną, że stanęła przy trzech czy czterech Kopalniach.
Dopóki się rozbudowywałem miałem jeszcze grę pod jako taką kontrolą. Na Cormaka rzucałem, co tylko mogłem. Poleciało sporo powstrzymywajek. Cormak zdołał najechać tylko jedno miejsce, ja Gomorem pojechałem mu chyba Ziemię i Stację. Drumdaar miał problemy, bo w niego szły wszystkie Ograbienia - ja miałem Skarbiec.
No a potem Drumdaar się rozbrykał, pojechał w mojej Krainie 2 miejsca, a potem już szło na ostro. Najechał coś i Cormak. Wystawiłem trochę woja - w tym 3 Gomorów i jazda! I tu spaprałem, chłopaki mieli po 2 karty w łapkach, a ja Przemyśla i Potencjał. Chciałem Gomorami zdobyć 33 PZ, jeden najazd wspólny i 3 pojedyncze. Drumdaar rzucił Zdrajcę, nie przemyślałem tego, bo bałem się, że mają jeszcze coś na rękach. Potencjałem poprawiłem ten najazd i nie miałem więcej dopałek. Dokonałem 3 najazdów i miałem ponad 40 PZ. Gdybym przemyślał Zdrajcę wygrałbym w tej turze. Odetchnąłem. Cormaka powstrzymaliśmy w tej turze. Drumdaar zdemolował moją Krainę, dobił 47 PZ. Miałem już tyle złota, że nie miało to znaczenia. Dobrałem, machnąłem Utratę na Drumdaara, który się przed chwilą ruszał. Anihilowałem mu wszystko, w tym Pacyfistę. Wystawiłem znowu ze 4 wojów i wygrałem.
Wynik: Cormak 17, Stawik 50, Drumdaar 47.

Wszyscy pokończyli gry i ponownie zmieniliśmy konfigurację. Ja, Blitzkrieg, Noz4 i Cormak mieliśmy zagrać zespołówkę, pozostali nawalanki. Częstochowianie poszli na papieroska, a my wylosowaliśmy między sobą partnerów. Mi dostał się Cormak. Zasiedliśmy do studiowania talii.
Noz4 z Blitzkriegem zasiedli do poważnych modyfikacji talii tego ostatniego.
Ja dorzuciłem 4 karty do gier drużynowych - tylko Wiatr Przemian się pojawił i to w ostatniej turze! Dorzuciłem Brak Paliwa, wyrzuciłem większość Wyrzeczeń.
Zaczynał Blitzkrieg, potem był Cormak, Noz4 i ja.
Gra była długa - ponad półtorej godziny - i zacięta. Z początku dostało się Noz4ie, parę pierwszych tur nie miał Stajni. Ja i Cormak rozbudowywaliśmy się popisowo, mi tylko Kopalnie nie dochodziły przez pierwsze tury. Za to miałem zaraz 4 Złoża Rudy, Skarbiec, Skład bodajże.
Fruwały powstrzymywajki, ale z rzadka udawało się zdobyć punkty. Żmudnie to szło, po jednym najeździe. Raz pamiętam po Pladze poszukałem Gomora i wspólnie z Razydą coś pojechali. Po godzinie uzbieraliśmy jakieś 26 PZ, Skromnym i trzema najazdami. Przeciwnicy w jednej turze, trzema Skromnymi uzbierali 23 PZ. Dwa razy mieli Spotkanie na Szczycie i twardo się bronili. Zaczęło się robić z górki. Fruwały Plagi, bramki były puste. Zdaje się Cormak zdobył w jednej turze coś ponad 20 PZ. Przeciwnicy też coś ugryźli u nas. Wystawiłem sporą armię i wziąłem się za eksterminację koników Noz4y. Stoczyliśmy zaciekłą walkę pomiędzy Gomorem a Ciężkim, przeważył mój Potencjał. Dojechałem do 62 PZ. Blitzkrieg niewiele zdziałał. Wiedząc, że Noz4 ma pustę rękę rzuciłem Wiatr Przemian i dokończyłem grę.
Wynik: Cormak+Stawik 75 : Blitzkrieg+Noz4 31.

Ponownie nastąpiła mała przerwa w rozgrywkach. Chłopaki wychodzili do sklepu, na papieroska. Noz4 chciał zagrać ze mną solówkę, ja wolałem grać nawalanki. Wielu było chętnych do gry ze mną, bo do tej pory grałem tylko z 4 innymi graczami. W końcu, ponieważ się wszystko ślimaczyło zagrałem tą solówkę.
Zaczynałem ja i miałem farta. Wystawiłem co mogłem i 'ograbiłem' Noz4ę Sztuczką. Bez złota kiepsko się Gabrielem zaczyna. Jakieś złoto wykombinował, chyba Poszukał Ukrytego Bogactwa. Ale Stajnie się nie pojawiły. W drugiej turze rozbudowałem się jeszcze ładniej i rzuciłem Zacznijmy. Rękę mu popsułem. W trzeciej dokonałem pierwszego najazdu. On wystawił Stajnię i mógł w końcu nawiązać walkę. Jednak moja początkowa przewaga zaowocowała, miałem większą Krainę, więcej złota, woje dopisywali. Pojechałem mu Stajnię i znowu był bez niej turę czy dwie. Bronił się jak mógł, ale karty mu nie podchodziły. Niedługo to jeszcze trwało.
Wynik: Stawik 50, Noz4 0.

W tym krótkim czasie skończyła się solówka obok i jakaś nawalanka. Nastąpiła sprzeczka o wybór przeciwników i zasiadłem do nawalanki z Noz4ą i Dziobakiem.
Ta gra była przemiodna. Superancka! Nie pamiętam dokładnie jej przebiegu. Graliśmy prawie 2 godziny i musiałem uciekać na pociąg.
Początek miałem dobry. Ładnie się rozbudowywałem. Dziobak długi czas miał samego wodza, ale najazdów próbował twardo co turę. Noz4 znowu miał chyba kłopoty ze Stajnią na początku. Moja Plaga zeszła szybko, żeby uprzątnąć 5 koników. Sypali się Zdrajcy, Gomory wędrowały od jednego gracza do drugiego. Ja miałem Dziobakowego, Noz4 mojego itp. Najazdy, jeśli w końcu się udawały, to z rzadka, po jednym na raz. Skubaliśmy sobie po miejscu. W pewnym momencie wysadziłem 2 Stajnie Noz4y, ale wiele to nie dało. Działał zdrajcą, a ze dwie tury potem doszły mu kolejne Stajnie.
Raz po Pladze Dziobak zagrał 2 albo i 3 Zacznijmy w jednej turze, a doszło mu tylko 2 wojowników.
W końcowej fazie gry miałem Stajnię i Kopalnię. Noz4 i Dziobak mieli koło 30 PZ. Biorę się do najazdów. Na planszy Czas Pokoju. Przesunąłem ostatniego Zwiadowcę z bramki Noz4y i goła bramka u obydwóch przeciwników. Rzuciłem Brak Żywności, żeby na pewno żaden nie wrócił i najazd na Stajnię Noz4y. A tu Zdrajca. Zasmuciłem się wielce. Ale Dziobak, żeby też mieć okazję do najazdu (ja miałem bramkę, a był Czas i zdrajca by zasłonił Noz4ę) rzucił Przemyśla na Zdrajcę. Ha! Wpadło kolejne 13 PZ. Zostało 10 minut do końca. Noz4 parł do zwycięstwa. Miał Skład, kupę kasy i przeszła mu talia. Niemal bez przerwy miał do dyspozycji Zdrajcę, Zmiankę, ze 2 Potencjały, chyba jeszcze Czas Pokoju. Na planszy koników bez liku. Ostatnia tura. Już jest uchachany, bo ma te wszystkie karcioszki i 11 koni. Rozbija moją bramkę. Ciężki-Gomor, 18:9. Zmiana Rozkazów. Ponownie atakuje, Dziobak ratuje mnie Berserkiem, pada chyba Przemyśl. Kolejny raz Noz4 atakuje, zabijam Ciężkiego Potencjałem i wyciągam ze Składu Skromne Zwycięstwo. A potem przy najazdach Straszliwą Ulewę i sny o potędze Noz4y się kończą.
Wynik: Stawik 44(50), Noz4 31(36), Dziobak 26 (30)

Decado i ja zwinęliśmy się na pociąg. Zagraliśmy sobie jeszcze solówkę w drodze do domu, ale jaka to była solówa!!! Jedna z trzech, które najbardziej zapisały się w mej pamięci!
Zaczynał Decado. Ograbił mnie i rozpieprzył mi rękę Zacznijmy od Nowa. Masakra! Broniłem się i broniłem. Z największym trudem zdołałem rozbudować Krainę. Ratowały mnie pojedyncze karty, a to Łapówka, a to Skupienie. I tak Decado uszczknął mi 2 miejsca - Ziemię i Złoże Rudy. W nieszczęściu miałem sporo szczęścia. Dochodziły mi karty do obrony. Walnąłem Plagę i sprzątnąłem Decado 3 łysych i 3 owłosionych (Legionistów). Potem woje mu strasznie kiepsko dochodzili. Ale za to Krainę miał na medal. Zbudował pełny klasyk z Notre, Mennicą, 2 Kopalniami, Złożami Rudy, Centrum Dowodzenia, Skarbcem, Centrum Obrony i Szpitalem. Potem tylko jeszcze do tego dodawał. Mając tylko 13 złota wysadziłem mu Skład pełen kart. To dało mi chwilę oddechu. Miałem jeden Dobrobyt prawie całą grę przyczepiony, dość długo własny Skład, potem mi go Decado wysadził, ale 2 tury potem doszedł kolejny. Na bramce postawiłem wojownika, potem dwóch. Decado miał problemy, żeby ją rozbić swoimi leszczami. To dało mi czas na rozbudowę. Wyszedłem na prostą, dobierałem po 15-30 sztuk złota.
Tylko co z tego, skoro jego wojownicy byli nieśmiertelni i co i rusz dochodzili mu nowi? Nijak nie mogłem go najechać przez Centrum Obrony. Jedyną Śmierć z Obłoków odrzuciłem na początku i musiałem czekać na przewinięcie talii, zresztą z powietrza mogłem nalecieć mu tylko Mennicę i potem Skład.
Nauczony przez mistrza marudzenia - Perę - marudziłem : "po co ja to jeszcze ciągnę?". Marudzenie daje mnóstwo karmy w Dark Eden ;)
Ratowała mnie tylko ilość kart, 8 plus Skład, przeciwko jego siedmiu. Na koniec, ostatnie 3 czy 4 tury miałem nawet 2 Dobrobyty. Ale siła złego na jednego. Przebił się w końcu przez bramkę i najechał mi jeszcze Kopalnię.
Potem doszły mi dwa Terroryzmy i zastawiłem pułapkę. Poczekałem aż przeszła Decado talia, żeby wysadzone miejsce nie wróciło mu za szybko. Broniłem się tak, żeby zginął mu jakiś wojownik, a najlepiej stadko Legionistów. Wtedy wysadziłbym mu Szpital. Decado grał jakby czuł co się święci. Oszczędzał wojów, jakby Szpitala nie miał. W końcu za cenę 2 Przemyślów udało mi się załatwić 3 Legionistów. Wybuchłem mu Szpital i Skład. Został z jedną kartą. Popełnił błąd, bo nie zagrał jej od razu - Zacznijmy od nowa. A po dobraniu doszło mi 4 wojów i Przemyśl. Policzyłem WB, miałem kilku Gomorów. Zwycięstwo!!
Wynik: Stawik 50, Decado 27.
28.II.2010
Zagraliśmy 3 nawalanki.
Pierwszą i drugą grę decado zagrał stonką na Sandzie z pojazdami, a ja piechotą na Marcusie, szykowaną na turniej. Ironhead zagrał wszystkie trzy gry rolnikami na Husseinie.

Zaczynałem. Na dzień dobry ograbiłem ironheada, wystawiłem co nieco i machnąłem Zacznijmy od Nowa. Decado zniszczyłem rękę całkowicie, nie mógł się potem podnieść przez całą grę. Ironowi Ograbienie niespecjalnie zaszkodziło, doszły mu 2 Ukryte Bogactwa. W pierwszych turach poszło na ostro, co i rusz zdobywaliśmy PZty. Decado o ile pamiętam Krukiem z Potencjałem. Ironhead pojechał mi Skarbiec, ja dokonałem w Krainie decado dwóch najazdów Gomorami. Potem jeszcze ironhead miał przez chwilę Naszą Wolę i rozwalił mi Kopalnię. A ja wystawiłem kilka mrocznych bysiów i posprzątałem. Gra trwała z pół godziny.
Wynik: Stawik 50 : ironhead 24 : decado 9

Początek drugiej gry był niemal kopią pierwszej. Ograbienie dla irona i Zacznijmy, które pomieszało szyki decado. I znowu Husseinowi doszły Ukryte Bogactwa, więc Ograbienie go nie zabolało.
Dzięki Zacznijmy miałem dobry start, ale na PZty to się długo nie przekładało. Już w drugiej czy trzeciej turze próbowałem najeżdżać Gomorami i jeden zdradził. Skupieniem czy Straszliwą obroniłem drugiego. Od początku miałem Skład i dobre intrygi, więc niemal bez przerwy siedziałem na ataku. Na krótko powstrzymała mnie Plaga. Irona skutecznie powstrzymywaliśmy Wyrzeczeniami. Stracił kilku wojów atakując, a my w tym momencie wyrzucaliśmy mu Naszą Wolę. Potem umieściliśmy Konsekwencje w grze i już w ogóle nie mógł podziałać. W pewnym momencie udało mi się najechać Warsztat u decado, chyba Gomorem i dwoma Pretorami. Chwilę mnie jeszcze powstrzymywali, ale ze sobą też walczyli. Decado uratował mi Gomora (chyba znowu Wyrzeczenie na Wolę). Wystawiłem kolejnego, 2 Razydów. Policzyłem co jest na planszy do wzięcia, ile kart mają chłopaki (2, a ja 2 Przemyśle) i koniec.
Wynik: Stawik 50 : ironhead 0 : decado 0

Na trzecią grę wziąłem talię nie do złamania - 5 miejsc otoczonych niepozornymi plus Rozlewisko, które daje dostęp do mojej krainy tylko z wody. Na Drierze. Decado wziął wodną talię Templarsów na Montażu. Zapomniał tylko dorzucić Szpital, co się potem mściło w dalszej grze.
To była gra jednego aktora. Ironhead nauczony doświadczeniem gier poprzednich dorzucił jeszcze Skarbiec i parę Konsekwencji. Niemal całą grę jego Konsekwencje strzegły mu Proroctw. Nam dowalał Ceny Wojny. Ja miałem niemal bez przerwy przyklejoną jedną, czasem dwie.
Z początku szło mi dobrze. Sukcesywnie ustawiałem Krainę, miałem sporo intryg żeby się bronić. Potem padło Zacznijmy, z ręki posypało mi się kilka dobrych intryg i chyba wtedy ironhead zdobył pierwsze PZty. Gra trwała i trwała, ale nie miałem na nią pomysłu. Miałem kupę wojaków, sprzątałem decado wszystkich łysych co turę niemal. Ten bez Szpitala wystawiał co najwyżej jednego, dwóch na turę. Zdobyłem 8 PZ Skromnymi na 2 Żandarmach. Decado najechał Krukami z powietrza Pole Naftowe u ironheada.
Iron przydusił nas Cenami, sam dobierał więcej, jego woje byli nie do ruszenia przez Naszą Wolę. Doczekał się w końcu aż się wyprztykaliśmy i dobił nas w jednej turze.
Wynik: Stawik 8 : ironhead 50 : decado 9

Przeróżne fazy:
atakuję Dżihada - "o, jest Nasza Wola"
po Zacznijmy rzucam Utratę na irona, a on miał Centrum Dowodzenia. W bilansie sobie zagłodził, bo mu ikon brakowało, a Ograbiłem go niedawno.
27.II.2010
Wpadł do mnie Skoq i zagraliśmy 2 solóweczki.

On jak zwykle grał Legionem na Nefarycie.
Na pierwszą grę wziąłem 64 karty na Gabrielu. Pomysł dość prosty. Jak najszybciej przewinąć talię, a potem ino dobierać do 10 i zniszczyć przeciwnika liczbą kart. Jedyny problem z tym pomysłem, to się rozwinąć na tyle żeby to się udało. Udało się. Na początku doszło mi sporo intryg, nimi dość długo się broniłem i rozbudowałem Krainę. Nawet pierwszy najechałem Patriarchą z Potencjałem. Potem w etapie rozbudowy Skoq najechał mi 2 miejsca. Jak już talia mi się przewinęła był bez szans. Miałem Skład i 10 kart na łapce. Fruwały Błogosławieństwa i Przemiany. Bronił się i bronił zanim go w końcu dorżnąłem. Zajęło nam to z godzinę i 15 minut.
Wynik: Skoq 24, Stawik 50

W drugiej grze wziąłem szybszą talię. Templariusze na Montażu. Na początku gry sypały się Zacznijmy od Nowa. Ja nawystawiałem miejsc, Skoq wojowników. W trzeciej turze pojechał mi Notre dwoma Pretorami z Przeraźliwymi Szałami i czterema Razydami. Ja miałem na ręku Centrum Dowodzenia i Ukryte Bogactwo. Gdyby nie peniał, mógłby zdobyć jakieś 45 PZ. Obaj mieliśmy po 2 Dobrobyty w tym momencie. Dobrałem mnóstwo dobrych intryg, miałem wystawiony Skład. Pozbierałem w nim karcioszki, pobroniłem się i machnąłem Plagę. W międzyczasie przyczepiłem mu Cenę i załatwiłem Dobrobyty. Teraz na planszy byli tylko łysi. Skoq zagrał 2 Zmianki, 2 wojów zostało mi na ataku. Został z 1 kartą, Zacznijmy, Przemyślałem mu ją i z Potencjałami pojechałem mu 2 Ziemie. Następne dwie tury nie doszedł mu wojownik, a mi sporo. Na koniec miałem 7 różnych łysych na planszy.
Wynik: Skoq 19, Stawik 50
20.II.2010
Zebraliśmy się z KenObim i Skoqiem i w ciągu 3 godzin zagraliśmy 4 nawalanki! Bez zmyły, właśnie tak, 4!!!

KenObi grał koniami Triady na Cainie. Podwójne najazdy. Skoq piechotą Legionu na Nefarycie, z Darami, a ja tym samym, ale na Marcusie, bez Darów.

Jak to przy naszych spotkaniach rzeźnia zaczęła się od drugiej tury. KenObi powstrzymany, Skoq pojechał mnie, ja jego i triadowiec wyskoczył ze stadem koni. I pozamiatane. Ledwo się rozkręciłem, przystosowałem szare komórki do gry, a już było po wszystkim.
Wynik: KenObi 50 : Stawik 23 : Skoq 17

Druga gra wydawałoby się, że będzie miała identyczny przebieg. Konie się rozszalały, Skoq jakieś tam PZty ustukał, ja chyba też i kobyłki walnęły 46 PZ. Zdemolował nam Krainy. W tym momencie zaczęliśmy się bronić. Zgodnie z milczącą umową jechaliśmy równo po końskiej krainie. Skoq miał Gomory, ja też je miałem. Nie pamiętam kiedy i jak ich użyłem. Tym razem graliśmy ze 30 minut.
Wynik: KenObi 46 : Stawik 50 : Skoq 40

W tej grze KenObi rozpoczął trochę wolniej, Stajnie miał dopiero w 2 turze. Powstrzymywaje w miarę mi podchodziły, nie byłem tak strasznie męczony Ograbieniami. Dość ostro każdy próbował najazdów, ale przez 30 minut jakoś nam szło. Potem Skoq wywalił Gomorów i machnął 23 PZ, potem jeszcze 9 Skromnym. Mi w międzyczasie udało się Skromnym utłuc Zwiadowcę. A potem już było szybko. Gdy byłem bez kart Skoq pojechał mi Ziemię bodajże. KenObi zaraz potem powstrzymał mnie Zdrajcą! Rzucił Straszliwą, a potem Skoq Pretorem z Przewagą i Mutacją nafrunął Ziemię Orną i pojechane.
Wynik: KenObi 0 : Stawik 5 : Skoq 50

W tej grze też początek był wyrównany. W pewnym momencie udało mi się dopaść Skoqa. 2 Gomory najechały Kopalnię i wodza, 2 Razydów Ziemię. 33 PZ. Potem kawalerzyści się rozbrykali. KenObi miał chyba 6 czy 7 koni w ataku, co najmniej 5 z nich miało 2 najazdy. Pojechał mi Mennicę. Szykuje się do następnych najazdów, a Skoq rzuca Plagę. Minęło jeszcze kilka tur siekanki. Rozbudowywałem Krainę, w końcu wystawiłem na atak 3 Gomorów. Jeden wrócił do domu Zmianką, ale chłopaki nic więcej nie mieli. Pojechałem miejsce i wodza.
Wynik: KenObi 8 : Stawik 50 : Skoq 0
14.II.2010
W Walę tynki zagraliśmy 3 nawalanki.
1 Nawalanka
Anubis - piechota na stonce, patriarcha+żeglarz, rytuały oraz Sand i mnóstwo surówki = mnóstwo złota
Stawik - talia nazwana "Unbreakable", dużo miejsc niepozornych, rozlewiska, Drier i banda fabrykantów
Decado - mariaż łysych i piechoty hordy na Astinou, wspomagany plamistymi oraz centrami marynarki

Początki były obiecujące dla Stawika i decado - szybko mieliśmy po kilka miejsc i wojowników na bramkach. Anubis miał problem z miejscami i wojownikami, którzy nie pojawiali się w odpowiedniej ilości. Szczególnie doskwierał brak patriarchów, rytuały zapychały rękę. Pierwsze punkty zdobył Stawik rzucając Skromne. Jego flammeni z uporem maniaka atakowali Bestali i właśnie w ten sposób Stawik zdobył swoje 18 punktów. Punkty Anubisa to napłynięta Żyzna Ziemia u Stawika w końcowej fazie gry. Punkty decado to miejsca, dzięki połączeniu Rozlewisk przeciwników oraz Centrum Marynarki, Łzy zdobyły dwa Centra dowodzenia Stawika. Łysi również nie próżnowali i udało mu się pojechać jeszcze Kopalnię i Złoże rudy. Wygrywające punkty zdobył w ostatniej turze nalatując rafinerię Anubisa, na stole była straszliwa i czas pokoju a to było jedyne miejsce z ikonką powietrza. Ekhm... Ta nawalanka była dość intensywna, cały czas coś się działo.
Najlepsza akcja to zagrywka mistrza intrygi - Anubisa. Stawik wystawił mnóstwo fabrykantów i rzucił ich na atak. Podczas bilansu Anubis rzucił Terroryzm i odciął Stawikowi jedno kluczowe miejsce - to, które łączyło całą jego krainę! Stawik poświęcił prawie całe złoto by wyżywić wojsko po czym dostał od Anubisa Przelicz to! i został z ledwie trzema wojownikami. Jak to mówimy: tak kończą się sny o potędze i zwycięstwie.
Wynik: decado 50: Stawik 18 : Anubis 12

2 Nawalanka
Anubis - ponownie stonka i znacznie odchudzona talia
Stawik - talia eksperyment, gomory (tylko!) i wyssania duszy oraz kilka innych harmonii
Decado - wózki, płaszczki, piechota hordy i proroctwa, czyli Samir rozrabia

Uch, ciężka była to rozgrywka i bardzo wymagająca. Od pierwszej tury zdusiłem przeciwników Podziałem Bogactwa (w drugiej turze były już trzy Podziały na stole...). Z utęsknieniem czekali na Skarbce, ich talie jak by nie patrzeć opierały się na złocie. W międzyczasie na wyścigi zdejmowali Podziały Wyrzeczeniami a Stawik z uporem maniaka je znowu wystawiał.
Decado dobrze podeszły karty i szybko się rozbrykał. Jego Wózki wspomagane Naszą Wolą rozpoczęły ataki i najazdy. Najlepsza akcja to próba zabicia Gomora, który dostał Berka. Złota było mało, ale decado wydał wszystkie bo miał na ręku aż trzy Ukryte Bogactwa. Stawik w akcie obrony przemyślał dwa Ukryte i dopiero trzecie weszło. W każdym bądź razie nie wygrał tej walki, padła Straszliwa czy Czas.
Poza tym rozgrywka była na tyle wyrównana, że nikt nie mógł zdobyć punktów! Oczywiście wszystkie pezety są ze skromnych, gra skończyła się na czas.
Wynik: decado 2(25): Stawik 4(50) : Anubis 2(25)

3 Nawalanka
Anubis - ponownie stonka, talia praktycznie bez zmian
Stawik - krowy na Abdulu wspomagane zwiadowcami triady, nawet wytwórnia papki się znalazła
Decado - ponownie Samir, tym razem bez proroctw i wózków, dorzucił Ukryte Ostrza

Z tej rozgrywki pamiętam wyrywki. Bardzo szybko się rozwinąłem, już w pierwszej turze miałem Ambasadę Triady.
Zacząłem szaleć krowami. Przystopowali mnie Brakami i postawili bramki. Później każdy się bunkrował. Rozwijaliśmy krainy i ostrożnie próbowaliśmy ataków i najazdów.
W połowie gry Anubis zdusił decado Melancholią. Traf chciał, że Wyrzeczenia decado się anihilowały i przez pozostałą część gry odrzucał pojazdy jak szalony. W talii złośliwie zostało jedne Wyrzeczenie, ale pomimo pięciu Zacznijmy od Nowa nie chciało się pojawić. Kombinował jak mógł by ugrać coś Łezkami i Męczennikami. Wynik to jedna Kopalnia oraz skromny Zwiadowca.
Anubis i Stawik ponownie wszystkie punkty zdobywali na skromnych (odpowiednio, 2 woły oraz płaszczka i leszcz z WB 2). Do ostatniej tury nie było wiadomo kto wygra. W końcu różnice punktowe były nieznaczne.
Wynik: decado 15(50): Stawik 10(33) : Anubis 14(47)
09.I.2010
Zagraliśmy dzisiaj dwie nawalanki systemem "częstochowskim", tzn. po jednej powstrzymywajce, brak ograniczenia co do liczby kart (oprócz tego z instrukcji). Dodatkowo stosowaliśmy też z zasad forumowych:
- jedna Utrata,
- jeden Skład w krainie,
- ograniczenie Zaliczki.

Skoq wziął talię na Nefarycie, piechota spidowana Darami. KenObi grał koniami Triady na Gabrielu. Pierwszą grę zagrałem kombinowaną talią, żeby sprawdzić, czy takowe się nadają na ten system - Gomory, Kruki, Obozy Szkoleniowe i sporo dołączanek.
Zaczynał Skoq, Poszukał sobie Ukrytego Bogactwa, wystawił miejsce i Pretora. Ja byłem ostatni, pomogłem sobie Przelicz To, dzięki czemu 2 miejsca mogłem wystawić.
A od drugiej tury zaczęła się rzeźnia. Skoq pojechał coś, o ile dobrze pamiętam Pretorem i Gomorem. KenObi został powstrzymany, ja pojechałem Gomorem z Przeraźliwym Szałem, Ziemię Orną i wodza u Skoqa. On znowuż chyba coś najechał, potem KenObi. 3 tury i każdy miał po kilkanaście PZ.
Mnie i KenObiemu nie szło za bardzo. KenObi dusił się Podziałem Bogactwa, a moja talia po prostu potrzebowała czasu, którego nie miałem. Udało mi się 2 razy akcji nie wykonać, miałem żeton raz na Obozie Legionu, raz Przynależności ogólnej.
Pretor z Mutacją najechał mi Obóz z wody. KenObi skubnął coś jeszcze. Kruk z Przeraźliwym i Przewagą pojechał mu Ziemię Orną.
Jeszcze parę tur siekanki i Skoq nas rozniósł rzutem na taśmę, akurat do 50 PZ.
Wynik: Skoq 50, KenObi 29, Stawik 32.

Na drugą grę wziąłem Abdula. Chłopaki dokonali niezbędnych modyfikacji i do boju.
Z początku szło mi tragicznie. Poszukałem sobie Składu na rozruch. KenObi pojechał mi go w 3 turze chyba. Wystawiłem drugi, pojechał i ten. Skoq też mi nie żałował, chyba Ziemię urwał. Potem Zdobył jeszcze 8 PZ Skromnym na Ciężkim. W początkowej fazie gry straciłem 3 Łzy. Jedną ubili, druga najeżdżała Gabriela i zremisowała przez przewagę, trzecią też jakoś niecnie w najeździe załatwili. A wykosztowałem się na nie, Ograbienia gęsto padały, więc bida u mnie była. Skoq jeszcze raz mnie pojechał.
KenObi rozwinął się jak papier toaletowy. Początek miał idealny - Stajnia, Kopalnia i 2 konie. Wkrótce potem Centrum Obrony. Po wyżej opisanych perypetiach uzbierał armię 7 koniów i huzia!
Zaatakował skoqowego Gomora. Berek i po Ciężkim. Zaatakował go ponownie Kawalerzystą - Zmiana Rozkazów. Zostało mu 5 koni, które dokonały 3 najazdów i miał już 47 PZ. A ja zero! Ależ byłem podkurw.. znaczy wnerwiony.
Z najwyższym trudem utrzymaliśmy rozszalałą bandę koni na uwięzi. Wziąłem się za rozbudowywanie bramki. Konie tępiły nas ostro. Postawiłem na bramce Woła, Skoq Pretora z Mutacją i dzięki Czasom pokoju byliśmy nie do ruszenia przez 3 tury.
KenObi strasznie się podpalił na zwycięstwo i walił fazę za fazą. A to karty nie rzucił, a to nie połączył, a to rzucił za dużo, a to nie przeniósł, a to za dużo...
Padła Plaga. KenObi zwinął ze stołu 9 koni! Po Pladze wystawiłem Uroxa, można było się w końcu rzucić na krainę KenObiego - Urox zdradził. Wrrrr.... Dostawałem białej gorączki. KenObi miał 47 PZ, a Skoq bodajże 31!
KenObi wystawił jeszcze 2 Ciężkich i miał mojego Uroxa. Urox atakował, Ciężcy rzucili się na mnie. Zdrajca! Przemyśl. Skoq wspomógł mnie Zdrajcą i miałem Ciężkiego.
Wystawiłem ludków. 2 Jihadzi i Ciężki pojechali Stajnię, kolejny Urox Ziemię Orną. Skoq rozwalił drugą Stajnię i KenObi został bez możliwości wystawiania wojów. Miał tylko mojego zdrajcę, który wkrótce zdechł.
Rozpoczęła się dekada Straszliwych ulew, ale mi to nie przeszkadzało. Moje Woły pojechały jeszcze Centrum Obrony i Ziemię.
Sytuacja była przeciekawa. KenObi 47 PZ, Skoq 49, ja 41. Padło Zacznijmy od Nowa i konie zaczęły masowo wracać do gry.
Skoq wyszedł piątką wojów - 2 Gomorów, 2 Pretorów i Razyda. U mnie bramka wolna.
Najechał Pretorami. To ja Zdrajcę. Ewidentnie to policzył. Rzucił Berka, Przewagę i wygrywał o 2 WB. Ale wtrącił się KenObi i pomógł, bodajże Potencjałem, ale złota miał ino parę sztuk. Skoq się wystrzelał, więc rzucił Zacznijmy. Potem Berka. To KenObi Straszliwą, to Skoq Przemyśl! Rzuciłem Ja to wezmę na Ulewę i spokój.
Po tej akcji zdobyłem właśnie pierwsze PZ z powietrza. W napięciu i emocjach minęło jeszcze kilka tur i w końcu swego dopiął Skoq. Rzucił Skromne, po zabiciu Jihada.
Wynik: Skoq 50, KenObi 47, Stawik 41.
3.I.2010
Zebraliśmy się w pięciu i zagraliśmy 2! pentagramy.

W pierwszej grze ustawienie było następujące:
///////Anubis||| Stawik
/ //|||||||||||||||||\\\\
Skoq|||||||||||| KenObi
\ \\\\|||||||||//////////
\\\ \\\\\\Decado///
A talie odpowiednio:
Anubis, Triada na Cainie, z Patriarchami, Przemianami i Rozlewiskami
Stawik, Montague z Żandarmami, Bestalami i Bractwem, Rozlewiska
KenObi, Triada na Gabrielu, klasyk konie
Decado, Horda na Husseinie, proroctwa, Komórki Wywrotowe i Sabotaże
Skoq, Legion na Nefarycie, sama piechota, dary

Zaczynał Anubis. Wszyscy się trochę powystawiali w pierwszej turze. W drugiej do ruchów decado były tylko jakieś nieśmiałe ruchy. Decado Łzą pojechał Anubisowi jedyną Stajnię. Anubis został ograbiony przez KenObiego. Wegetował po tych ciosach kilka długich tur. Generalnie całą grę mu totalnie nie szło. Nie pojawił się ani razu Patriarcha.
Ciężko się wojuje w pentagramie. Podział Bogactwa Skoqa działał prawie całą grę. Decado pojechał jeszcze chyba Skład u mnie i Ziemię Orną u Anuba. Ale łatwo mu to nie przyszło. Ostatni najazd miał pod koniec gry.
Ja początek miałem super. Bestal, 3 Żandarmów, Skład, Skarbiec, Kopalnia. Wojo mi posprzątali, Skarbiec Podpalili. Nic nie zdziałałem. Przez całą grę udało mi się tylko zabić Skoqowego Nassala i trzepnąć Skromne.
KenObi gdzieś w połowie gry zdołał najechać Stajnie Anuba. Jedne Stajnie mu dałem, ale kolejnych (i ostatnich w krainie) drugiemu sojusznikowi zniszczyć nie dałem. Straszliwą wybroniłem partnera.
Przez całą grę nie padła ani jedna Plaga, ani jeden Brak. Brzmi jak raj dla Triady. I tak było.
Na koniec KenObi wystawił 7 koni. Jedzie trzema Centrum Dowodzenia u Skoqa. Anubis Skupienie, przemyślał je Decado. KenObi niby sojusznik, ale za blisko zwycięstwa z decado, więc rzuciłem Przelicz to, Skoq Centrum zbilansował. KenObi dwoma koniami jedzie dalej, Kopalnię. Rzuciłem Potencjał, żeby gada powstrzymać. Już tylko ja miałem powstrzymywaje. To cwaniak Kenobi, żeby nie stracić koni rzucił Terroryzm na Kopalnię. I Wojnę Błyskawiczną, i pozamiatane. Graliśmy do 100 PZ.
Zeszło nam bez mała 2 godziny.
Wynik: decado+KenObi 100, Stawik 3, Skoq 0, Anubis 0.

Losnęliśmy ustawienie do kolejnej gry. Anubisowi dostali się ci sami partnerzy:
///////Stawik||| Decado
/ //|||||||||||||||||\\\\
Anubis|||||||||||| KenObi
\ \\\\|||||||||//////////
\\\ \\\\\\Skoq///
A talie odpowiednio:
Anubis, Legion na Marcusie, piechota + Zhurgony
Stawik, Horda na Abdulu, 15 jazdy, Jihady, Łzy, Trenerzy, Męczennicy, 5 Skromnych.
KenObi, Triada na Gabrielu, klasyk konie
Decado, Horda na Husseinie, proroctwa
Skoq, Legion na Nefarycie, sama piechota, dary

Drugą grę męczyliśmy przez ponad 2 godziny i skończyliśmy na czas.
Zaczynałem. Jakoś na początku gry najechałem Skład Skoqa (3 czy 4 tura). A nie było łatwo. Łza natknęła się na Straszliwą Ulewę. To szczęścia spróbował Wół z Szarżą z powietrza. Też by mu się nie udało, bo KenObi miał Przemyśla, ale na moje szczęście Skoq walnął wcześniej Zacznijmy od Nowa. A potem długo, długo nic. Z godzinę. Ciągle powstrzymywaje. Z początku, do Sztuczki, miałem spore problemy ekonomiczne. Przez pierwsze 5 tur ciągle miałem coś w łapach, czego nie mogłem wystawić, bo nie miałem złota. KenObi mnie ograbił ze 2 razy. Ze 2 razy sam ostatnie sztuki złota wydawałem na Skład. Po Sztuczce już było z górki. Decado z początku ładnie się rozwinął, ale potem przeciwnicy anihilowali mu wszystkie dołączane i nieco przycichł. KenObi koni nawystawiał, ale w tej grze Braki Żywności padały gęsto. Skoq i Anubis, jak to Legioniści, wywalali jednego-dwóch piechociarzy na atak i próbowali szczęścia. Nie dopisywało im. Anubis ponownie miał niefart. Tym razem przez całą grę nie ujrzeliśmy żadnego Zhurgona.
W międzyczasie, jak wyjątkowo nie było Braku (ale było Skupienie) rozwaliłem u Skoqa Gommora i Pretora i zarzuciłem 2 Skromne.
Potem decado zdobył 9 PZ jakąś kombinacją alpejską (fruwający Prorok z Potencjałem, czy coś takiego). No i po półtorej godzinie gry zdecydowanie prowadziliśmy.
Wiele więcej się nie działo. KenObi wkurzony drugim Czasem pokoju u Anubisa (Odzyskał go) walnął Plagę. Hordziarze mieli po niej najlepiej, ale powstrzymywaje nadal gęsto się sypały. Udało mi się jeszcze z kontry dorwać Razydę i walnąć Skromne.
W ostatniej turze decado pojechał 2 Pola minowe u Anubisa. Żeby nie przedłużać rypnąłem Skupienie i Czas pokoju.

Wynik: Stawik+decado (44) 100, KenObi 0, Skoq 0, Anubis 0.